Reklama

Reklama

Radni debatują. O pruciu i trawie

Opublikowano: wt, 26 sie 2014 18:07
Autor:

Radni debatują. O pruciu i trawie - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Wiaty, koszenie trawy, prucie dopiero co wyremontowanej ulicy, dom dla starszych osób na Radziwiu kontra zielony skwerek, degradacja finansów gminy na całe lata - to tylko część wątków podjętych przez płockich rajców. Momentami dyskusja stawała się tak mętna, że gubiły się główne wątki. - Żyjemy w jakimś matriksie - podsumował płocki lekarz Jacek Zieleniewski.

Reklama

Wiaty, koszenie trawy, prucie dopiero co wyremontowanej ulicy, dom dla starszych osób na Radziwiu kontra zielony skwerek, degradacja finansów gminy na całe lata - to tylko część wątków podjętych przez płockich rajców. Momentami dyskusja stawała się tak mętna, że gubiły się główne wątki. - Żyjemy w jakimś matriksie - podsumował płocki lekarz Jacek Zieleniewski.

Po długiej dyskusji dotyczącej sytuacji finansowej klubu piłki nożnej Wisła Płock, radni pochylili się nad serią dwudziestu paru wniosków. Ale dyskusje często dość swobodnie schodziła na inne tory.

Na przykład najwidoczniej niektórzy radni w okresie wakacyjnym zaprzestali śledzenia informacji miejskich, a przynajmniej nie czynili tego zbyt dokładnie. Okazało się, że w sytuacji przystanków słabo orientuje się radna Aniela Niedzielak. - Czy wszystkie wiaty będą nowe, bo u mnie w miejsce starej zamontowano kolejną starą, tylko troszeczkę w lepszym stanie - dopytywała. Wiceprezydent Krzysztof Izmajłowicz poinformował, że z powodu złego stanu technicznego starych, o czym przekonano się dopiero po ich usunięciu, na płockich ulicach stanie dodatkowych 11 (m. in. na Lachmana). - W następnym budżecie dobrze by było, aby znalazło się miejsce na wymianę kolejnych przystanków – przyznał. - Ale to już zależy od państwa radnych.

Po co remontować, a potem pruć?

Radna Kulpa nie mogła zrozumieć, dlaczego w miejsce zapisu o rozbudowie ulicy Wolskiego, znalazł się punkt dotyczący remontu za ponad milion złotych, o czym pisaliśmy wczoraj. - Teraz zamierzacie wymieniać chodniki za pieniądze z miejskiej kasy tylko po to, żeby za wszystko pruć przy okazji odłożonej w czasie rozbudowy całej ulicy? Nie widzę w tym żadnej logiki - skonstatowała. Odpowiedział jej wiceprezydent Lewandowski. - Ulica Wolskiego była w planach remontowych Miejskiego Zarządu Dróg z racji złego stanu technicznego nawierzchni i chodników, co nie wyklucza rozbudowy w żaden sposób. Nie potrafię określić kiedy jednak nastąpi faktyczna jej kompleksowa rozbudowa, na którą potrzeba kwoty 3 mln zł – wyjaśniał.

Wątpliwości miała też radna Aniela Niedzielak. - Jestem uczulona na słowo „ekspertyzy”, ale obiecałam że będę nadzorować wydatkowanie pieniędzy publicznych, więc czy faktycznie trzeba było taką ekspertyzę przeprowadzać? Ile ona kosztowała? - zainteresowała się ta druga.

- Koszt to od 5 do 50 tys. zł – wiceprezydent nie bardzo zaspokoił ciekawość radnej Niedzielak.

Powrócono również na moment do tematu projektu z I Budżetu Obywatelskiego „Stop tirom w Płocku”. - Miało być w tym roku, a tu zabieramy z tego zadania 50 tys. zł? - zastanawiała się Bożena Musiał. Wiceprezydent Izmajłowicz stwierdził, że taka kwota w zupełności na ten rok wystarczy. - Wstrzymaliśmy wprowadzenie programu do października, maksymalnie do listopada, kiedy skończy się część inwestycji drogowych, przy okazji których wprowadzono tymczasową organizację ruchu - klarował.

Trawa... rośnie

Radna zwróciła też uwagę na problem trawników. - Trawa nagle nie rośnie. Sorry, taki mamy klimat – pozwoliła sobie na małą kąśliwość. - Przetargów na zrobienie porządku z zielenią nie ogłasza się w czerwcu, ale na początku roku – zwracała uwagę.

- Nie wszystko czasem da się przewidzieć, ale środki staramy się zabezpieczać – odparł Izmajłowicz. Do dyskusji wtrącił się także Wojciech Hetkowski proponując, aby o terminie rozpisania takiego przetargu decydowało jedno kryterium, czyli wysokość trawy.

Budynek socjalny, skwer, a może dom opieki?

Spore emocje wzbudziła dyskusja na temat planowanej budowy budynku socjalnego przy Popłacińskiej, o której wspomniała radna Smardzewska Czmiel, jak również o propozycji mieszkańców, aby zorganizować tam zielony skwer dla mieszkańców. - Projektant odmówił podjęcia dalszych działań w związku z projektem, ponieważ w mocy wciąż pozostaje decyzja o budowie budynku socjalnego – przedstawiała sytuację. Po chwili okazało się także, że w ramach III Budżetu Obywatelskiego pojawił się pomysł budowy domu dziennego pobytu dla osób starszych. - Prezydent jednak się jasno nie wypowiedział (decyzja jest jeszcze aktualna przez kolejne dwa lata, co blokuje inicjatywy mieszkańców), a zakład energetyczny pyta się o wykonanie przyłączy do budynku socjalnego, którego miało przecież nie być – mówiła dalej. Odpowiedział jej prezydent Nowakowski. - Wiem, że w Radziwiu nie chcą mieć budynku socjalnego. Niech wypowiedzą się sami mieszkańcy w trakcie głosowania nad projektami z Budżetu Obywatelskiego.

Zdaniem radnej Smardzewskiej Czmiel, taka sytuacja blokuje każdy inny pomysł mieszkańców, związując im  ręce. Także Marcin Flakiewicz zaczął mieć wątpliwości, czy aby projekt z budżetu nie przepadnie w wyniku braku uchylenia starej decyzji o zabudowie. Sytuację rozsądził dopiero Nowakowski. - Skwer będzie realizowany. Decyzja nie przeszkadza, by na części tej działki mógł powstać skwer, a na pozostałej dom dla osób starszych, jeśli taka będzie faktyczna wola mieszkańców.

Na dzisiejszej radzie miasta również zagościł temat nadchodzącego nowego roku szkolnego, zwłaszcza w kontekście otwieranej bursy przy ul. 3 Maja, do której przeprowadzą się we wrześniu uczniowie ze starych internatów III Liceum Ogólnokształcącego oraz Małachowianki. Głównie z powodu zatrudnionego w nich personelu. Wiceprezydent Siemiątkowski potwierdził jednak, że poza jednym przypadkiem, w nowej bursie znajdą pracę w pełnym wymiarze czasu te same osoby. - Czy starczy miejsc dla dzieci? - chciał wiedzieć radny Leszek Brzeski. - Obecnie dysponujemy miejscami dla 92 osób, docelowo dla 140 w czterech grupach wychowawczych, z kolei pozostałe 40 dla pozostałych szkół pozagimnazjalnych – odpowiedział mu Siemiątkowski.

Konsultacje społeczne. Mogą być, ale pod warunkiem, że...

Sprawa konsultacji społecznych pobudziła radną Kulpę do zabrania głosu. - Czy 100 mieszkańców to nie jest zbyt wygórowana liczba dla przeprowadzenia konsultacji? Mieszkańcy dowiadują się o wszystkim dopiero po wpisaniu do budżetu. Czy to nie za późno? Jakie one mają faktyczny wpływ na późniejszą decyzję? – dosłownie zalała prezydenta serią pytań. - To forma doradcza, opiniodawcza – przyznał Andrzej Nowakowski. - Chodzi tu o sto osób, ale do złożenia wniosku o takie konsultacje, a nie w odniesieniu do decyzji.

Rada miasta dopuściła także do głosu w zakresie konsultacji Bogusława Osieckiego. - Konsultować, ale z kim? - pytał się Osiecki odnosząc się do inwestycji na Radziwiu. - Musi być czas na decyzje, ponieważ każde przedsięwzięcie jest inne. Poza tym liczy się jawność procesu. Konsultant nie powinien pozostawać anonimowy, ciąży na nim odpowiedzialność za konkretną decyzję – wyłuszczał. – A na końcu i tak odpowiedzialność ciąży na prezydencie miasta - uciął temat prezydent Płocka.

Ratusz kupił działkę za mln zł

Arkadiusz Iwaniak pytał się o nabycie przez gminę praw własności do nieruchomości położonej na Kostrogaju za 1 mln zł, jako działki związanej z realizacją łącznika obwodnicy. Prezydencki pełnomocnik ds. inwestycji strategicznych Jacek Terebus tłumaczył, że chodzi o 0,4 ha na pierwszy etap inwestycji do ul. Otolińskiej, 1,5 ha na drugi do ul. Bielskiej. - Wykup nastąpi w ramach jednej transakcji, od jednego właściciela – informował radnych.

- Czy Ratusz dysponuje analizą finansową w związku ze zmianami w planach zagospodarowania, kiedy uwalniamy pewne tereny? - pytał Marcin Flakiewicz. – Czy znamy koszty takiego posunięcia? Czy te plany będziemy tworzyć tylko dla samego tworzenia? – nie przestawał pytać.

Jacek Zieleniewski: Żyjemy w matriksie

Według wiceprezydenta Lewandowskiego nadal pokutują błędy z lat 90., ale o możliwość głosu poprosił poprosił płocczanin Jacek Zieleniewski. - Skutki dzisiejszych planów to dziesiątki milionów złotych i degradacja finansów gminy na całe lata – mówił płocczanin. - Tu nikt nie wspomina o żadnych skutkach finansowych. Dla mnie jest to kompletnie szokujące. Jaki jest szacunek chłonności terenu? Czy zdajecie sobie sprawę, że w Płocku uwolniono tereny w liczbie dziesięciokrotnie przekraczającej ilość mieszkańców miasta? Czy pani skarbnik ma jakieś analizy finansowe w perspektywie kolejnych 5 lat? Żyjemy w jakimś matriksie, skoro nie patrzymy na koszty. Bierzesz tyle przestrzeni, ile jesteś w stanie zagospodarować. Nie więcej. Wiedzą o tym wszyscy planiści. W zeszłym roku sąd w Poznaniu przyznał inwestorowi odszkodowanie w wysokości 30 mln zł, choć faktycznie wnioskowano o 60 mln, w związku z zamianą zagospodarowania terenu przez tamtejszą radę miasta. To, o czym dziś mówicie, to jest decyzja istotna dla przyszłych pokoleń.

Także Jan Wyrębkowski postanowił podzielić się własnymi wnioskami w zakresie bezpieczeństwa Płocka. Według niego zarówno miasto, jak i region, nie są przygotowane na funkcjonowanie w sąsiedztwie wielkiego zakładu przemysłowego, jakim jest PKN Orlen.

Na koniec jednak odezwał się wiceprezydent Lewandowski – Każdy samorząd jest zobowiązany do analizy studium i planów miejscowych i właśnie do tego mieliśmy się odnieść - mówił zastępca prezydenta. -  Analiza finansowa jest czymś zupełnie innym. 

Fot. Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (3)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.