reklama

Trener Wisły Płock po meczu z Motorem Lublin: Bardzo duży niedosyt

Opublikowano:
Autor: mars

Trener Wisły Płock po meczu z Motorem Lublin: Bardzo duży niedosyt - Zdjęcie główne
Autor: Sebastian Wiciński/Wisła Płock S.A. | Opis: Motor - Wisła Płock 3:2

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportW meczu piłkarzy Motoru Lublin z Wisłą Płock, inaugurującym 14. kolejkę PKO Bank Polski Ekstraklasy, emocji było mnóstwo. Nafciarze prowadzili do przerwy 2:1, ale ostatecznie ze zwycięstwa 3:2 cieszył się Motor. Co o tym meczu sądzą trenerzy obu ekip?
reklama

Przed tym meczem Motor był 11. w tabeli, a Wisła - 12.

- Dla dla kibiców to było dobre spotkanie do obserwacji. Dużo zwrotów akcji, sporo bramek, ale też kilka kluczowych momentów, które niestety skończyły się niedobrze. Praktycznie pierwsza minuta stracony gol. Gdybyśmy po 15 minutach przegrywali 0:3, to nikt nie miałby pretensji. Wydawało się, że się z tego nie podniesiemy. Nagle zwrot akcji, udało nam się w ciągu kilku minut odwrócić losy spotkania. Prowadziliśmy 2:1 do przerwy - mówił Adam Majewski,m trener Wisły Płock.

Na początku drugiej połowy Nafciarze stracili bramkę na 2:2.

- Potem doszło do kilku newralgicznych sytuacji, które miały wpływ na końcowy wynik. Pierwsza, to bodajże Samuel Akere biegnie sam na sam i Filip Luberecki go dogonił. Druga to oczywiście strzelony przez nas gol, ale nieuznany. Myślę, że sędzia zawsze się obroni, ale oglądaliśmy to na spokojnie i moim zdaniem gol był prawidłowy. W meczu z Wisłą Kraków straciliśmy identyczną bramkę, którą sędzia uznał. Tutaj szkoda, bo to by był gol na 3:2 - podkreślił szkoleniowiec z Płocka.

reklama

Dodał, że sytuację sam na sam z bramkarzem miał jeszcze Said Hamulić i to był najważniejszy moment w tym spotkaniu. 

- Gdybyśmy strzelili na 3:2, to prawdopodobnie odnieślibyśmy zwycięstwo. Tak Motor walczył do końca. Czerwona kartka naszego zawodnika i w końcówce straciliśmy gola. Bardzo duży niedosyt, jeśli chodzi o końcowy wynik spotkania - zakończył Majewski.

Trener gospodarzy Mariusz Misiura, który w poprzednim sezonie był szkoleniowcem Wisły, był dumny z tego, jak jego sztab i drużyna przygotowały się do tego meczu.

- Powinniśmy zamknąć mecz do 20. minuty, prowadząc, myślę, minimum 3:0. Tak naprawdę w drugiej połowie powinniśmy mieć okazję, żeby pokazać na boisku, jak Akatau, czekają na swoją szansę, żeby dostać minuty. To, co się wydarzyło w ciągu trzech minut, jest czymś, nad czym musimy się pochylić. Nie może być tak, że drużyna, która gra kapitalne 25–30 minut i prowadzi 1:0, za chwilę przegrywa 1:2 - mówił Misiura.

reklama

Przyznał, że w przerwie było pierwszy raz gorąco. 

- Rozmawialiśmy podniesionym głosem i powiedzieliśmy sobie dosadnie, co byśmy zmienili w drugiej połowie. Cieszę się, że mamy niesamowitą drużynę, charakter i duże osobowości, które nie zwieszają głów, tylko robią wszystko, żeby odwrócić losy meczu do ostatniej minuty. Wynik 3:2 jest w tym sezonie przyjemny dla nas - dodał trener Motoru.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo