Reklama

Reklama

Robert Biedroń w Płocku: Legitymacja partyjna niczym karta do bankomatu

Opublikowano: pt, 17 maj 2019 13:54
Autor:

Robert Biedroń w Płocku: Legitymacja partyjna niczym karta do bankomatu - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości – Do polityki nie idzie się dla pieniędzy. To słowa prezesa Jarosława Kaczyńskiego. I tyle teorii – mówił w piątek lider partii Wiosna, Robert Biedroń. - Praktyka wygląda inaczej. Dziś legitymacja partyjna służy do tego, by jak z bankomatu wyciągać kasę z budżetu państwa, a także by w takich spółkach, jak Orlen, czy w innych spółkach należących do Skarbu Państwa, dostawać dobrze płatne posady, miejsce w zarządzenie albo w radzie nadzorczej.

Reklama

– Do polityki nie idzie się dla pieniędzy. To słowa prezesa Jarosława Kaczyńskiego. I tyle teorii – mówił w piątek lider partii Wiosna, Robert Biedroń. – Praktyka wygląda inaczej. Dziś legitymacja partyjna służy do tego, by jak z bankomatu wyciągać kasę z budżetu państwa, a także by w takich spółkach, jak Orlen, czy w innych spółkach należących do Skarbu Państwa, dostawać dobrze płatne posady, miejsce w zarządzenie albo w radzie nadzorczej.

W piątek w Płocku zjawił się lider partii Wiosna, Robert Biedroń. Przyjechał tzw. Wiosnobusem. Spotkanie z mediami, które dotyczyło głównie państwowych spółek, odbyło się tuż przy biurowcu PKN Orlen, na tle kominów. Pracownicy koncernu powitali wszystkich... ciepłą kawą.

Biedroń zwracał uwagę, że do pracy w państwowych spółkach potrzebne są kompetencje. – Te spółki powinny być przejrzyste, a finanse jawne, nabór spełniać standardy. A praktyka? Prawo i Sprawiedliwość doprowadziło do granic wytrzymałości wszystko to, co przez lata inne partie naciągały. Praktyka obsadzania misiewiczów, bo tak się dzisiaj nazywają ci niekompetentni ludzie w spółkach Skarbu Państwa, była stosowana przez wszystkich poprzedników. Ale to Prawo i Sprawiedliwość przegięło w tej dziedzinie. Miało być prawie i sprawiedliwie, a jest bezprawie i niesprawiedliwie.

Dalej wytykał, że przez ostatnie miesiące przez 12 państwowych spółek w zarządach i na stanowiskach kierowniczych „przewinęło się aż 100 osób związanych z PiS”. – Łącznie zarobili aż 95 mln zł. To jest tyle kasy, ile potrzeba do wybudować 30-40 przedszkoli. Przykłady? Michał Krupiński, wiceminister skarbu za poprzednich rządów PiS, były prezes PZU, prezes Banku PKO S.A., zarobił ok. 7 baniek, Wojciech Jasiński, współtworzył PiS, członek rady nadzorczej PKO BP i były prezes Orlenu, w latach 2016-2018 zarobił 5,3 mln zł. Piotr Woźniak, prezes PGNIG, były radny PiS w Warszawie, 4,8 mln zł. Tyle zarobił dzięki dojnej zmianie. Mirosław Kochalski, współpracował z prezydentem Lechem Kaczyńskim, kiedy ten był prezydentem Warszawy. W Warszawie doszedł do wiceprezydentury za rządów PiS, były wiceprezes Orlenu, 4,3 mln zł. I na koniec Daniel Obajtek, niegdyś wójt Pcimia. Pamiętamy, jak z panią premier Szydło malował ściany w szkole. Zarobił 2,3 mln zł. Te pieniądze, które zarobił Daniel Obajtek, wystarczyłyby na 80 tys. badań cytologicznych.

Stwierdził, że odpartyjnienie spółek jest możliwe. Udało się to w Słupsku. – Zorganizowaliśmy transparentne konkursy, wprowadziliśmy parytety do spółek. Zabraliśmy członkom partii politycznych te posady, na których oni się rozsiedli. Legitymacja partyjna nie była już jak karta do bankomatu. Zaczęły liczyć się kompetencje – zapewniał, deklarując że podobnie może być w całej Polsce.

Biedroń oceniał, że w „spółkach Skarbu Państwa dzieją się bardzo dziwne rzeczy”. Miał tu na myśli butelki wina, które zostały kupione za ponad pół miliona złotych przez poprzednie kierownictwo Orlenu, a których zostało 16 tys. z 76. - To są absurdy zarządzania takimi spółkami.

– Wiosenne burze i deszcze przejdą przez wszystkie spółki Skarbu Państwa już na jesieni tego roku – deklarowała liderka listy na Mazowszu w wyborach do Parlamentu Europejskiego, Paulina Piechna-Więckiewicz. Zapowiadała plan odpartyjnienia spółek. – Chcemy, aby nadzór przeszedł bezpośrednio pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, aby ministrowie nie mogli wynagradzać swoich politycznych popleczników posadami w zarządach i radach spółek. Rada Kompetencyjna przygotowałaby egzaminy do państwowego zasobu kadrowego, sprawowała nadzór nad konkursami. W radzie znaleźliby się m.in. przedstawiciele związków zawodowych i Państwowej Akademii Nauk. Ktoś, kto chciałby się znaleźć w państwowym zasobie kadrowym, będzie musiał zdać egzamin. Ta osoba nie będzie mogła być członkiem partii przez 5 lat przed przystąpieniem do egzaminu czy też brać udziału w wyborach jako reprezentant partii politycznej w okresie 5 lat lat przed tym egzaminem. Państwowy zasób kadrowy będzie jawny. Należy mieć wykształcenie kierunkowe związane z działalnością spółek lub prawnicze, ekonomiczne, również doświadczenie menadżerskie. Mówimy o służbie cywilnej z prawdziwego zdarzenia, niezależnej. Takiej, której ufamy. Nie dla politycznych synekur. Szef służby cywilnej powinien być powoływany na 6-letnią kadencję. Wreszcie odpartyjnimy to, co dzieje się w tym bagnie spółek Skarbu Państwa. To grono takich panów i pań bez kompetencji o zasiadania w zarządach i radach spółek Skarbu Państwa jest bardzo liczne.

Biedroń dodał, że wiele osób związanych z partiami politycznymi, także po stronie opozycyjnej, już „przebiera nogami”, by po wygranych wyborach zrobić „inwazję na spółki”. – Musimy im zabrać te zabawki. Kibicujcie nam, bo jak nie będzie Wiosny, to nie będzie komu patrzeć im na ręce. Zrobią to samo, co obecnie PiS. Misiewicze byli za każdych rządów. Prezes spółki powinien dobrze zarabiać, ale nie może być tak, że dobrze zarabiający prezes to ten z legitymacją partyjną lub znający Beatę Szydło, bo jest jej kolegą, razem z nią prowadził kampanię wyborczą. Dlatego jesteśmy w Płocku. W mieście, gdzie ludzie mają pracę dzięki Orlenowi. Ale Orlen nie może być symbolem zajmowania spółek przez działaczy partyjnych czy przyjaciół pani premier.

Powiedział, że wierzy w korzystny wynik wyborczy. Tym bardziej, że to dopiero przedwiośnie. – Widać, że konkurencja czuje nasz oddech na plecach. Wiele na to wskazuje, że Wiosna zmieni oblicze polskiej polityki i będzie tym uzupełnieniem, żeby pilnować tych, którzy doprowadzili do rządów Jarosława Kaczyńskiego. To oni zawiedli ludzi. Wiosna może zrobić to, czego nie może zrobić stara partia polityczna, zasiedziała, bez pomysłu.

W kontekście pracy w Parlamencie Europejskim były prezydent Słupska nawiązał m.in. do wprowadzenia europejskiego programu walki z rakiem, budowy mieszkań, do wprowadzenia cen leków proporcjonalnych do zarobków w poszczególnych państwach oraz do "doszusowania” w olsce do płac na poziomie średniej europejskiej.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (30)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.