Reklama

Reklama

Loczek zamurował bramkę Wisły [FOTO]

Opublikowano: 18 września 2013 21:11
Autor:

Loczek zamurował bramkę Wisły [FOTO] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Miały być emocje i walka do końcowej syreny. Zamiast tego był popis nafciarzy, którzy nie pozostawili Górnikowi jakichkolwiek złudzeń.

Reklama

Miały być emocje i walka do końcowej syreny. Zamiast tego był popis nafciarzy, którzy nie pozostawili Górnikowi jakichkolwiek złudzeń.

Najpierw Adam Twardo i Michał Kubisztal otrzymali podziękowanie za lata spędzone w Wiśle. "Załącznikiem" do nich były koszulki, z numerami, z którymi obaj występowali w naftowym klubie. Później jednak skończyły się uprzejmości, a zaczęła się twarda walka.

Zabrzanie rozpoczęli mecz z trzema byłymi wiślakami w roli rozgrywających – Mariuszem Jurasikiem z prawej strony, Michałem Kubisztalem z lewej i Adamem Twardo na środku. Właśnie „Kredka” zdobył pierwszego gola dla swojej drużyny. I to on był zdecydowanie najbardziej wyróżniającą się postacią wśród byłych nafciarzy grających obecnie w Zabrzu.

– Cieszę się, że dziennikarze z mojego rodzinnego miasta tak oceniają moją grę – powiedział skromnie wychowanek Wisły na pomeczowej konferencji prasowej.


Pierwsze dziesięć minut spotkania upłynęło pod znakiem gry bramka za bramkę. Później jednak Wisła zdobyła sześć bramek, tracąc w tym czasie tylko dwie i w ten sposób zaczęła budowanie swojej przewagi.

Trener Patrik Liljestrand próbował dokonywać zmian w składzie, ale niewiele z tego wynikało. Poza dość specyficznym rekordem Adriana Niedośpiała, na pewno chwały mu nie przynoszącym. Lewoskrzydłowy Górnika powędrował na ławkę kar niespełna minutę po wejściu na boisko. Gdy wrócił do gry, potrzebował zaledwie jedenastu sekund, aby dostać kolejną „dwójkę”.

Zabrzanie pierwszą połowę kończyli w osłabieniu, ale sporym nadużyciem byłoby stwierdzenie, że pięciobramkowe prowadzenie Wisły po pierwszych 30 minutach wynikało z tego, że Górnik złapał w tym czasie aż dziesięć minut kar. Chociaż teoretycznie to trener przyjezdnych dysponował dłuższą ławką, płocczanie byli zespołem zdecydowanie lepszym. Na słowa uznania zasługuje przede wszystkim ich doskonała gra w defensywie, dzięki której możliwe było wyprowadzenie wielu kontrataków, zazwyczaj kończonych bramkowymi zdobyczami.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ poważnym zmianom. Nafciarze wciąż byli zespołem dominującym. Genialnie w bramce spisywał się Marin Sego, który chwilami wręcz zniechęcał rywali do oddawania rzutów. Lub zmuszał ich do szukania rozwiązań, które nie przynosiły im niczego dobrego. Owacjami na stojąco nagrodzona została jedna z bramek Muhameda Toromanovicia, który biegnąc do kontrataku wręcz ośmieszył golkipera z Zabrza.

W końcówce meczu po raz pierwszy w Orlen Arenie między słupkami płockiej bramki pojawił się Adam Morawski. I od razu stał się ulubieńcem publiczności, broniąc rzuty Patryka Kuchczyńskiego i Mariusza Jurasika. A podsumowaniem jego krótkiego, lecz spektakularnego występu była świetna interwencja przy rzucie karnym wykonywanym przez Aleksandra Buszkowa.

– Bardzo dziękuję trenerowi za zaufanie, jakim mnie obdarzył. Cieszę się, że mogłem zadebiutować przed fantastyczną płocką publicznością. Jeszcze nigdy nie występowałem przed tak dużą widownią – przyznał po meczu Adam Morawski. – A kiedy po obronionym rzucie karnym usłyszałem, że ludzie skandują moje imię i nazwisko, byłem bardzo szczęśliwy. Liczę na to, że czeka mnie jeszcze wiele tak wspaniałych chwil.


Nieco mniej powodów do zadowolenia miał absolutny debiutant („Loczek” po raz pierwszy w oficjalnym meczu Wisły zagrał w Opolu) Mateusz Piechowski. Pojawił się na boisku 5,5 minuty przed końcową syreną. Nie udało mu się zdobyć żadnego gola, za to 58 sekund przed końcem spotkania powędrował na ławkę kar.

Gdyby wynik meczu z Górnikiem miał być prognozą przed niedzielną konfrontacją z THW Kiel, można byłoby mieć sporo powodów do optymizmu. Niestety, trudno było nie odnieść wrażenia, że przed zespołem z Zabrza jest jeszcze wiele pracy, jeśli Ślązacy chcą myśleć o miejscu w czołówce PGNiG Superligi.

Wisła cieszyć się może z trzech ligowych zwycięstw na początku sezonu i wywalczenia dzikiej karty Ligi Mistrzów po wyeliminowaniu Montpellier HB. Prawdziwą wartość płockiego zespołu zweryfikuje jednak dopiero niedzielny pojedynek z THW Kiel, którym nafciarze zainaugurują swoje starty w tegorocznej edycji LM.

Orlen Wisła Płock – Górnik Zabrze 30:22 (16:11)

Orlen Wisła: Sego, Morawski – Kwiatkowski, Nenadić 4, Ghionea 7, Jurkiewicz 6, Toromanović 6, Lijewski 1, Milas 4, Eklemović 1, Paczkowski 1, Piechowski

Górnik: Suchowicz, Banisz, Kornecki – Kubisztal 1, Jurasik 4, Buszkow 1, Tomczak 1, Twardo 3, Mogielnicki 3, Kuchczyński 3, Stodtko 1, Orzechowski, Nat 2, Niedośpiał 3, Piątek

Fot. Tomasz Paszkiewicz, Tomasz Miecznik/Portal Płock




UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.