Reklama

Rany boskie, obscena za obsceną w teatrze

Opublikowano:
Autor:

Rany boskie, obscena za obsceną w teatrze - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Skandal, obscena, lizanie bucików, krępowanie na życzenie… Wystarczająco gorąco jak na płocką scenę? Szykuje się premiera w teatrze, gdzie masochizm stanie się metaforą dla człowieka w pułapce kapitalizmu. Takiego ze śmieciówkami, nadgodzinami, na które godzimy się bez szemrania.

Skandal, obscena, lizanie bucików, krępowanie na życzenie… Wystarczająco gorąco jak na płocką scenę? Szykuje się premiera w teatrze, gdzie masochizm stanie się metaforą dla człowieka w pułapce kapitalizmu. Takiego ze śmieciówkami, nadgodzinami, na które godzimy się bez szemrania.

Spotkali się w kawiarni na Chmielnej. Ona, Anna Turowiec, studentka piątego roku Wydziału Reżyserii warszawskiej Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza. On, dobrze nam wszystkim znany dyrektor płockiego teatru, Marek Mokrowiecki. Kiedy padł już konkretny autor i tytuł sztuki, jaką mogliby wspólnymi siłami wystawić, Turowiec zobaczyła błysk w jego oku... „Spowiedź Masochisty”, owiana aurą skandalu, miała już co najmniej dwójkę fanów.

- Wiedziałam, że trafiłam blisko dziesiątki – śmiała się Turowiec podczas piątkowej konferencji prasowej na scenie kameralnej. - Były długie targi – co natychmiast przyznawał Mokrowiecki. - To znakomity tekst autorstwa Romana Sikory, sam miałem ochotę na jego wystawienie.

Anna Turowiec wystawi na deskach płockiego teatru swój dyplomowy spektakl i widać po niej spore podekscytowanie zbliżającą się premierą. Jednak samo przedstawienie może okazać się odrobinę mylące, podobnie fragment, jaki odegrali w trakcie konferencji Katarzyna Anzorge (m. in. Janinka) i Mariusz Pogonowski (pan M, główny bohater sztuki). Mężczyzna zwraca się do młodej kobiety wystylizowanej na typową Lolitę, w różowej sukieneczce, z lizakiem, skaczącej na skakance. Mnoży kolejne prośby, by ta go związała, polizała buciki, włożyła knebel, a kiedy nie dostaje tego, zaczyna krzyczeć. - Jesteś lodowata jak kostka lodu, spadaj.

Katarzyna Anzorge: - Zaraz po pierwszym przeczytaniu tekstu pomyślałam po co ... - ale tak było tylko na początku.

- Rany boskie, obscena za obsceną – żartował sobie Mokrowiecki odnośnie sztuki bądź co bądź komediowej. Dla dyrektora płockiego teatru to krzywe zwierciadło kapitalizmu. - W podtytule znajdziemy „W labiryncie świata i raju bata”. Kiedy czytałem tekst pierwszy raz, nie mogłem przestać się śmiać.

Motyw masochizmu autor sztuki obwieścił już w tytule. Tylko o to chodzi? - Masachozim, perwersje to tyko figury, metafory – wyjaśniała Turowiec. - Pod nimi znajdziemy refleksje Sikory na temat rynku pracy.  O tym, że zrobimy wszystko, aby ją utrzymać. Godzimy się na nadgodziny, pensję minimalną, umowy śmieciowe. Tkwimy w korporacji, którą jest market spożywczy albo agencja reklamowa. To pracodawca (sadysta) dyktuje warunki. Trudno czuć się szczęśliwym, stąd pytanie, czy godząc się na pewne rzeczy, sami nie jesteśmy masochistami, jak pan M czerpiący przyjemność seksualną z bólu, o który zresztą sam się uprasza.

Główny bohater przedstawienia chciałby zmieniać świat. W sumie nie on pierwszy, ale pan M sądzi, że jeśli on będzie czuł się szczęśliwy, to inni również. - Taka logika nie rokuje dobrze – akcentuje Turowiec i przypomina, że w historii zdarzali się już przywódcy z podobnym tokiem myślenia. - Pan M jest fałszywym zbawicielem, bo nie da się uszczęśliwić wszystkich.

Komedia Sikory w Czechach wywołała spory skandal z uwago na wykorzystanie prawdziwych wypowiedzi ministra finansów. Autor operował nawet imionami znanych postaci, ale w polskiej wersji będzie łagodniej i nie usłyszymy żadnych cytatów chociażby z Ewy Kopacz. W trakcie dokonywania przekładu postawiono na uniwersalizm. Język, jakiego używają bohaterowie sztuki, Ewie Turowicz kojarzy się z twórczością Gombrowicza. - Twórczość Sikory możnaby porównać do tego, co robi w Polsce Paweł Demirski (ostatnio wystawiał wspólnie z Moniką Strzępką „Nie-Boską komedię” Krasińskiego w krakowski Starym Teatrze), ale według mnie Sikora jest lepszym dramatopisarzem.

- Sikora naraził się wszystkim tym, którym lepiej się nie narażać – oceniła reżyserka. - Dostał wszystko co najlepsze, przypinano mu łatkę to lewaka, innym razem komunisty – dorzucił Mokrowiecki.

Aktorom przyjdzie zagrać sporo postaci. Jedynie Mariusz Pogonowski potowarzyszy widzom jako pan M przez cały spektakl. Możemy zdradzić, że Piotr Bała zagra m. in. punkowca. W pozostałych rolach wystąpią: Sebastian Ryś, Marek Walczak i Bogumił Karbowski. Zobaczymy ponad 30 kostiumów, ale Marek Mokrowiecki na tę liczbę natychmiast zaoponował. - To chyba za skromna liczba – zgodziła się z nim Turowiec. Będą też piosenki w różnym klimacie, w tym trochę rocka.

W trakcie przygotowań pojawił się problem ze scenografią, za którą z kolei odpowiada Joanna Walisiak-Jankowsk. Bo w jaki sposób pogodzić burdel, supermarket, dyskotekę, koncert? Nie chcieli jednak zdradzić, o ile przekroczono budżet.

Kwadrans przed przedstawieniem widzowie będą mogli obejrzeć osiem fotografii Hanny Jakóbczyk, absolwentki Sopockiej Szkoły Fotograficznej. Teatr światła w jej wykonaniu okaże się podobno sporą abstrakcją, utrzymaną w czerni i bieli.

A tak na koniec, szykuje się skandal? - Te teksty są bardzo ostre – skwitował dyrektor Mokrowiecki. - Mam nadzieję, że tym przedstawieniem włożymy kij w mrowisko.

Premiera „Spowiedzi masochisty” 22 lutego o godzinie 19.00. Bilety po 20 i 30 zł do nabycia w kasach teatru.

Fot. Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE