Reklama

Reklama

Katastrofalna druga połowa Wisły. Szanse na awans są iluzoryczne [FOTO]

Opublikowano: sob, 23 lut 2019 19:54
Autor:

Katastrofalna druga połowa Wisły. Szanse na awans są iluzoryczne [FOTO] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Trudno myśleć o awansie do czołowej szesnastki Ligi Mistrzów, kiedy przez 20 minut we własnej hali rzuca się trzy bramki. Druga połowa w wykonaniu zawodników ORLEN Wisły Płock była dramatyczna i przed rewanżem w Silkeborgu Nafciarze są w fatalnym położeniu.

Reklama

Trudno myśleć o awansie do czołowej szesnastki Ligi Mistrzów, kiedy przez 20 minut we własnej hali rzuca się trzy bramki. Druga połowa w wykonaniu zawodników ORLEN Wisły Płock była dramatyczna i przed rewanżem w Silkeborgu Nafciarze są w fatalnym położeniu. 

Baraże o awans do top 16 Ligi Mistrzów można śmiało nazwać meczami sezonu dla ORLEN Wisły Płock, bo na polskich parkietach od lat bez powodzenia rywalizują z PGE Vive Kielce. W obecnym sezonie podopieczni Xaviera Sabate przebijają się przez do elity przez słabszą grupę, a od celu dzieli ich wygrana w dwumeczu z wicemistrzami Danii. 

Bjerringbro-Silkeborg to silna drużyna, w której gra trzech mistrzów świata. Kilka godzin przed meczem kibice Wisły dostali jednak dobrą wiadomość-w Płocku nie mógł zagrać Nikolaj Markussen. Nafciarze w domu musieli powalczyć o zaliczkę przed rewanżem, komfort dałyby 4-5 bramki przewagi przed wyjazdem do Danii. 

Nafciarze zaczęli wyśmienicie i po pięciu minutach prowadzili 3:0, a Adam Morawski zdążył obronić karnego wykonywanego przez Johana Hansena. Dobrze wprowadził się Dan Racotea, a po indywidualnej akcji Jose De Toledo na dwie minuty na ławkę kar odesłany został jeszcze Klaus Thomsen. Po rewelacyjnym początku nastąpił jednak festiwal nieskuteczności - Lovro Mihić nie trafił do pustej bramki, przestrzelił Racotea, a Marko Tarabhocia trafił tylko w słupek. Szybko zrobiło się 3:3, a ofensywę przyjezdnych ciągnął niezawodny dziś Nikolaj Nielsen. 

Spotkanie się wyrównało, a Nafciarze momentami gubili rytm w ataku. Renato Sulić przepychał się na środku i szukał sobie pozycji na kole, ale Chorwat nie miał łatwego życia. Wiele mówi fakt, że w 20. minucie musiał zmienić koszulkę, bo ta w której zaczynał mecz zwyczajnie się podarła. W międzyczasie na parkiecie działo się źle, gospodarzom zdawało się przegrywać nawet różnicą trzech bramek.

Xavier Sabate reagował zmianami--wpuścił Tomasza Gębalę, Zigę Mlakara i przede wszystkim asa w swojej talii- Nacho Moyę. Hiszpan odmienił obraz pierwszej połowy i wreszcie potrafił uruchomić obrotowego. Wisła zaczęła odrabiać straty, a kilka piłek w ważnym momencie odbił też Adam Borbely. Pierwsza połowa była bardzo wyrównana, a w ostatnich sekundach bramkę na 14:14 zdobył Przemysław Krajewski. Hala nieco odżyła, a ok. 2,5 tys. kibiców czekało na kolejną dawkę emocji.

Druga połowa zaczęła się jak najbardziej po myśli Wiślaków, którzy szybko wypracowali dwubramkowe prowadzenie, ale niestety, powtórzył się scenariusz z pierwszej odsłony. Świetna wrzutka do Skube, celny rzut Nikolaja Nielsena i Duńczycy prowadzili 18:17. Sabate poprosił o przerwę. Na parkiecie pojawił się Ondrej Zdrahala, z którego usług Hiszpan korzysta wyjątkowo rzadko, ale Czech nie wniósł niczego pozytywnego i szybko zszedł. 

Zmiany niewiele pomagały. Co gorsza, nie był to wynik żelaznej defensywy podopiecznych Larsa Bredsdorffa, a raczej szkolnych błędów Wisły. Co gorsza chwilę później sędziowie wykluczyli Nemanję Obradovicia, a Nikołaj Nielsen się nie mylił. W 43. minucie mistrz świata rzucił swoją siódmą bramkę, a Nafciarze przegrywali 17:19.

Trudno myśleć o awansie do najlepszej szesnastki Europy, kiedy przez ponad 10 minut nie zdobywa się bramki we własnej hali. Zaczęły się nerwy, w zasadzie żaden z Wiślaków nie grał dobrze. Dystans rósł i na kwadrans przed końcem Wisła przegrywała już 17:21. Awans się wymykał, a poddenerwowany Xavier Sabate jeszcze raz poprosił o przerwę. Dopiero w 48. minucie przełamał się Ziga Mlakar, ale Sebastian Skube też nie zwalniał tempa i zdobywał bramkę za bramką. 

Niespodziewanie na kilka minut przed końcem przyjezdni podali Wiśle rękę, ale Nafciarze ją odtrącili. Mlakar zdobył dwa gole, po czym trzy jego rzuty wybronił Larsen. Karnego nie wykorzystał Tarabochia-Nafciarze mieliby tylko dwa "oczka" straty.  Sebastian Skube w końcówce robił jednak co chciał i rzucał kuriozalne bramki. Wisła po prostu nie dała sobie szansy, a na bohatera meczu wyrastał bramkarz Bjerrinbro. Zdegustowani kibice już na kilka minut przed końcem zaczęli opuszczać halę. W końcówce dwie bramki zdobył jeszcze Krajewski, ale Nafciarze do Danii jadą odrabiać potężną stratę. Awans wicemistrzów Polski trzeba rozpatrywać w kategorii cudu. Spotkanie w Silkeborgu w niedzielę 3 marca. 

ORLEN Wisła Płock - Bjerringbro-Silkeborg 22:26 (14:14) 

ORLEN Wisła Płock: Daszek 1, Krajewski 3, Racotea 4, Moya, Zdrahala, Obradović, Morawski, Piechowski, Borbely, Tarabhocia 2, Mihić 1, De Toledo 3, Sulić 3, Gębala 2, Mlakar 2. 

Bjerrinbro-Silkeborg: Larsen, Pedersen, Thomsen, Nikolaj NIelsen 8, Mads Nielsen 2, Lassen 1, Hansen 3, Skube 9, Rezar, Noddesbro 1, Plougstrup, Hundstrup, Thiemer-Jensen, Knudsen 2. 

Kary: Wisła 8 min., Bjerrinbro 6 min. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (13)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.