Reklama

Reklama

Mateusz Swoch: - Nie śmiejemy się w szatni, muzyka głośno nie gra

Opublikowano: pt, 29 mar 2019 10:11
Autor:

Mateusz Swoch: - Nie śmiejemy się w szatni, muzyka głośno nie gra - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Zawodnicy Wisły Płock mieli dwa tygodnie na przygotowanie się do maratonu spotkań, jaki czeka teraz Ekstraklasę. Przez tydzień Nafciarze pracowali nad motoryką, a od poniedziałku w głowach Wiślaków było Zagłębie Lubin. Podopieczni Kibu Vicuny będą walczyć o ucieczkę ze strefy spadkowej.

Reklama

Zawodnicy Wisły Płock mieli dwa tygodnie na przygotowanie się do maratonu spotkań, jaki czeka teraz Ekstraklasę. Przez tydzień Nafciarze pracowali nad motoryką, a od poniedziałku w głowach Wiślaków było Zagłębie Lubin. Podopieczni Kibu Vicuny będą walczyć o ucieczkę ze strefy spadkowej. 

Faza zasadnicza Lotto Ekstraklasy wkracza w decydującą fazę. W ciągu ośmiu dni zawodnicy Wisły Płock rozegrają trzy mecze: u siebie z Zagłębiem Lubin i Śląskiem Wrocław (8 kwietnia, 18:00), a w środku tygodnia czeka ich podróż do Gliwic. Nafciarze potrzebują punktów, bo choć jest ich jeszcze sporo do zdobycia, to każda kolejna zmarnowana szansa przybliża klub do spadku. Początek jest trudny, bo Miedziowi to jeden z kandydatów do gry w grupie mistrzowskiej i z pewnością liczą na zgarnięcie trzech punktów przy Łukasiewicza 34. 

- Zagłębie bardzo dobrze gra kontratakiem, ma dobrych pomocników. Pawłowski i Bohar mają dużą jakość, a wszystkim dyryguje Stażyński. Potrafią grać też grać w ataku pozycyjnym - komplementował rywali Kibu Vicuna. 

Od kilku miesięcy trwa zaklinanie rzeczywistości, że zespół o takim potencjale po prostu nie może spaść z ligi. Rzeczywistość brutalnie weryfikuje jednak słowa, a od porażki z Legią Warszawa Wisła Płock nieprzerwanie znajduje się na 15. miejscu w tabeli. Nafciarze jeszcze nie spadli, ale trzeba zacząć wygrywać, zwłaszcza na własnym stadionie. W Płocku udało się zdobyć zaledwie 12 punktów na 39 możliwych. To najgorszy wynik w całej stawce, ex aequo z Arką Gdynia. 

-  W Ekstraklasie nie ma łatwych meczów, ale też nie ma takich, których się nie da wygrać - mówił wracający do zdrowia Mateusz Szwoch. - Nie śmiejemy się w szatni, muzyka głośno nie gra, bo na to jest czas kiedy ma się spokojniejsze miejsce w tabeli. Z drugiej strony nie robimy żadnego pogrzebu, bo nie na tym to polega. Sytuacja nie jest taka zła, żeby się załamywać. To nie jest temat tabu, bo każdy z nas ma świadomość, w jakim miejscu jesteśmy. 

Pomocnik wraca do zdrowia po bardzo poważnej kontuzji, jaką odniósł we wrześniu w meczu sparingowym. W czwartek odbył 52. jednostkę treningową z drużyną i jak sam mówi, jest gotowy na 100 proc. do powrotu na boisko. Jak mówił Kibu Vicuna, Szwoch prawdopodobnie znajdzie się w meczowej 18 na spotkanie z Zagłębiem Lubin. 

Szkoleniowiec ma więc do dyspozycji niemal wszystkich zawodników.  Zawieszony za incydent z Bartoszem Frankowskim jest Cezary Stefańczyk, a uraz kolana leczy Bartłomiej Sielewski. Nadal nie ma jasnej diagnozy co do terminu powrotu wychowanka do treningu. Z drobnym urazem ze zgrupowania reprezentacji wrócił Giorgi Merebaszwili, ale wydaje się, że będzie gotowy ma mecz z Zagłębiem. Pozostali trenowali w Płocku na pełnych obrotach i rozegrali sparing z III-ligową Polonią Warszawa. Zapytany o powody zamknięcia spotkania dla mediów i widzów szkoleniowiec odpowiedział, że była to decyzja klubu, a nie jego. 

W 100 proc. zdrowi są za to Ricardinho i Karol Angielski, więc trener ma kilka wyborów w ataku. Tym bardziej, że wracający do zdrowia Szwoch może grać zarówno na skrzydle, jak i w środku pola za plecami napastnika, choć trudno spodziewać się występu od pierwszej minuty już w piątkowym meczu. 

- Już od dłuższego czasu grywam na obu skrzydłach, na środku, bardziej za napastnikiem... Nie mam wielkiego problemu ze zmianą pozycji. Dużo zależy od dyspozycji, meczu, przeciwnika - mówił Szwoch. 

- Przede wszystkim jest dobrym piłkarzem. Ma dobrą wizję, podania, zmysł gry kombinacyjnej. Może grać na skrzydle, jako ten robiący przewagę w środku - komplementował swojego podopiecznego Vicuna. 

Punkty potrzebne są Wiśle jak tlen, a Zagłębie Lubin to nie jest najłatwiejszy przeciwnik, jakiego można sobie wymarzyć. Miedziowi punktują pewnie, w ostatnich pięciu spotkaniach zgarnęli 10 punktów. To poukładany zespół z dużymi aspiracjami, a żeby je spełnić, podopieczni Bena van Daela muszą w Płocku wygrać. Dla obu ekip to więc arcyważny mecz. 

Zagłębie Lubin to jeden z zespołów, z którym Wisła Płock spotyka się najczęściej. Na różnych szczeblach ligowych Nafciarze i Miedziowi grali ze sobą 27 razy- 11 razy górą była Wisła, 12 Zagłębie, 4 spotkania zakończyły się remisem. Od czasu powrotu płocczan do Ekstraklasy statystyka jest jednak po stronie Wisły: trzy remisy, dwie porażki i tyle samo remisów. 

Czy Wisła zrobi krok w kierunku utrzymania w Ekstraklasie? Z pewnością łatwiej będzie przy wsparciu kibiców. Początek meczu o 18:00. 

Przewidywany skład Wisły Płock: Dahne - McGing, Łasicki, Uryga, Cabezali - Rasak, Furman, Borysiuk, Varela, Merebaszwili, Ricardinho. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (12)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.