Reklama

Reklama

Zandberg: W Polsce liczy się, kto taniej wkręci śrubkę

Opublikowano: czw, 25 sie 2016 18:18
Autor:

Zandberg: W Polsce liczy się, kto taniej wkręci śrubkę - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Jeszcze niedawno niewiele osób znało Adriana Zandberga, który obecnie jest członkiem zarządu krajowego partii Razem. W środę na spotkaniu w Płocku opowiadał o co walczy ugrupowanie, dlaczego nie chciał współpracy z Leszkiem Millerem, czym różni się według niego polityka od politykierstwa, czemu nie "podniecają" go sondaże i z jakiego powodu wielka koalicja przeciwko rządzącej partii to kiepski pomysł.

Reklama

Jeszcze niedawno niewiele osób znało Adriana Zandberga, który obecnie jest członkiem zarządu krajowego partii Razem. W środę na spotkaniu w Płocku opowiadał o co walczy ugrupowanie, dlaczego nie chciał współpracy z Leszkiem Millerem, czym różni się według niego polityka od politykierstwa i z jakiego powodu wielka koalicja przeciwko rządzącej partii to kiepski pomysł.

Początek spotkania w Spółdzielczym Domu Kultury sprowadził się do monologu naszego gościa. - Politycy wychodzą do ludzi głównie przed zbliżającymi się wyborami – mówił. - Mamy wodzowskie partie polityczne, działające niczym armia. Tak było za Donalda Tuska w Platformie Obywatelskiej i dzieje się teraz za Grzegorza Schetyny, podobnie jest w Prawie i Sprawiedliwości pod przywództwem Jarosława Kaczyńskiego. Każdy chce dostać się do ucha wodza. Skutek jest taki, że wewnątrz umiera życie. Brakuje wewnętrznej wrzawy, kłótni o ważne sprawy. To skuteczny środek do uprawiania polityki, ale na dłuższą metę niszczący debatę publiczną. Chcemy tworzyć alternatywę, bez jednoosobowej władzy zmieniającej partię w prywatny folwark. Trzeba spróbować przełamać ten gigantyczny brak nadziei, który tkwi w wielu Polakach, związany jeszcze z okresem transformacji. Uczono ludzi, aby dbali sami o siebie, a to kłamliwy sposób myślenia. Wszyscy tkwili w pół drogi, między legalną a nielegalną gospodarką. Symbolami tamtych czasów były montownie, wyciskanie ile się da z pracownika, liczy się kto taniej wkręci śrubkę, doszły umowy śmieciowe. Zabrakło wzajemnego zaufania. Największe brawa zbierasz, jeśli drugiego okantujesz. Ochroniarz pracuje za 4 zł za godzinę. Nikogo nie interesuje, czy da radę za taką sumę przeżyć – co sprowadziło się do jasnej konkluzji, jeśli nic z tym nie zrobimy, to Polska zostanie krajem taniej siły roboczej.

Niedofinansowanie dotyka wiele dziedzin, w tym badania i rozwój oraz służbę zdrowia. Pacjenci zmuszeni do stania w kolejkach, w końcu wybierają wizytę w prywatnym gabinecie. Dostęp do sprzętu niezbędnego w leczeniu nowotworów jest ograniczony. - Pewną barierę w rozwoju już osiągnęliśmy – mówił dalej Zandberg. - Tak jak jest już dalej się nie da i nie ma co wierzyć, że prywatna energia w cudowny sposób wszystko rozwiąże. Czasu nie cofniemy, przywracając własność państwową. A może dalej mamy wycinać drzewa, jak postuluje minister Jan Szyszko? Rynek jest dobry w upowszechnianiu sieci sklepów i batonów, ale już nie pomaga w prawdziwym postępie gospodarczym, abyśmy nie byli krajem na samym końcu łańcucha rozwoju.

Na spotkanie z Zandbergiem przyszło niewiele osób, wszyscy zmieścili się bez problemu w małej salce, co nie uszło uwadze obecnych. Pytali lidera Razem, co sądzi na temat sondaży. - Staramy się zbytnio nimi nie podniecać. Dla nas właśnie teraz jest czas na dotarcie do ludzi spoza Warszawy, staczając po drodze dziesiątki, setki mniejszych walk o zyskanie wiarygodności. Nie zdobędziemy jej pokazując się wyłącznie w telewizji – twierdził. Paradoksalnie to jednak transmitowana na żywo debata z liderami partii politycznych przed wyborami parlamentarnymi, zagwarantowała mu bonus. Okrzyknięto go nadzieją polskiej lewicy. - Nie ma co się wachlować słowem lewica – odżegnywał się. - Najczęściej nie rozmawia się o programie, tylko przykleja komuś etykietkę. W dodatku większość osób ze sceny politycznej potrafi sprawić wrażenie, jakby byli gotowi sprzedać człowieka choćby za pół dolara. Prawa człowieka, pracownika, kobiet przestają się liczyć. 

Nie chcieliśmy paktu z diabłem

Zandberg nie uniknął pytania o przyczynę porażki Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Niektórzy uważali, że to jego wina, ponieważ nie chciał koalicji z Leszkiem Millerem, odbierając część elektoratu. Skutek był taki, że obie partie wciąż istnieją, lecz poza głównym nurtem polityki. - To tzw. wina Razem – roześmiał się. - Kiedy Bronisław Komorowski przegrał wybory prezydenckie już było jasne, że w tych parlamentarnych duża pulę zgarnie PiS. Pytanie brzmiało czy będą w stanie samodzielnie rządzić, czy też nie, czy na plecach Pawła Kukiza do rządu wejdzie jakiś nacjonalista. Pozostajemy otwarci na działanie z ruchami miejskimi wierzącymi w podobne wartości. Niby po co mamy robić sobie konkurencję? Nie ukrywam, że nie jesteśmy zwolennikami imperialnych wojen. Wysłanie wojska do Iraku było kretyńską decyzją. Zestaw rzeczy, z którymi nie zgadzam się z Leszkiem Millerem jest porównywalny do zestawu dotyczącego Jarosława Kaczyńskiego. Nie zamierzaliśmy zawrzeć paktu z diabłem, tylko wspólnie zbudować coś przyzwoitego. Jako partia opowiadamy się przeciwko rajom podatkowym, przymykaniu oczu na to, jak ktoś kantuje fiskusa.

Dalej zaproponował wyobrażenie sobie wielkiej koalicji partii opozycyjnych, która byłaby wymierzona przeciwko PiS, wygrywa wybory i dochodzi do władzy. - I co dalej? - pytał. - Jeśli w tej samej koalicji mamy Ryszarda Petru z Nowoczesnej, który opowiada się za podatkiem liniowym, na co my się nie zgadzamy. Moje poglądy i Ryszarda Petru dzieli ocean. Nie możemy kantować wyborców, że tych różnic nie ma. W przeciwnym razie oszukujemy, kończy się polityka, a zaczyna politykierstwo i podział stołków. Mnóstwo facetów w garniturach spierających się o to, kto zostanie dyrektorem. Jesteśmy partią opozycyjną – przyznał, na co jeden z mężczyzn zapytał, czy nie lepiej szukać wspólnych płaszczyzn porozumienia. - Kiedy się pali, to nie można spierać się, czy lejemy wodę z zielonego, czy z czerwonego wiadra – dodawał. Zandberg odparł, że będzie gorzej, jeśli w jednym wiadrze znajdzie się benzyna, a w drugim woda. - Ale chlusnąć czymś trzeba – upierał się płocczanin. Usłyszał: - Potrzeba mobilizacji społecznej. Tak jak teraz, przychodzimy, mówimy wam „mamy taką ofertę w sklepie z taką marką, zapoznajcie się”.

Zdaniem Zandberga w wielu dziedzinach brakuje pieniędzy. - Choćbyśmy w nieskończoność mieszali łyżeczką w szklance z herbatą, ona nie stanie się od tego słodsza – stwierdził. Recepta dla bezrobotnych? Rozbudzenie spółdzielczości, aby nakłaniać do współpracy. Kiedy na jedną osobę bez pracy na założenie działalności gospodarczej przypada w pośredniaku 15 tys. zł, warto zgromadzić grupę zainteresowanych i powiedzieć im „macie na start 400 tys. zł, wspólnie załóżcie firmę”. W przypadku podatku dochodowego byłoby tak: im większa firma, tym wyższa kwota do odprowadzenia na rzecz państwa. - Przedsiębiorcy muszą zrozumieć, że sukces, który odnieśli, to nie tylko ich zasługa – kontynuował partyjny lider. - Mam spore grono znajomych zajmujących się oprogramowaniem. Czasem proszę, aby wyobrazili sobie przeniesienie firmy do Afryki. Tam, aby przewieźć towar, będą potrzebowali ochroniarzy z odbezpieczonymi kałasznikowami. Dobre funkcjonowanie firmie gwarantują dobrze utrzymane drogi, można te elementy mnożyć. Sukces zależy od edukacji i paradoksalnie także od bezpieczeństwa socjalnego, ponieważ wówczas ludzie nie boją się ryzyka. Nawet, jeśli im się nie powiedzie, przysługuje zasiłek. U nas studenci kończą naukę i są pod ścianą. Myślą „no tak, za chwilę zasilę szeregi bezrobotnych". W Polsce olbrzymia część firm znika po roku, ponieważ nie zakładają ich ludzie z pomysłami, tylko grono desperatów lub ci, których nakłania do tego pracodawca.

Podatki. Kogo obciążyć?

W toku dyskusji niektórzy już się zniecierpliwili, pytali skąd wziąć ten cukier do herbaty. Polityk oświadczył, że cudów nie ma. Pieniądze znikąd się nie biorą. Można tylko się zadłużać lub podnieść podatki. - Ewentualnie odpalić prasę drukarską, ale wyjdzie słabo. Skończy się hiperinflacją – odpowiadał. Powstaje pytanie kogo obciążyć. Zmieniłby zasady podatku Belki, który teraz jest na poziomie 19 proc., kosi więc wszystkich jednakowo bez względu na poziom oszczędności na bankowym koncie. Zandberg wolałby zasady progresywne. Zniósłby CIT, bo za niski, tymczasem rząd Beaty Szydło chciałby go obniżyć. Postuluje reformę skarbówki. - Tam toczy się wojna, tylko uzbrojenie, w jaki sposób kantować, zmienia się każdego roku. Co sami ludzie zajmują się panem Zenkiem prowadzącym firmę Zenex i wielką korporacją. Zlikwidowano w Polsce podatek spadkowy, ale jest różnica między wnuczkiem dziedziczącym mieszkanie po babci, a członkiem rodziny Kulczyk. Teraz udajemy, że tej różnicy nie dostrzegamy. Przykładowo politykę społeczną w kraju powinno budować się w oparciu o dochody własne, a nie za dług. To jest słabe posunięcie, a tak zrobił PiS przy 500 plus. Nie siedzimy jednak ma bombie, która wybuchnie za miesiąc. W końcu przychodzi moment, kiedy trzeba wybrać co jest ważniejsze, fundusze na opiekę dla seniorów czy kolejna parada.

Partia Razem nie ma struktur w Płocku, ale chciałaby mieć koło, podobnie jak w innych miastach. A że nie cieszą się jakąś ogromną popularnością, to ich szczególnie nie martwi. - Stawiamy pierwsze kroki, trzeba wyciągać ludzi – zaznaczał. Na początku mieścili się tylko w jednej, większej kuchni. Dziś jest ich, jak wyliczał, kilka tysięcy w kraju, głównie lokalnych aktywistów. - Takie spotkania, jak to nasze, mają sens nawet przy 30 osobach. To nie tak, że uśmiechnę się i opowiem, jacy to my jesteśmy fajni. Mógłbym tak zrobić idąc do telewizji. Jesteśmy tu, ponieważ chcemy, abyście zadawali nam pytania. Wiele osób kojarzy politykę z unurzaniem się w czymś brudnym. My chcemy móc spojrzeć na siebie w lustrze. Na początku dziennikarze robili sobie z nas betkę. Jacyś oszaleli lewacy opowiadają jakieś kompletnie ześwirowane rzeczy. Teraz łatwiej nam zrobić medialny dym wokół jakieś sprawy, aby coś zmienić. Ale ludzie sami muszą chcieć działać. 

Na koniec ponad dwugodzinnego spotkania kilka osób postanowiło wypełnić deklaracje członkowskie. 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (7)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.