Reklama

Reklama

Cel jest prosty: zatrzymać Marcina Robaka i zgarnąć trzy punkty

Opublikowano: pt, 2 lis 2018 15:14
Autor:

Cel jest prosty: zatrzymać Marcina Robaka i zgarnąć trzy punkty - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Siedem bramek strzelonych Olimpii Grudziądz mogło napełnić optymizmem kibiców Wisły. W trzecim meczu Kibu Vicuny w lidze przyszła pora na pierwsze zwycięstwo. Zwycięstwo we Wrocławiu z pewnością jest w zasięgu Nafciarzy, a kluczem będzie powstrzymanie Marcina Robaka.

Reklama

Siedem bramek strzelonych Olimpii Grudziądz mogło napełnić optymizmem kibiców Wisły. W trzecim meczu Kibu Vicuny w lidze przyszła pora na pierwsze zwycięstwo. Zwycięstwo we Wrocławiu z pewnością jest w zasięgu Nafciarzy, a kluczem będzie powstrzymanie Marcina Robaka. 

Po raz trzeci w Lotto Ekstraklasie Kibu Vicuna zasiądzie na ławce trenerskiej w roli pierwszego szkoleniowca. Hiszpan nie doznał jeszcze goryczy porażki, ale nie cieszył się także z wygranej. W Lubinie drużyna była naprawdę blisko wywiezienia kompletu punktów, ale w końcówce zabrakło koncentracji i skończyło się na remisie. Tydzień temu z Piastem Nafciarze rozegrali dobre pół godziny, a potem dopadła ich całkowita niemoc i tylko szczęściu zawdzięczają punkt. 

Drużyna potrzebuje Stilicia 

W Grudziądzu trener Vicuna zaskoczył. Zdecydował się na grę trójką stoperów, a pozycję wahadłowych zajęli Patryk Stępiński i Calo Oliveira. Do pierwszego składu wrócił Semir Stilić i trzeba powiedzieć wprost: wszyscy trzej wykorzystali szansę pokazania się na tle II-ligowego rywala, a najbardziej Bośniak. Rozgrywał, asystował, sam strzelił piękną bramkę, regulował tempo. Największą przeszkodą do pierwszego składu jest paszport, a w zasadzie brak dokumentu jednego z krajów Unii Europejskiej. Wydaje się, że mecz z Olimpią przesądził o tym, że na boisku we Wrocławiu wybiegnie właśnie rozgrywając i  na ławce usiądzie Giorgi Merebaszwili. W takim zestawieniu Wisła wróciłaby do zestawiania środka pola Damian Szymański-Dominik Furman. Tak funkcjonowała drużyna Jerzego Brzęczka i nie ma powodu, by tak samo nie mogła pracować maszyna Kibu Vicuny. Na skrzydłach prawdopodobnie zagra więc dwójka z grona Nico Varela, Calo i Ricardinho. Brazylijczyk może też grać na szpicy, choć lepiej czuje się na innej pozycji. Coraz lepiej gra Karol Angielski, który w Grudziądzu strzelił czwartą bramkę sezonie. Forma Anglika rośnie, więc w ofensywie jest kłopot bogactwa. 

Zupełnie odwrotnie jest w defensywie i na dziś gra w obronie jest nadal największym zmartwieniem Nafciarzy. O ile trafienie Ariela Wawszczyka na 1:1 to bramka z gatunku "stadiony świata", o tyle druga bramka to brak koncentracji i złe ustawienie. Zamieszany w stratę tego gola był Marcin Warcholak, który w tej rundzie kompletnie nie trafił z formą. Kibu Vicuna musi nadal poszukiwać kogoś na lewą flankę defensywy. Na razie najpewniejszym kandydatem wydaje się prawonożny Patryk Stępiński, z konieczności można próbować tam przesunąć Alana Urygę, co wydaje się bezpieczniejszym rozwiązaniem niż... wystawienie tam Calo. Kto wie, może trener zdecyduje się i na takie ryzyko? 

Jednoosobowa armia

Sobotni rywale Wiślaków w swojej kadrze mają prawdziwego asa atutowego. Każdy kibic Ekstraklasy zna Marcina Robaka, który strzela seryjnie bramki czy to w Szczecinie, Poznaniu czy Wrocławiu. Im starszy, tym lepszy. W ostatniej kolejce ustrzelił dublet w wyjazdowym meczu z Miedzią Legnica i ma na koncie już 10 trafień w lidze. W meczu pucharowym z Bytovią Bytów odpoczywał. Wszedł tylko na ostatni kwadrans przy wyniku 2:0 dla Śląska, a skończyło się na 3:0 i pewnym awansie. Z pewnością Marcin Robak jest przez analityków Wisły rozpisany na czynniki pierwsze. 

Marcin Robak przyćmiewa pozostałych kolegów z drużyny i to głównie dzięki jego bramkom wrocławianie utrzymują kontakt z górną ósemką. Za plecami ma wielu doświadczonych ligowców, ale gra wygląda w kratkę. Formacja obronna jest raczej stabilna, złożona z doświadczonych zawodników i oparta na Piotrze Celebanie oraz Djordje Cotrze. 17 straconych bramek to wynik około średniej ligowej. 

Podopieczni Tadeusza Pawłowskiego potrafili wygrać 4:0 w Białymstoku i 5:0 w Legnicy, a w międzyczasie przegrać u siebie z Arką Gdynia. Stadion we Wrocławiu twierdzą nie jest, a kibice oglądali tam zaledwie dwa zwycięstwa, remis i cztery porażki. 

Drugi mecz, drugi były klub

Dla Kibu Vicuna sporo spotkań może mieć charakter sentymentalny. W roli asystenta Jana Urbana pracował w Legii Warszawa, Lechu Poznań, Zagłębiu Lubin i właśnie Śląsku Wrocław. Niemal równo rok temu Hiszpan przyjechał do Płocka z drużyną Wojskowych i przegrał wysoko 1:4. W rewanżu we Wrocławiu drużynę prowadził już Tadeusz Pawłowski i skończyło się 1:1. 

Co ciekawe, stadion we Wrocławiu jest jednym z tych, którego piłkarze Wisły od czasu powrotu do Ekstraklasy jeszcze nie zdobyli. Drużyna Marcina Kaczmarka w sezonie 2016/17 zremisowała tam 0:0. Pozostałe obiekty z obecnej ligi, z których Nafciarze przez ostatnie dwa sezony nie wywieźli kompletu punktów, to stadiony w Gliwicach, Szczecinie i Kielcach, a na tym poziomie w Sosnowcu i Legnicy jeszcze nie graliśmy Nie ma powodu, żeby w sobotę wieczorem lista nie skróciła się pięciu miasta. 

Przewidywany skład Wisły: Dahne - Stefańczyk, Dźwigała, Uryga, Stępinski - Furman, Szymański, Stilić - Varela, Ricardinho - Angielski. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (9)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.