Reklama

Reggaeland nie zachwycił. Marna frekwencja

Opublikowano:
Autor:

Reggaeland nie zachwycił. Marna frekwencja - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Było deszczowo, wietrznie i mizernie jeśli chodzi o frekwencję. W porównaniu do zeszłorocznego Reggaelandu ten, który właśnie za nami, nie wypadł tak aby zapisać się jako jeden z lepszych. Nie wystarczył jeden kipiący energią Kamil Bednarek i bośniacki zespół Dubioza Kolektiv, aby przyciągnąć na płocką plażę tyle fanów, co w poprzednich latach.

Było deszczowo, wietrznie i mizernie jeśli chodzi o frekwencję. W porównaniu do zeszłorocznego Reggaelandu ten, który właśnie za nami, nie wypadł tak aby zapisać się jako jeden z lepszych. Nie wystarczył jeden kipiący energią Kamil Bednarek i bośniacki zespół Dubioza Kolektiv, aby przyciągnąć na płocką plażę tyle fanów, co w poprzednich latach. 

Reggealand nie ma szczęścia. Każdego roku pogoda lubi płatać figle, drażni się z festiwalowiczami, nie szczędząc im deszczu, a w tym roku także porywistego wiatru. Dla fanów muzyki ze słonecznej Jamajki zawsze było jednak tak klimatycznie na płockiej plaży, że nadciągali na nią z różnych zakątków Polski. 

Jednak ta edycja zdecydowanie różniła się od poprzednich. Fanom jamajskich rytmów zaproponowano mniej atrakcji w postaci dodatkowych warsztatów i zajęć na miasteczku festiwalowym. Wśród artystów nie było też najwyraźniej takich gwiazd, które zachęciłyby do przyjazdu i zanurzenia się w kołyszących rytmach muzyki reggae. Dyskusyjny okazał się także sam rozkład godzinowy koncertów.

Frekwencyjna klapa?

Reasumując, ludzi było wyjątkowo mało. Na poprzednich edycjach POKiS chwalił się nawet 9 tys. uczestników (tyle miało być w zeszłym roku), co stawiało pod względem frekwencyjnym imprezę na trzeciej pozycji, zaraz po Jarmarku Tumskim i Audioriver. W 2015 roku drugiego dnia festiwalu było sprzedane 5,5 tys. biletów. Tymczasem w tym roku, w piątek, tuż przed startem festiwalu,  dyrektor Płockiego Ośrodka Kultury i Sztuki twierdził, że sprzedało się 2 tys. biletów. Liczył jednak, że sprzedaż wzrośnie tuż przed koncertami. 

Czy tak się stało? Jak dowiedzieliśmy się od rzecznika płockiej policji, Krzysztofa Piaska, w na plaży bawiło się ok. 3 tysięcy osób  i to w kulminacyjnych momentach. To znacznie niższa frekwencja niż w poprzednich latach. Było za to bezpiecznie.

- W naszej ocenie festiwal przebiegał spokojnie - przyznaje rzecznik policji. - Poza drobnymi incydentami, jak na przykład informacja od ochrony o przedostaniu się na teren festiwalu dwóch nieuprawnionych mężczyzn, nie mieliśmy poważniejszych zgłoszeń. Do tej pory nikt nie skarżył się też na kradzieże w namiotach, które zdarzały się w poprzednich latach. Kilkoro mieszkańców poskarżyło się natomiast na zbyt głośną muzykę dobiegającą z plaży.

Policja wspomina o 3 tys. uczestników, POKiS...

Nieco bardziej optymistyczne dane na temat frekwencji przekazał zwycięzca konkursu na dyrektora Płockiego Ośrodka Kultury i Sztuki, Radosław Malinowski. Według organizatorów, pod scenami bawiło się nawet ok. 6 tys. fanów jamajskich rytmów. - To jednak rzeczywiście zauważalnie mniej niż w ubiegłym roku - przyznaje jednocześnie w rozmowie z nami. 

Przyczyn takiego stanu rzeczy Radosław Malinowski widzi kilka. - Nie było może wielkiego wow, jeśli chodzi o listę artystów, choć wszystkie gwiazdy należą do światowej czołówki - podkreśla.  - Ale przy tym budżecie imprezy, którym dysponowaliśmy, moim zdaniem wszystko wypadło naprawdę dobrze. Zresztą publiczność nie zawiodła, przyjechali goście, którzy dobrze się bawili. Zarówno od nich, jak i od artystów płynęły pozytywne sygnały.

Druga sprawa to kwestia kumulacji imprez w pierwszy weekend lipca, które mogły mieć wpływ na to, że zamiast do Płocka, goście ciągnęli do innych polskich miast (Malinowski wymienia m.in. Jarocin, Męskie Granie, Festiwal Ognia w Kutnie). - Warto zwrócić uwagę również na aktualne trendy jeśli chodzi o muzykę reggae - wskazuje. - Przeżywa ona swoje wzloty i upadki, raz jest na topie, raz nie. Myślę, że teraz trwa dla reggae okres przeczekania, okres, w którym inne gatunki muzyczne wiodą prym.

Festiwalowiczów nie rozpieszczała również pogoda, która zawsze ma wpływ na sukces imprezy. - Dziś za oknem mamy słońce i ponad 30 stopni, ale w weekend było wietrznie, zimno i pochmurnie - przypomina.

Reggaeland zagrożony?

Zmniejszenie środków na festiwal, coraz gorsza frekwencja mimo stosunkowo niskich cen biletów (chociaż i te podrożały, w przedsprzedaży w 2015 roku można było nabyć karnety za 30 zł, w dzień koncertu jednodniowy bilet kosztował 30 zł, teraz już cenę podniesiono do 50 zł), ponadto słyszymy od organizatorów, że to nie np. ewentualne błędy w doborze artystów mogły mieć wpływ na wynik sprzedażowy, tylko że generalnie reggae jest w odwrocie... Czy wobec tego wszystkiego festiwal ma przyszłość?

- Nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej - odpiera Radosław Malinowski. - To sztandarowy płocki festiwal, z wielką tradycją i możliwościami. Dość przypomnieć, jakim echem odbiła się przed kilkoma laty informacja o tym, że festiwal miałby się nie odbyć.  Uważam, że po prostu są różne fazy, ale nie oznacza to, że Reggaeland jest zagrożony.

Zobaczcie zdjęcia: 

Fot. Dwa pierwsze zdjęcia z piątku, ostatnie z soboty w czasie występu Kamila Bednarka, Tomasz Miecznik, Szymon Łabiński, Karolina Burzyńska/Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE