Reklama

Reklama

Rejsy przyrodnicze po Wiśle. Wypatrywali wyspy, którą zgarnęła dla siebie natura [FOTO]

Opublikowano: 2 lipca 2019 13:29
Autor:

Rejsy przyrodnicze po Wiśle. Wypatrywali wyspy, którą zgarnęła dla siebie natura [FOTO] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Ptaków i ssaków jest coraz więcej, co oczywiście cieszy. Dawniej dostrzeżenie bielika było ogromną rzadkością, a dziś nie ma z tym problemu. Jeśli ma ciemny ogon, to jest to jeszcze młody ptak. Ogon z wiekiem staje się coraz bielszy - opowiadał sokolnik Piotr Adamiak. Ten sam, który płoszył ptaki z płockiego molo. - Płoszyłem mewy, ale jednego nie przewidziałem. W pierwszych dniach sierpnia przyleciało na molo ok. 5 tys. jaskółek. Wszystkie siadały na poręcz... Niestety dla ptaków, które miałem, jaskółka nie była naturalnym wrogiem.

Reklama

- Ptaków i ssaków jest coraz więcej, co oczywiście cieszy. Dawniej dostrzeżenie bielika było ogromną rzadkością, a dziś nie ma z tym problemu. Jeśli ma ciemny ogon, to jest to jeszcze młody ptak. Ogon z wiekiem staje się coraz bielszy - opowiadał sokolnik Piotr Adamiak. Ten sam, który płoszył ptaki z płockiego molo. - Płoszyłem mewy, ale jednego nie przewidziałem. W pierwszych dniach sierpnia przyleciało na molo ok. 5 tys. jaskółek. Wszystkie siadały na poręcz... Niestety dla ptaków, które miałem, jaskółka nie była naturalnym wrogiem.

W minioną niedzielę PKN Orlen zorganizował rejsy przyrodnicze po Wiśle, dwa kolejne już niebawem. Koncern zachęcony popularnością pierwszego takiego rejsu w tym roku zdecydował się na poszerzenie oferty do czterech rejsów statkiem "Marianna". Bezpłatne wejściówki na wszystkie wyprawy rozeszły się błyskawicznie. Później zostało już tylko przybyć na miejsce i podziwiać piękno fauny i flory przez lornetki w towarzystwie sokolnika, nauczyciela i byłego pracownika zoo, Piotra Adamiaka.

- Jeśli chodzi o PKN Orlen i tereny przyległe to mamy duże bogactwo przyrodnicze. Dotyczy to m.in. zwierząt, bezkręgowców, owadów, ale też roślin. Życie tam kwitnie - zapewniał.

102 - tyle zaobserwowano gatunków ptaków (m.in. zimorodek, derkacz, dzięcioł czarny, gąsiorek, błotniak stawowy).

44 - tyle piskląt wyprowadziła para sokołów wędrownych w latach 2002-2019. Ich codzienne życie i perypetie z rarogiem bądź niezalężonymi jajami, bo i takie się zdarzały, można podglądać dzięki kamerom umieszczonym na kominie płockiego zakładu. W zeszłym roku samica raroga - gatunku zagrożonego wyginięciem w skali globalnej - przejął gniazdo i zniosła w nim 4 jaja. Koncern ten jedyny w Polsce lęg przekazał do Muzeum Przyrodniczego w Wrocławiu. Obok sokoła wędrownego, na Orlenie występuje jeszcze sokół pustułka (zwany także - z racji miejsca gniazdowania - sokołem wieżowym bądź dzwonnikiem).

25 - tyle jest gatunków ssaków (m.in. sarny, lisy, wiewiórki, bobry, króliki, zające, wydry, kuny, gronostaje, nietoperze).

8 - tyle naliczono par białorzytek, ptaków wędrownych objętych ścisłą ochroną gatunkową. Zagęszczenie jest jednym z wyższych odnotowanych w Polsce.

2 - teren płockiego zakładu upodobały sobie dwie kolonie gawronów, w tym jedna licząca 100 par. Te ptaki mylone są często z krukami. Nie mają też łatwego życia w miastach, gdzie ich gniazda bywają strącane bądź ptaki tracą je w wyniku ścinania gałęzi drzew.

Teren Zakładu Produkcyjnego PKN Orlen w Płocku wraz z terenami do niego przyległymi to nie tylko infrastruktura. Trafimy zarówno na gatunki pospolite, jak i na te objęte ochroną. Obok zakładu znajduje się pasieka, w której miód wytwarza ponad pół miliona pszczół.

Podczas rejsu zachwycano się pięknym okolicznej przyrody, wypatrując siedzących na drzewach czapli, przelatujących mew pospolitych, rybitw czarnych, mew śmieszek, mew srebrzystych (te z kolei zakładają kolonie na granicy kolonii mew śmieszek, zabierając im jaja, co staje się dla tych pierwszych to tego stopnia dokuczliwe, że muszą szukać sobie nowego miejsca), a także bielika. - Jego pożywieniem są m.in. kormorany. Można przyjąć, że to największy ptak gniazdujący tutaj. Pamiętam, że kiedyś do ogrodu zoologicznego przywieziono młodego bielika. Wystarczyło go na chwilę wypuścić, a ten co chwila siadał na wybiegu... słonia - opowiadał Adamiak. Nie brakowało ciekawostek i rozmaitych historii, w tym związanych z pracą na płockim molo. - Płoszyliśmy ptaki od maja do września. Ale żeby ktoś nie pomyślał, że to takie proste, wystarczy puścić ptaka i spokój. Nie. Mew było tyle, że cały czas trzeba było być na stanowisku.

Kilka słów powiedział o łabędziach. - Nie wiem, czy wiecie, ale w Zalewie Sobótka zdarzyła się sytuacja, że łabędź utopił kobietę. To się zdarza, a szczególnie w obronie gniazda. Nam się wydaje, że łabędzie są oswojone, można je karmić. One w obronie gniazda mogą nawet wskoczyć człowiekowi na głowę, uderzyć skrzydłami, utopią człowieka czy lisa. Na Wiśle zobaczymy 3 gatunki łabędzi, w tym - chociaż to rzadkość, łabędzia niemego, a także łabędzia krzykliwego i mniejszego od niego łabędzia czarnodziobego.

Sokolnikowi zdarzyło się złapać kormorana niedaleko Soczewki. - Chyba się pomylił i lądował na asfalcie. Dziób ma haczykowaty. Potrafi nim przeciąć naszą skórę do krwi. Ten dziób jest bardzo dobrze przystosowany do chwytania ryb. Kormorany współpracują podczas polowań. Kiedy woda nie jest przejrzysta, w stadach naganiają ryby na płycizny.

Prosił również, aby nie mylić jerzyków z jaskółkami. - Jerzyki należą do najszybszych ptaków na świecie. Potrafią w locie osiągnąć prędkość 170 km/h.  Mamy teraz plagę komarów. Taki jeden jerzyk w ciągu dnia może zjeść nawet 20 tys. komarów.

Przed statkiem uciekały nurogęsi, dostrzeżono krzyżówki, również z rodziny kaczkowatych. Celem rejsu było dotarcie do Wyspy Kormoranów (Wyspa Brwileńska) znajdującej się znajduje się na wysokości ujścia Skrwy Lewej, a tam setki kormoranów siedzące na częściowo wyschniętych drzewach. Niektóre rozpostarły skrzydła, susząc sobie pióra. - Wyspa jest dla nich bezpieczna. W środkowym biegu Wisły to największa hodowla kormoranów. Kiedy zniknie? A no wtedy, kiedy te wszystkie drzewa znajdujące się na wyspie pousychają. To się nazywa przeazotowanie. Kormorany żyją na tych drzewach. Mówiąc kolokwialnie, ich odchody wypalają drzewa, aż te zaczynają usychać. W pewnym momencie kormorany będą musiały się przenieść - dodawał przyrodnik.

Dla uczestników rejsu przygotowano lornetki, poczęstunek i drobne upominki. Zdobytą wiedzę co chwilę sprawdzano w kolejnych konkursach. Popularnością cieszyło się miejsca przynależne kapitanowi statku, który miał mnóstwo małych pomocników.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (4)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.