Reklama

Reklama

Strajk nauczycieli bardzo prawdopodobny. - Zagrożenie nieprzeprowadzenia egzaminów jest realne

Opublikowano: sob, 6 kwi 2019 13:30
Autor:

Strajk nauczycieli bardzo prawdopodobny. - Zagrożenie nieprzeprowadzenia egzaminów jest realne  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Fiasko piątkowych rozmów Związku Nauczycielstwa Polskiego z rządem sprawia, że strajk staje się coraz bardziej prawdopodobny. Strony mają wrócić do negocjacji w niedzielę wieczorem, ale nic nie wskazuje na to, żeby doszło do porozumienia. W środę 10 kwietnia powinien rozpocząć się egzamin gimnazjalny, a w tej sytuacji jego przeprowadzenie staje pod ogromnym znakiem zapytania. Czy oświacie grozi paraliż?

Reklama

Fiasko piątkowych rozmów Związku Nauczycielstwa Polskiego z rządem sprawia, że strajk staje się coraz bardziej prawdopodobny. Strony mają wrócić do negocjacji w niedzielę wieczorem, ale nic nie wskazuje na to, żeby doszło do porozumienia. W środę 10 kwietnia powinien rozpocząć się egzamin gimnazjalny, a w tej sytuacji jego przeprowadzenie staje pod ogromnym znakiem zapytania. Czy oświacie grozi paraliż? 

Nauczyciele podkreślają swoją determinację i gotowość do podjęcia w strajku, a piątkowe propozycje rządu kategorycznie odrzucają propozycję rządu: podwyżek połączonych ze wzrostem pensum nauczycieli. Obecnie nauczyciel "przy tablicy" spędza 18 godzin tygodniowo, rządzący chcą, by wzrosło do przynajmniej 22 godzin, a nawet 24 godzin tygodniowo. W ślad za tym miałyby iść podwyżki-przy 24-godzinnym pensum nauczyciel dyplomowany (najwyższy stopień) w 2023 roku miałby zarabiać 8100 złotych brutto. 

- Propozycja przedstawiona przez ministerstwo zaskoczyła Związek Nauczycielstwa Polskiego. Byliśmy przekonani, że na stole zostanie położona jakaś konkretna propozycja przybliżająca nas do porozumienia. Propozycja rządowa jest dla nas trochę wirtualna: jeśli proponuje się wzrost wynagrodzenia do 2023 w połączeniu ze wzrostem średniej płacy do 8100 złotych, to jest to zaskoczenie. Jeśli pensum wzrośnie do 22 do 24 godzin trzeba liczyć się z tym, że taka liczba nauczycieli będzie do zwolnienia - mówił w piątek w rozmowie z nami Stanisław Nisztor, prezes płockiego oddziału ZNP. 

Jak dodaje Nisztor, wicepremier Beata Szydło w czasie negocjacji nie odniosła się do propozycji nauczycieli - związkowcy chcą 30-procentowej podwyżki w 2019 roku, rozłożonej na dwie transze.

- Myślę, że pani premier dolała tylko oliwy do ognia. Oczywiście jest jeszcze jakaś nadzieja, bo rozmowy prawdopodobnie zostaną wznowione w niedzielę, zobaczymy. Na dziś przygotowujemy się do strajku w poniedziałek - zapowiada Nisztor. 

W teorii strony mogą jeszcze dojść do porozumienia, ale bardzo realny jest też czarny scenariusz, czyli strajk nauczycieli w trakcie egzaminów gimnazjalnych (10-12 kwietnia) i ósmoklasisty (15-17 kwietnia). Minister Anna Zalewska wydała rozporządzenie, które zezwala każdej osobie z wykształceniem pedagogicznym być członkiem komisji egzaminacyjnej. 

- W naszej opinii jest to niezgodne z prawem. Taka osoba musi mieć stosunek pracy i musi spełniać kryteria moralne, mieć odpowiednie zaświadczenia, choćby lekarskie czy o niekaralności - wskazuje Nisztor. - Negocjacje nie przyniosły żadnego efektu, więc zagrożenie nieprzeprowadzenia egzaminów jest realne.

Decyzja prezydium Związku Nauczycielstwa Polskiego na tę chwilę jest jasna: strajk rozpoczyna się w poniedziałek 8 kwietnia i trwa do odwołania.

Sytuacji przygląda się Urząd Miasta, który jest organem prowadzącym płockie szkoły.

- Być może brzmi to banalnie, ale nadzieja umiera ostatnia - mówi Roman Siemiątkowski, zastępca prezydenta ds. polityki społecznej. - Jesteśmy gotowi na czarny scenariusz. Cały czas mamy kontakt z dyrektorami szkół. Mamy przygotowane placówki, takie jak Książnica Płocka, MOSiR, MOPS, pomoc zadeklarował też Sanepid. Na pewno musimy zapewnić opiekę wszystkim uczniom, którzy do szkół dotrą i jesteśmy na to przygotowani.  Zespół kryzysowy będzie w gotowości w poniedziałek od rana. 

[ZT]22014[/ZT]

Sytuacja jest dynamiczna. Ratusz wie, ilu nauczycieli zadeklarowało przystąpienie do strajku i w niektórych placówkach jest to nawet 100 proc. kadry. W niektórych jest to mniej i wtedy można myśleć o zapewnieniu opieki. Wszystko okaże się jednak dopiero w poniedziałek o 8:00. 

Nauczyciele, którzy przystąpią do strajku, mogą nie stracić wynagrodzenia. 

- Nauczyciel za czas strajku nie otrzyma wynagrodzenia, bo po prostu nie może. To są oszczędności na funduszu płac, ale miasto nie będzie zabierać tych pieniędzy z budżetu szkoły. Dyrektor będzie mógł wydać je jako wynagrodzenie w różnej formie, jak np. premii czy dodatków motywacyjnych - tłumaczy Siemiątkowski. 

Czy płockim szkołom w poniedziałek grozi paraliż? Pewna informacja pojawi się w niedzielę wieczorem. Rozmowy rządu z ZNP mają się zacząć o 18:00. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (85)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.