Reklama

Siedzieli pięć godzin w amfiteatrze [FOTO]

Opublikowano:
Autor:

Siedzieli pięć godzin w amfiteatrze [FOTO] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości I płakali... ze śmiechu. Nie było widać nawet jednej smutnej twarzy podczas Polskiej Nocy Kabaretowej w płockim amfiteatrze. Do Płocka ponownie przyjechała niezapomniana Mariolka telefonująca do Gabryśki. Pojawił się ochroniarz Śruba, a prezydent Barack Obama żałował, że nie mógł dołączyć.

I płakali... ze śmiechu. Nie było widać nawet jednej smutnej twarzy podczas Polskiej Nocy Kabaretowej w płockim amfiteatrze. Do Płocka ponownie przyjechała niezapomniana Mariolka telefonująca do Gabryśki. Pojawił się ochroniarz Śruba, a prezydent Barack Obama żałował, że nie mógł dołączyć.

Podczas sobotniej Polskiej Nocy Kabaretowej wystąpili sami znani i lubiani: Kabaret Nowaki, Chyba, Skeczów Męczących, Moralnego Niepokoju oraz Paranienormalni. Co więcej, żaden nie zawiódł (pomimo drobnych powtórek). Kabareciarze przygotowali się do zadania perfekcyjnie. Każdy zaprezentował po trzy dłuższe skecze, ale żaden nie miał litości dla niemalże kompletu widzów i rozbawiał ich do łez prawie do godziny 23.00 w ramach „zajęć z terapii śmiechem”.

Występy miały planowo zacząć się o 18.00, ale zator o tej godzinie przed bramkami był jeszcze tak długi, że prowadzący konferansjerkę kabaret Nowaki pozdrawiał kolejkowiczów. – Obiecujemy wam, że do 23.00 na pewno wejdziecie – po czym zaczęli machać do stojących. W międzyczasie instruowali widzów, w jaki sposób powinni siadać na swoich miejscach (naturalnie, że lepszym profilem) i próbowali rozwiązać zagadkę dlaczego… kobiety chodzą do toalety parami. – One nawet GPS-a nie potrzebują, torebka je prowadzi – chichotali.

Wraz z nadejściem kabaretu Chyba widzowie zaczerpnęli trochę wiedzy. Okazało się bowiem, że Mojżesz był pierwszym przewodnikiem wycieczek po Egipcie, a Polskę otaczają same narody pijące wysokooprocentowane trunki – I jak tu nie pić? – skwitowali. W kolejnym skeczu nie mieli ani cienia litości także dla studentów i dla Magdy Gessler. W tracie „Gangsterskich rewolucji” śledzimy losy młodego gangstera i zarazem byłego pracownika Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, którego wywalono z pracy, bo ... nie umiał kraść. – Co masz najbardziej niepotrzebnego w domu? – pyta go prowadzący program Jarosław K. – Magistra z filologii polskiej – słyszy w odpowiedzi. - To tym można zabić? – nie dowierza. – Wiem, że kilka osób już z głodu umarło – odparł mu młodociany i raczej cherlawy gangster o niebywale groźnej ksywie „Krzyś”.

Nie zabrakło ostatniego szlagieru z Eurowizji w wykonaniu Nowaków i słynnego zdania byłej minister Elżbiety Bieńkowskiej „sorry, taki mamy klimat” (świetnie się nim tłumaczy promocję alkoholu w pracy). Później był jeszcze napad na bank (w ramach powtórki) i pani Irena, której wielkim marzeniem było powiedzieć do swojego szefa „ty świnio”, w czym ją wyręczył, choć podobno z natury nieśmiały, przestępca. Z banku fani kabaretów przenieśli się na wiejską plebanię niczym z „Ojca Mateusza”, gdzie zaistniały bardzo poważne dylematy do rozważenia. Po pierwsze, śmieją się z nich, że we wsi „Biedry” brak, a po drugie, pani Krystyna, co prowadzi księdzu plebanię, przeżywa prawdziwy dramat. – No naprawdę podsłuchiwać nie wolno, strzelać do wójta nie wolno z dubeltówki – też coś!

Kabareciarze postawili także na romans. Bo co to zrobić, kiedy pomyli się kochanka? W dodatku z własnym mężem. W innym skeczu okazało się, że ukochana kobieta musi być odważna. – I nie boi się iść nocą ul. Kwiatka i Sienkiewicza w Płocku – podali w ramach wskazówki.

A skoro już jesteśmy przy nowatorskich nawiązaniach do naszego miasta, to warto poznać najnowszą definicję „mission impossible” (misji niemożliwej). – Nikt nie zbudował jeszcze mola wzdłuż rzeki tak jak w  Płocku – wytknęli nam nasz dodatek do wiślanego nabrzeża, nie pierwszy już zresztą raz.

To, co zrobiła telewizja Polsat z mistrzostwami w piłkę siatkową, po prostu nie mogło umknąć kabaretowi Skeczów Męczących, przy czym jeden z artystów pojawił się z tajemniczą torbą. – Co pan tutaj ma? – pytają go pozostali. – Mistrzostwa świata w siatce – na co poprosili go, żeby pokazał, ale się nie dało, bo „zakodowane”. Ponadto dostarczyli wszystkim cennej wiedzy odnośnie naszych ukrytych lęków. Także w monopolowym, który może przecież okazać się zamknięty. W rzeczywistości kabareciarskiej nie ma rzeczy świętych, więc oberwało się także religijnej stacji telewizyjnej nadającej z Torunia. – Co kusi człowieka? – chciał koniecznie wiedzieć prowadzący „Trwam Tele Grę” i wskazywał na krótkie hasło, w którym brakowało w środku kilku liter. – Tusk – wpadło do głowy dzwoniącemu. – Podoba mi się twój tok rozumowania – pochwalił go kapłan. Zadzwonił także „czarny z Ruandy” – Nie wiedziałem, że wy nas w Ruandzie odbieracie? – mówił zaskoczony ksiądz. – Na każdej palmie – potwierdził rozmówca.

Na zakończenie pierwszej części pojawił się ochroniarz Śruba, który zgubił się i trafił zamiast do Multikina, to do Multibanku, a kiedy już znalazł się w kinie, przypadkowo wdepnął do sali, gdzie wyświetlali film o alkoholizmie pt. „Piła 3”, z którego uciekał wózkiem na zakupy. Problemy z dotarciem we właściwe miejsce mieli także prawdziwi celebryci, czyli prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama, piłkarz Cristiano Ronaldo oraz szpakowaty aktor George Clooney, czego dowiedzieliśmy się z krótkich nagrań. Wszyscy mieli potężnego pecha i nie dostali się do środka płockiego amfiteatru.

Druga część należała do Kabaretu Moralnego Niepokoju oraz do Paranienormalnych. Ci pierwsi postanowili najpierw wyprowadzić psy na spacer i podyskutować trochę na temat palenia (a w rzeczywistości o złych żonach, które teraz wolą kadzidło i wyprawę do Częstochowy, co przekłada się na stopień częstotliwości użytkowania nikotyny), później poimprezowali (lepiej uważać z prezentami), a na koniec postanowili udowodnić, dlaczego nie jest wskazane pomaganie dziecku w odrabianiu lekcji przez jego ojca i to w towarzystwie teścia. Szczególnie kiedy akurat w telewizji leci Liga Mistrzów.

Bardzo rozśpiewani byli Paranienormalni, którzy wystąpili jako ostatni. Ich ulubionym hitem był „Ja uwielbiam ją”, a jego wykonania podjęły się sparodiowane gwiazdy estrady, Jerzy Połomski oraz Edyta Górniak. W programie „Dzień Dobry TVN” wystąpili także Marcin Prokop, Dorota Wellman i Pascal Brodnicki z niebywałą inwencją twórczą odnośnie mnóstwa zastosowań na pewną kostkę. Później była jeszcze wizyta u psychiatry Janusza Prozaka, u którego pojawił się w gabinecie bokser Jacek Balcerzak, niemalże rozkładając widownię ze śmiechu na deski. Na zakończenie wyszła Mariolka, a tej nigdy nie brakuje ciekawych pomysłów. Także w Płocku, w którym ponoć nawet komary inaczej tną, bo najpierw wolą spytać o pozwolenie.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE