Reklama

Reklama

Wzruszający moment na sesji. Cztery medale "Zasłużony dla Płocka" wręczone

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Podczas marcowych obrad zostały wręczone cztery medale „Zasłużony dla Płocka”. Wyróżnienia otrzymali prof. Daniela Żuk, Grzegorz Gołębiewski, Paweł Mieszkowicz, a także pośmiertnie Mariusz Wojtalewicz. W jego imieniu medal odebrała jego żona – Urszula Wojtalewicz. I to był najbardziej przejmujący moment sesji, podczas którego słuchającym łzy napływały do oczu.

Reklama

Przypomnijmy, że Mariusz Wojtalewicz, kierownik Muzeum Żydów Mazowieckich od początku jej działania, a więc od 2013 roku, a wcześniej szef Domu Darmstadt zmarł w listopadzie 2020 roku na Covid-19 w wieku 61 lat.

- To jeden z najsmutniejszych momentów, gdy wręczamy to wyróżnienie pośmiertnie. Mariusz Wojtalewicz przez wiele lat był związany z płocką kulturą. Kierując Domem Darmstadt zorganizował ponad 600 imprez, nawiązał współpracę z miastami partnerskimi. Stworzył wizerunek tej placówki jako miejsca spotkań ludzi różnych kultur – przypominał przewodniczący rady miasta Artur Jaroszewski. - Kierował MŻM – instytucją, która o kulturze i tradycji opowiada w różnorodny sposób. Mariusz Wojtalewicz organizował wykłady, wystawy, pokazy kina zarówno współczesnego jak i sprzed 1939 roku, spotkania z przedstawicielami różnych kultur i religii. Był inicjatorem współpracy m.in. z ambasadą Izraela w Polsce oraz z Muzeum Historii Żydów Polskich Polin w Warszawie. Pod jego kierownictwem MŻM stała się instytucją, która przypomina o bogatej wielokulturowej historii Płocka.

Medal odebrała jego żona Urszula Wojtalewicz, której wspomnienia o zmarłym mężu momentami przerywał płacz.

- Dziękuję za docenienie jego zasług wniesionych na rzecz Płocka i jego mieszkańców – zaczęła Urszula Wojtalewicz po czym przywołała kilka wspomnień o mężu. - Mój mąż urodził się w Płocku. Przyszedł na świat w rodzinie płockich pedagogów, którzy wychowali go w duchu patriotyzmu. Rodzice nauczyli go, że największą wartością jest człowiek. Mariusz studia skończył w Olsztynie, ale jak potem mówił, nie przyszło mu do głowy, by nie wrócić do swojego ukochanego Płocka. Pracował w obszarze kultury. Cieszył się, że mógł wdrażać nowe wizje rozwoju kultury i powtarzał, że miał szczęście do ludzi. Jego praca nie kończyła się o godz. 16. Gdy przyjeżdżali goście z innych miast czy z zagranicy oddawał im cały swój czas, wzbudzał zainteresowanie Płockiem, roztaczał opowieści o mieście. Powtarzał, że tak długo żyjemy jak wspominamy i nie zapominamy. Dziękuję, że Mariusz został uznany za godnego tego wyróżnienia i przechodzi do historii tego miasta.

Medal Zasłużony dla Płocka odebrała również prof. Daniela Żuk – wykładowczyni akademicka, autorka wielu podręczników i publikacji naukowych. Od 1981 r. jest członkiem Towarzystwa Naukowego Płockiego, a od 1984 r. aktywnie uczestniczy w pracach sekcji naukowych ukierunkowanych na szeroko pojętą technikę. Była organizatorem i przewodniczącą Sekcji Naukowej Maszyn Rolniczych, przekształconą w Sekcję Maszyn Rolniczych i Aparatury Przemysłowej, a następnie w istniejącą dotychczas Sekcję Techniczną. Między innymi dzięki jej działalności odbyło się sympozjum i została wydana monografia pt. „Pięćdziesiąt lat produkcji kombajnów do zbioru zbóż w Płocku (1954-2004)”.

- To dla mnie zaszczyt stanąć tu i podziękować za dostrzeżenie mojej pracy i to wyróżnienie – dziękowała prof. Żuk po czym odniosła się do reform, jakie miały miejsce w systemie szkolnictwa. – One były strukturalne i raczej nie sięgały głębi nauczania. Nie wiem czy nie było trochę szkoda na nie czasu… I tak zawsze później decydowała rzeczywistość, to kto był bardziej, a kto mniej potrzebny na rynku pracy. Teraz znowu stoimy w szkolnictwie przed problemem. Mija rok, jak młodzież uczy się zdalnie. To musi mieć przełożenie na ich rozwój. W obszarze edukacji bardzo ważne jest wizjonerstwo. I już dziś trzeba odpowiedzieć na pytanie jak ich to zmieni.

Dr Grzegorz Gołębiewski – popularyzator historii ziemi płockiej, wiceprezes TNP, redaktor naczelny „Notatek Płockich”, autor wielu publikacji na temat historii naszego miasta, który również podczas marcowej sesji otrzymał medal Zasłużony dla Płocka stwierdził, że to chyba troszkę przedwcześnie, bo nadal ma wiele planów do zrealizowania.

- Mimo że nie urodziłem się w Płocku [ur. się w Sierpcu – red.] to po tylu latach wrosłem już w to miasto i czuję się pełnoprawnym płocczaninem. Cieszę się, że udało się przebić z obroną Płocka w 1920 roku do świadomości ogólnopolskiej. Nie ma już publikacji o wojnie polsko-bolszewickiej bez wątku płockiego – powiedział wyróżniony historyk, autor takich książek jak „Obrona Płocka przed bolszewikami 18–19 sierpnia 1920 r.”, „Wizyty dostojników państwowych, wojskowych i kościelnych w Płocku 1918–1939” czy albumu „Płock 1920. Dni krwi i chwały”. Historia Płocka ma wiele luk. Nie ma tu bowiem humanistycznej uczelni i kierunku historycznego. Ale mimo to ukazują się różne publikacje na temat historii Płocka. Cieszę się, że mogę mieć w tym swój udział, a państwo to zauważyliście.

Pawłowi Mieszkowiczowi – będącemu niegdyś założycielem i prezesem Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego, współtwórcy Jarmarku Tumskiego, kolekcjonerowi pamiątek dotyczących Poczty Polskiej, które pokazuje je w założonym przez siebie Muzeum Poczty Polskiej w Płocku – informacja o tym, że otrzymał medal Zasłużony dla Płocka dodała siły w walce z chorobą nowotworową.

- Wracałem akurat z Warszawy z kliniki onkologicznej gdy zadzwonił przewodniczący z tą informacją. Podniosła mnie ona na duchu. Pomyślałem, że może uda mi się jeszcze trochę dłużej podziałać dla tego miasta… Przez ostatni rok schudłem 20 kg, a w ostatnim czasie udało mi się przytyć kilogram – dzielił się swoim małym sukcesem Paweł Mieszkowicz i dodawał, że gdy się urodził, to w przeciwieństwie do zdecydowanej większości noworodków się uśmiechał, a nie płakał. – I takie pozytywne nastawienie mam do dziś. A ono sprzyja działaniu na rzecz innych. Jestem tu, bo moja mama, która zmarła, gdy miałem 14 lat zdążyła mi wpoić patriotyzm. Mój wuj Adam Rakowski, który wykonał krzyż na Kopiec Harcerzy w Płocku na fakturze napisał „Jako płocczanin i katolik rezygnuję z wynagrodzenia”. Gdy w 1991 roku moja firma wygrała przetarg na przygotowanie wizyty Jana Pawła II również na fakturze napisałem te słowa. Nikt się tym zbytnio nie zainteresował. Dopiero później urząd skarbowy. Kontrola trwała sześć lat. Dziś dostałem najważniejszy medal w życiu. Dziękuję. I na koniec dodam, że musimy pomagać dzieciom i młodzieży i stwarzać im dobre warunki. Bo to jakie będą następne pokolenia powinno być dla nas sprawą priorytetową.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy