Wisła awansowała na 10. miejsce w stawce 18 ekip, a Radomiak nadal jest w strefie spadkowej (16. miejsce).
- Najważniejsze jest nasze zwycięstwo. Cieszymy się bardzo, że pokonaliśmy Radomiaka, chciałoby się powiedzieć: zasłużenie, natomiast wiadomo, że z perspektywy spotkania, myślę, że tak do 60-70 minuty mieliśmy pełną kontrolę. W szczególności w pierwszej połowie, gdzie bardzo dobrze utrzymywaliśmy się przy piłce, wychodziliśmy spod wysokiego pressingu i zabrakło tylko tego, żeby strzelić drugiego gola - ocenił Adam Majewski, trener Wisły Płock.
Wrócił do sytuacji, gdy Wisła zdobyła drugą bramkę, ale sędzia nie uznał gola.
- Tak paradoksalnie w identycznej sytuacji z Wisłą Kraków, gdzie Marcus Sangre był faulowany, to zostało uznane. Szkoda, bo wtedy to była już końcówka pierwszej połowy i myślę, że już tej kontroli nad meczem byśmy nie stracili - dodał szkoleniowiec.
Podkreślił, że w drugiej połowie jego zespół niepotrzebnie się bardzo głęboko wycofał, a końcówka była chaotyczna, ale na posterunku był był Rafał Leszczyński, który w 2-3 sytuacjach Radomiaka zachował się bardzo dobrze.
- Gratuluję zespołowi podejścia, zaangażowania. Szkoda, że końcówka była nerwowa, ale mecz wygrany i to jest najważniejsze. Na plus oczywiście debiutancka bramka Juricy Pršira, a na minus kontuzja Olafa Kobackiego. Mam nadzieję, że to nie będzie jakiś poważny uraz i będzie mógł nam pomóc następnym spotkaniu - mówił Adam Majewski.
Trener John Carver (Radomiak Radom) podkreślił różnice między połowami meczu.
- Pierwsza jest nieakceptowalna w naszym wykonaniu, druga była zdecydowanie lepsza w kontekście zespołowości. Ci zawodnicy muszą w siebie bardziej wierzyć, bo widzę to na treningach i musimy to teraz przenieść na mecze - podkreślił.
Przyznał, że Wisła miała kilka sytuacji po fazach przejściowych, ale w drugiej połowie nie miała ich zbyt wiele/
- Stworzyliśmy presję na zawodnikach Wisły, którzy wyszli ze swojej ławki, ale to było zbyt mało i zbyt późno - dodał John Carver.
Komentarze (0)