Reklama

Wizyta prezydenta.Jaki podarował prezent?

Opublikowano:
Autor:

Wizyta prezydenta.Jaki podarował prezent? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Prosto z Małachowianki prezydent Bronisław Komorowski przeszedł spacerkiem do Ratusza. Komorowski zdradził, że do Płocka nie tylko przyjeżdżał, a nawet zdarzyło mu się przypłynąć na ... tratwie. Miał też dla płocczan mały prezent.

Prosto z Małachowianki prezydent Bronisław Komorowski przeszedł spacerkiem do Ratusza. Komorowski zdradził, że do Płocka nie tylko przyjeżdżał, a nawet zdarzyło mu się przypłynąć na ... tratwie. Miał też dla płocczan mały prezent.

W drodze z najstarszej polskiej szkoły, gdzie prezydent odpowiadał na pytania płockich uczniów i odsłonił tablicę pamiątkową poświęconą Tadeuszowi Mazowieckiemu, zahaczono jeszcze o lodowisko… Niestety, prezydent Bronisław Komorowski nie dołączył do młodych ludzi, ale bez wątpienia zauważył „piękno” płockich kamienic... Przeprowadzono go bokiem, po stronie z restauracjami. Dłużej zatrzymał się przy lwach przed ratuszem. – Zupełnie jak przed pałacem prezydenckim, ale tamte lwy chyba trochę mniejsze… - porównywał.

Kolejną część wizyty otworzyło przemówienie Andrzeja Nowakowskiego, który wymieniał m.in. liczne inwestycje ostatniego ćwierćwiecza (większość z własnej kadencji). - Przez ćwierć wieku staliśmy się miastem europejskim – zachwalał.

Zaraz po nim wystąpił były prezydent z lat 90., Dariusz Krajowski-Kukiel, który tamten okres uważa za najpiękniejszy w swoim życiu. – Płocki samorząd stał się wtedy prekursorem wielu zmian. To u nas zainwestował Levi’Strauss, to my wdrożyliśmy pierwszy program mieszkaniowy i pierwszy program rewitalizacji Starego Miasta.

Zostawił też coś „na deser”. – Niewielu pewnie pamięta Bronisława Komorowskiego z czasów, kiedy pełnił funkcję prezesa w lidze morskiej - zagadnął eksprezydent Płocka. - To wtedy zwrócił się do mnie z propozycją, aby przywrócić przedwojenną tradycję spływów po Wiśle.

Bronisław Komorowski pozwolił sobie na żartobliwy ton. – Do Płocka już przyjeżdżałem, a nawet raz przypłynąłem na tratwie -- wspominał. - Zamontowano do niej przyczepę kempingową. Robiła wrażenie – wspominał. Na nim całkiem spore… robi czysta woda w Wiśle. – Kiedyś myślałem, że nie będzie to możliwe, ale jej obecny stan jest nie do porównania z tym, co pamiętam z dawnych lat.

Prezydent Polski przekonywał też, że tajemnica sukcesu 25 lat polskiego samorządu tkwi w ciągłości. – Jest to jednak sukces nierównomiernie rozkładający się na mapie Polski. Widzę to, jeżdżąc po kraju. Nie wszyscy dokonali mądrych wyborów.

Mankament, czyli PKW

Ponownie odniósł się też do fali oskarżeń dotyczących ostatnich wyborów samorządowych. – Warto bronić wiarygodności samorządu, która tworzy cząstkę polskiej demokracji – zaznaczał Komorowski. - Gdybyśmy posłuchali postulatu o unieważnieniu wyborów, może nawet części z państwa tu siedzących nie było by dzisiaj na sali.

„Mankamentem” nawał problemy z liczeniem głosów przez Państwową Komisję Wyborczą, ale nie były one wystarczającym powodem do ponownych wyborów. - Ludzie chcą lokować swoje nadzieje właśnie w samorządzie, ponieważ każdy Polak to, co widzi wokół, ocenia obiektywnie. U siebie chce, by było „po bożemu”, ale już poza tym obszarem zaczyna widzieć problemy.

Czas na podarunek

Z auli część osób przeniosła się do sali sejmowej, gdzie dziennikarze zagadnęli Bronisława Komorowskiego, czy cała ta wizyta nie jest początkiem kampanii wyborczej. Zanim on sam odpowiedział, jedna z towarzyszących mu osób syknęła, że to nie czas na takie pytania. – Ludwik Krzywicki chyba nie prowadził kampanii wyborczej – zripostował niezrażony pytaniem Komorowski, co było nawiązaniem do jego podarunku dla przedstawicieli Towarzystwa Naukowego Płockiego.

Wspomniany podarunek to księga pt. "Grodziska górno-litewskie" autorstwa Krzywickiego oraz fotografie, które wystawiono w sali na sztaludze.

Okazało się bowiem, że Ludwik Krzywicki studiował w Krakowie z pradziadkiem Komorowskiego, później prowadził na Litwie prace archiwalne w majątku Komorowskich, stąd prezydent liczy, że pamiątka rodzinna znajdzie swoje „przytulisko” w siedzibie płockiego TNP, liczącego już 195 lat.

Jak dobrze między płocczanami

Prezydent przywołał postać prof. Henryka Samsonowicza i Jakuba Chojnickiego. – Jeszcze jako student z Uniwersytetu Warszawskiego przysłuchiwałem się jednej z jego rozmów, kiedy wszedł młody chłopak. Profesor najpierw poprosił, aby ten skoczył po jakieś ciastko i kawę i to tak najlepiej na jednej nodze. Dopiero po jego wyjściu tłumaczył, że Jasio to jego aplikant - co Komorowski  odebrał jako przykład dobrych relacji panujących u nas między ludźmi. Na koniec spotkania wpisał się do księgi pamiątkowej Towarzystwa Naukowego Płockiego.

Tymczasem pod ratuszem ustawił się wianuszek zaciekawionych starszych osób. - Prezydent przyjechał. Chcemy go zobaczyć - tlumaczyła nam kobieta, chociaż była bardzo zaskoczona pytaniem o przyczynę naszego zainteresowania.

Czytaj też:

Więcej zdjęć w galerii:

 

Fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE