Reklama

Reklama

Pomagają hospicjum, a przy tym rywalizują w olimpiadzie. Poznajcie ChariTrio [ROZMOWA]

Opublikowano: 2 marca 2020 13:31
Autor:

Pomagają hospicjum, a przy tym rywalizują w olimpiadzie. Poznajcie ChariTrio [ROZMOWA] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Są młodzi, ambitni, chcą pomagać, a przy tym wychodzą poza schemat. Troje Małachowiaków bierze udział w olimpiadzie "Zwolnieni z teorii", w której mierzą się z problemami, których nie doświadczyliby w szkole. Na potrzeby olimpiady założyli... zespół. Koncertowali w katedrze, POKiSie, szkole. Na czym polega olimpiada? Czego młodzież się uczy? Jakie są wyniki? Zapraszamy do rozmowy z Sarą Sara Bisping-Janiak, i Piotrem Magierskim, członkami zespołu ChariTrio.

Reklama

Są młodzi, ambitni, chcą pomagać, a przy tym wychodzą poza schemat. Troje Małachowiaków bierze udział w olimpiadzie "Zwolnieni z teorii", w której mierzą się z problemami, których nie doświadczyliby w szkole. Na potrzeby olimpiady założyli... zespół. Koncertowali w katedrze, POKiSie, szkole. Na czym polega olimpiada? Czego młodzież się uczy? Jakie są wyniki? Zapraszamy do rozmowy z Sarą Sara Bisping-Janiak, i Piotrem Magierskim, członkami zespołu ChariTrio. 

Trwa kolejna edycja olimpiady „Zwolnieni z teorii”. Co to jest?

Sara: To olimpiada praktyczna na platformie internetowej. W tym roku jest ponad 3700 projektów. Na terenie całej Polski prowadzone są projekty o przeróżnej tematyce. Są cztery główne typy. My robimy projekt polegający na zbiórce charytatywnej dla Miejskiego Hospicjum Płockiego, ale są też inne. Technologiczny polega na stworzeniu aplikacji lub narzędzia pomagającego ludziom. Można też stworzyć wydarzenie – np. w naszej szkole jest grupa, która prowadzi zajęcia z teatru. Czwarty typ polega na stworzeniu reklamy w sieciach społecznościowych.

Olimpiada zaczyna się we wrześniu, kończy w marcu. Jak to wygląda od początku?

Piotr: Rejestrować można się od września do listopada. Później przechodzimy kolejne etapy. Są terminy, do których musimy się rozliczyć. Jeśli tego nie zrobimy, to wypadamy z olimpiady. Póki co wszystko dzieje się przez Internet.

Obecnie jesteśmy na trzecim etapie. W czwartym etapie kończy się projekt.

W kwietniu jest gala podsumowująca kilkumiesięczną pracę.

Sara: Jeśli grupa spełni wszystkie minimalne wymogi, to jest zaproszona na wielki finał w Warszawie. Ludzie z całej Polski są zaproszeni na podsumowanie olimpiady.

Co robicie w ramach swojego projektu?

Piotr: Organizujemy cykl koncertów, w czasie których zbieramy pieniądze na hospicjum. W zależności od okoliczności gramy utwory o różnej tematyce. W trakcie lub po koncercie prowadzimy dobrowolną zbiórkę pieniężną do puszek, a na koniec całość przekażemy hospicjum.

Ile koncertów udało się zorganizować?

Sara: Pięć. Planujemy zagrać jeszcze w kilku kościołach i koncert finałowy w naszej szkole „Małachowiance”, który odbędzie się 21 marca o godzinie 17:00. Razem wyjdzie około ośmiu koncertów.

Osiem koncertów w niespełna osiem miesięcy to na pewno sporo pracy. Jak to wygląda? Jak zachęcie swoich rówieśników do brania udziału w akcji?

Sara: Musimy napisać pisma do placówek, od których chcemy wypożyczyć sale. Wszystko musi być nam przekazane charytatywnie, bo takie są wymogi olimpiady. Nie możemy za nic płacić. Natomiast osoby w naszym wieku zapraszamy do włączania się w akcje w ramach wolontariatu. Osoby chętne mogą być wolontariuszami zbierającymi datki do puszek.

W wieku 16-17 lat zderzacie się z biurokracją. Jak wam się to podoba?

Piotr: Nie jest to nic przyjemnego. Jednak wiele osób, które spotykamy na swojej drodze, stara się nam pomóc. Nie wszyscy, ale większość.

Papierów do wypełnienia jest na pewno dużo.

Sara: Tak, zwłaszcza przy rozliczaniu kolejnych etapów projektu na platformie. Musimy zamieścić mnóstwo dokumentów potwierdzających co udało nam się osiągnąć.

Jak sobie radzicie z tym sami?

Piotr: Wspiera nas nasza nauczycielka, pani Małgorzata Szymczak. Jeśli potrzebujemy, to nam pomoże, ale w niczym nas nie wyręcza.

Sara: Radzi nam dobrym słowem, ale wszystko musimy sami wypełnić.

Zdziwiło was coś przy organizacji koncertów?

Piotr: Zderzyliśmy się z tym, że lepiej jest, jeśli to my przyjdziemy do ludzi, a nie ludzie przyjdą do nas. Widzimy jak duży jest rozstrzał we frekwencji. Jeżeli dołączamy się do istniejącego już wydarzenia, publiczności jest znacznie więcej, niż podczas naszego samodzielnego koncertu.

Kogo zapraszacie na koncerty?

Sara: Zależy jaki to koncert. Pierwszy odbył się w Spółdzielczym Domu Kultury i był dedykowany seniorom. Dołączyliśmy się do ich imprezy, która już była zaplanowana. Dogadaliśmy się z dyrekcją SDK-u, że możemy coś takiego zorganizować. Wtedy byliśmy odciążeni z robienia reklamy koncertu, ponieważ publiczność i tak przyszła. Drugi odbył się w Płockim Ośrodku Kultury i Sztuki. Tu musieliśmy wszystko sami zorganizować. Nie było widowni, która przyjdzie. POKiS nie promował wydarzenia, więc musieliśmy sobie radzić sami. Wtedy było najmniej osób, nie najlepiej sobie poradziliśmy. Był styczeń, dwa dni po powrocie do szkoły po przerwie świątecznej. Jednak jedna wpadka nie zaważyła na całym projekcie. Wyciągnęliśmy z całej sytuacji wnioski, które wykorzystujemy przy organizacji kolejnych koncertów.

Piotr: My też uczestniczyliśmy w płockim kolędowaniu i dużo rzeczy się nawarstwiło. Nie do końca zdążyliśmy z reklamą.

ChariTrio, fot. Roksana Szulińska

Jak to robicie? Rozpowiadacie w szkole, że będzie organizowany koncert? Robicie wydarzenia na Facebooku?

Piotr: Staramy się uderzać w różne strony. Wydarzenie na Facebooku jest zawsze. Czasami uda się wydrukować plakaty, docierać przez media. Najlepszym środkiem przekazu jest jednak Facebook.

Sara: Mamy swoją stronę, gdzie pokazujemy swoje działania.

Ilu Małachowiaków przychodzi na wasze koncerty?

Sara: Trzeci był połączony z kiermaszem ciast w szkole. Odbywał się przez cały dzień, więc na każdej przerwie przychodzili kolejni uczniowie i nauczyciele, kupowali ciasta. Dzięki pomocy naszych koleżanek i kolegów z klas zebraliśmy ok. 25 ciast, prawie wszystkie się rozeszły. Na długiej przerwie zagraliśmy kilka standardów jazzowych, zebrało się bardzo dużo ludzi. Graliśmy trzy bisy.

Na koncertach gracie sami czy zapraszacie zaprzyjaźnionych muzyków?

Piotr: Czasami dobieramy naszych bliskich znajomych. Wspierają nas. W ten sposób urozmaicamy koncerty.

Na jakich instrumentach gracie?

Sara: Na flecie poprzecznym, zajmuję się też śpiewem.

Piotr: Ja gram na klawiszach. W naszym trio jest jeszcze Kuba, który gra na klarnecie i również śpiewa.

Kilka lat temu ktoś stwierdził, że w polskiej szkole jest za dużo teorii, a za mało praktyki. System nie uczy rzeczy przydatnych w życiu codziennym, uczniowie nie rozwijają tzw. kompetencji miękkich. To dlatego zainteresowaliście się programem czy coś innego motywuje was do udziału w programie?

Sara: Przede wszystkim niesienie pomocy. Od początku wiedzieliśmy, że chcemy grać z pożytkiem dla innych ludzi. Najważniejszymi beneficjentami są pacjenci hospicjum, którzy mają ogromne potrzeby i nie zawsze da się je wypełnić.

Ale w trakcie waszych „przygód” na pewno zdobywacie przydatne umiejętności.

Piotr: Oczywiście. Uczymy się dysponowania czasem, dzielenia obowiązkami i organizacją. Wszystko robimy sami.

A jaki jest wasz osobisty pogląd na szkolny balans pomiędzy teorią a praktyką?

Sara: To zależy od przekazu i nauczyciela. W większości jesteśmy bardzo zadowoleni z poziomu nauczania w szkole. W dużym stopniu stawia się na umiejętność logicznego myślenia, co owocuje dobrymi efektami. Sami wykonujemy zadania, dowiadujemy się nowych rzeczy. Są przedmioty, w których dominuje wiedza teoretyczna, ale również takie, których głównym założeniem jest praktyka.

Piotr: Myślę, że nasza szkoła jest dowodem na to, że system jest skuteczny. Odpuszczenie nauki teoretycznej na rzecz projektów też nie byłoby korzystne. Jest w porządku.

Myślicie już o finale, może nawet zwycięstwie? Czy po prostu działacie z koncertu na koncert, etapu na etap?

Sara: Na pewno jest to jakieś marzenie. Chcemy jak najlepiej wypełniać nasze zadania i osiągnąć jak najlepszy wynik końcowy, bo to oznacza większą pomoc dla hospicjum.

Możecie zdradzić ile już uzbieraliście?

Sara: Mamy 4700 złotych. Chcemy zebrać jak najwięcej. Ile zbierzemy, to czas pokaże. Limit dolny mamy za sobą, bo wynosił 2000 zł.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.