Reklama

Reklama

Mecz bez historii. Nafciarze rozgromili Sandrę SPA Pogoń Szczecin

Opublikowano: śr, 15 mar 2017 19:24
Autor:

Mecz bez historii. Nafciarze rozgromili Sandrę SPA Pogoń Szczecin - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Po trzech kolejnych porażkach podopieczni Piotra Przybeckiego podejmowali w Orlen Arenie zespół Sandra SPA Pogoń Szczecin. Podrażnieni Nafciarze nie dali rywalom żadnych szans aplikując im 41 bramek.

Reklama

Po trzech kolejnych porażkach podopieczni Piotra Przybeckiego podejmowali w Orlen Arenie zespół Sandra SPA Pogoń Szczecin. Podrażnieni Nafciarze nie dali rywalom żadnych szans aplikując im 41 bramek.

Gospodarze od początku narzucili swoje warunki gry i punktowali przyjezdnych. Nafciarze nie mieli problemu ze zdobywaniem bramek i z łatwością dochodzili do pozycji rzutowych. Po 6 minutach na tablicy wyników było 5:2. Gości w grze trzymał Michał Bruna - 39-letni Czech zdobył wszystkie spośród trzech pierwszych bramek swojego zespołu. Do przerwy miał na koncie 5 trafień, choć w drugiej połowie już nie zapunktował. 

Podopieczni Piotra Przybeckiego nie zwalniali jednak tempa i po 14 minutach powiększyli przewagę do pięciu trafień. Wtedy w Płockie szeregi wdało się chwilowe rozprężenie i po skutecznej akcji Mateusza Zaremby szczecinianie zbliżyli się na trzy bramki (12:9). 

To było jednak za mało na dobrze dysponowanych wicemistrzów Polski. Gospodarze grali skutecznie w defensywie i uniemożliwiali gościom oddanie rzutu, a kiedy udało się skierować piłkę w stronę bramki, stał tam Marcin Wichary. Goście mogli mieć jeszcze cień nadziei, kiedy po d koniec pierwszej połowy wykluczeniami zostali ukarani Sime Ivić i Milijan Pusica. Gra w osłabieniu nie przeszkadzała jednak Nafciarzom w zdobywaniu kolejnych bramek. Ostatnie słowo w pierwszej odsłonie należało do Gilberto Duarte. Do przerwy było 20:13, a druga połowa nie zapowiadała się zbyt interesująco. 

Nafciarze drugą odsłonę zaczęli w osłabieniu, ale nadal dominowali na parkiecie. Goście po przerwie razili nieskutecznością, a kolejne bramki zdobywali Duarte i Tarabochia. Szczecinianie przełamali się dopiero w 36. minucie za sprawą Zaremby. Przegrywali wówczas już 11 bramkami. 

Wiślacy wręcz z dziecinną łatwością odbierali piłki rywalom i pięć kolejnych bramek z kontrataków zdobyli Valentin Ghionea i Dan Emil Racotea. Po 42 minutach było już 32:15. Płocczanie do końca kontrolowali przebieg meczu i wysoko pokonali rywali 41:22.

 

Orlen Wisła Płock - Sandra Spa Pogoń Szczecin 41:22 (20:13)

Bramki Orlen Wisła: Ivić 7 Duarte 5, Ghionea 5, Maciej Gębala 4, Wiśniewski 4, Zhitnikov 4, Racotea 3, Mihić 3, Tarabochia 2, Daszek 2, Rocha 1, Piechowski 1.

Bramki Sandra Spa Pogoń: Bruna 5, Zaremba 5, Krupa 5, Krysiak 2, Konitz 2, Bosy 1, Kniazeu 1, Grzegorek 1

Kary: Orlen Wisła 8 min 

Po meczu powiedzieli:

Rafał Biały (trener Sandra SPA Pogoń Szczecin): Wiedzieliśmy, po co przyjeżdżamy do Płocka i do kogo. Tak, jak się spodziewałem, ORLEN Wisła rzuciła się na nas od pierwszych minut i rozjeżdżała nas bardzo dobrze ustawionym „szybkim środkiem” oraz kontrami w drugie i nawet w trzecie tempo. Pierwsza połowa mogła inaczej wyglądać, gdyż nie rzuciliśmy ośmiu „setek”. Takie mecze się po prostu zdarzają. Mamy inne cele i dzisiaj gratuluję Piotrowi i ORLEN Wiśle i życzę powodzenia dalej.

Dawid Krysiak (Sandra SPA Pogoń Szczecin): Na pewno Wisła narzuciła nam bardzo wysokie tempo, chyba za duże dla nas. Ciężko było nam ich zatrzymać w szybkich atakach, gdyż są bardzo dobrze wybiegani. Wynik ustawiła liczba niewykorzystanych przez nas sytuacji w pierwszej połowie i później ORLEN Wisła z minuty na minuty robiła swoje, natomiast nam już było coraz ciężej i wkradało się zmęczenie.

Piotr Przybecki (trener ORLEN Wisły Płock): Mamy za sobą ciężki okres i zależało nam na tym, aby odzyskać pewność gry. To jest bardzo ważne w sytuacji, gdy niektórzy zawodnicy byli „wyjechani”, aczkolwiek to też nie jest żadne alibi dla wydarzeń w Piotrkowie Trybunalskim w lidze polskiej. To już jest jednak historia. Zbliża się końcówka ligi, bardzo dużo ważnych meczów i będziemy grali do końca o mistrzostwo i Puchar Polski. Musimy wydobyć jeszcze dużo energii i pozytywnych rzeczy z tego dzisiejszego meczu.

Mateusz Piechowski (ORLEN Wisła Płock): Po tych ostatnich wydarzeniach chciałem pogratulować drużynie, gdyż potwierdziliśmy, że dużo znaczymy w polskiej lidze i będziemy walczyli o najwyższe cele. Taki mecz jak dziś na pewno nas buduje i pokazuje pozytywy. To trzeba kontynuować i musimy z tego czerpać jak najwięcej. Pociągnęliśmy dzisiaj wiele kontr, zagraliśmy mocno w obronie i to chyba było kluczem do tak wysokiego zwycięstwa.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (4)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.