Reklama

Reklama

Kaczmarek: Jesteśmy w trudnym momencie

Opublikowano: 29 sierpnia 2015 09:20
Autor:

Kaczmarek: Jesteśmy w trudnym momencie - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport W czwartek niepokonani dotychczas w meczach wyjazdowych piłkarze Wisły nieszczęśliwie zakończyli serię dwudziestu spotkań poza Płockiem bez porażki przegrywając w Legnicy z... arbitrem. W niedzielę nafciarze zagrają z Bełchatowem o przerwanie fatalnej serii spotkań bez zwycięstwa na własnym boisku, która trwa od maja.

Reklama

W czwartek niepokonani dotychczas w meczach wyjazdowych piłkarze Wisły nieszczęśliwie zakończyli serię dwudziestu spotkań poza Płockiem bez porażki przegrywając w Legnicy z... arbitrem. W niedzielę nafciarze zagrają z Bełchatowem o przerwanie fatalnej serii spotkań bez zwycięstwa na własnym boisku, która trwa od maja.

Przypomnijmy – na początku pierwszej połowy meczu z Miedzią Legnica piłkę w pole karne dośrodkował  Cezary Stefańczyk. Uderzenie głową Mikołaja Lebedyńskiego z trudem zatrzymał bramkarz gospodarzy, jednak przy dobitce Jakuba Bąka był już bez szans. Euforia w szeregach Wisły trwała jednak tylko kilka sekund. Sędzia Piotr Idzik, który w pierwszej chwili gola uznał, po konsultacji z arbitrem liniowym zdecydował się decyzję cofnąć, dopatrując się rzekomej pozycji spalonej. - Strzeliliśmy prawidłową bramkę - nie krył rozgoryczenia jeszcze dzień po meczu trener Marcin Kaczmarek. - Powiem szczerze, że dawno nie widziałem tak kuriozalnej sytuacji. Sędziowie bramkę uznają i raptem po kilkudziesięciu sekundach, po interwencji zawodnika gospodarzy, zaczynają się nad czymś zastanawiać. Następnie w niewyjaśnionych okolicznościach podejmują decyzję o wyimaginowanym spalonym.

Nie był to jednak nie jedyny „policzek” wymierzony zespołowi z Płocka. W 90. minucie gospodarze zdobyli zwycięską bramkę. Tylko, że sędzia powinien zatrzymać akcję po zagraniu ręką zawodnika Miedzi, kiedy to futbolówka zmieniła tor lotu i trafiła pod nogi strzelca decydującego gola, który bez interwencji zdezorientowanych graczy Wisły pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce. - Bramka, którą strzeliła Miedź zabrała nam chociażby jeden punkt - komentował kilkanaście godzin po zakończeniu spotkania szkoleniowiec nafciarzy. - Błąd był elementarny. Jestem w podłym nastroju. Zrobiliśmy wszystko, żeby ten mecz wygrać. Jestem przekonany niemal w stu procentach, że to spotkanie byśmy wygrali, gdyby nie kuriozalne i krzywdzące nas decyzje sędziów.

Trener Marcin Kaczmarek zdaje sobie sprawę, że przed jego zawodnikami niezwykle ciężkie zadanie, bowiem już w niedzielę o godzinie 19:00 zmierzą się z GKS-em Bełchatów, który w poprzednim sezonie walczył w ekstraklasie. - Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy w trudnym momencie. Początek sezonu nie jest dla nas wymarzony. Zespół w Legnicy udowodnił jednak, że zrobił wszystko, by wrócić na właściwe tory. Nie udało się, teraz skupiamy się na niedzielnym spotkaniu.

Gra Wisły wyglądała dużo lepiej, niż w ostatnim spotkaniu przy Łukasiewicza 34 z Pogonią Siedlce. Do optymalnej formy droga jeszcze jednak daleka. Klub, korzystając z ostatnich dni okienka transferowego na zasadzie transferu definitywnego sprowadził do Płocka młodego pomocnika Daniela Kuna ze szczecińskiej Pogoni. 22-latek może występować zarówno na obu szydłach, jak i w linii ataku. W minionym sezonie 24-krotnie reprezentował barwy portowców, strzelając jedną bramkę.

Fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.