Reklama

Reklama

Płocczanie w stolicy: koniec z dinozaurami

Opublikowano: 10 lipca 2014 07:36
Autor:

Płocczanie w stolicy: koniec z dinozaurami - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości „Koniec ery samorządowych dinozaurów”, „Ani lewo, ani prawo”, „Kolej dla mieszkańców”, „Miasto to nie folwark” – pod takimi hasłami wystąpili we wtorek w Warszawie społecznicy z kilku polskich miast. Płock reprezentowali panowie ze stowarzyszenia Samorządni.pl.

Reklama

„Koniec ery samorządowych dinozaurów”, „Ani lewo, ani prawo”, „Kolej dla mieszkańców”, „Miasto to nie folwark” – pod takimi hasłami wystąpili we wtorek w Warszawie społecznicy z kilku polskich miast. Płock reprezentowali panowie ze stowarzyszenia Samorządni.pl.

 

Trzeba przyznać, że świeżo uformowana siła polityczna pod szyldem Porozumienia Ruchów Miejskich (w skrócie PRM) rozpoczęła swoją działalność dosyć głośno. We wtorek przed warszawskim Ratuszem zorganizowali happening, obnosząc się z transparentami. A na nich pojawiły się hasła oraz symbolika nawiązująca do znaków drogowych.

Kim są członkowie PRM? – Jesteśmy mieszkańcami polskich miast – tak przedstawiają się we własnym manifeście. – Nie jesteśmy partią, przybudówką partyjną, ani grupą interesów. Nasz jedyny interes to interes publiczny – tłumaczą w nim.

Jak na razie inicjatywę współtworzą organizacje lokalnych aktywistów z sześciu polskich miast. Oprócz Samorządnych.pl z Płocka, na liście inicjatorów zobaczymy jeszcze Kraków Przeciw Igrzyskom, które zasłynęło doprowadzeniem do referendum w sprawie organizacji olimpiady zimowej w Krakowie, Miasto jest nasze (Warszawa), Prawo dla Miasta (Poznań), Gdańsk Obywatelski (Gdańsk), Czas Mieszkańców (Toruń).

– Zgłosiły się już do nas organizacje z kolejnych dziesięciu polskich miast – cieszył się wczoraj Marcin Marzec z Samorządnych.pl, który uczestniczył w warszawskim happeningu razem z Markiem Owsikiem, także członkiem płockiego stowarzyszenia.

PRM zamierza stać się nową siłą w skali ogólnopolskiej polityki, która miałaby posłużyć za alternatywę dla wszystkich dotychczasowych i odrobinę jednak już zasiedziałych działaczy samorządowych. – Dotąd często głosowaliście na mniejsze zło, ale teraz możecie wybrać ludzi takich, jak My, których obchodzi wspólne dobro, ponad działaniami partyjnymi, ponad lokalnymi układami – nawołują i dalej już postulują. - Tak, jak wy, chcemy przyjaznego miasta, harmonijnego rozwoju zgodnego z potrzebami mieszkańców. Mówimy „dość” oderwanym od rzeczywistości politykom.

Na koniec jeszcze upraszają ludzi, aby oddali głos swojemu miastu i jego mieszkańcom. Swoje zdanie na temat dzisiejszej kondycji wielu polskich miast rozpisali już nawet w formie kilku chorób. Okrasili je także stosownymi receptami.

Po pierwsze uskarżają się na ich chaotyczny rozwój pozbawiony jakiegokolwiek planu zagospodarowania. W zamian napływają do nich międzynarodowe sieci handlowe, które „transferują zyski granice i nie płacą podatków w kraju”. Ponadto zamieniają się w „wizualny śmietnik” poprzez coraz mniejszy udział zieleni, ale za to z większą liczbą neonów.

– Kryzys jeszcze nie nabrzmiał, ale niedługo obudzimy się w plastikowo-betonowym sztucznym mieście, w którym całe miejskie życie przeniosło się do galerii handlowych – wieszczą. - Nie chcemy, by nasze miasta stały się drugim Detroit – stanowczo już protestują, by następnie przejść do nakreślenia sielskiej wizji „miasta, w którym chce się żyć” i „bez fajerwerków”, czyli zadbanego, z tanią komunikacją miejską, gdzie łatwo o mieszkanie i edukację na dobrym poziomie.

Przejdźmy teraz do choroby drugiej, a brzmi ona następująco: politycy stracili kontakt z rzeczywistością. Nie znają problemów zwykłych osób, a nawet ignorują takie głosy, jeśli takowe się pojawią. Dlaczego? Ponieważ swoja wiedzę czerpią wyłącznie „z okien swoich limuzyn”.

Padają też konkretne przykłady. – Hanna Gronkiewicz Waltz przed referendum nie wiedziała ile kosztuje bilet jednorazowy, co nie przeszkadzało jej wprowadzić trzech podwyżek biletów komunikacji miejskiej.

Samorząd nazywają „wielkim pośredniakiem”, gdzie odbywa się „kupczenie stanowiskami” w zamian za lojalność. Recepta jest prosta. We władzach powinni sami społecznicy, eksperci i wszyscy ci, którzy kierują się dobrem wspólnym, co zagwarantuje uczciwe i kompetentne rządy.  

- Nikt nie dba o interes polskich miast – diagnozują wreszcie chorobę trzecią. I zaraz dodają, że na przeszkodzie do harmonijnego rozwoju stoją „niekorzystne rozwiązania prawne, instytucjonalne, utrwalone polityki i praktyki sądowe, niesprawiedliwy podział środków”. Wszystko to – jak sądzą - leży odłogiem.

– Politycy przypominają sobie o nich przed wyborami i w przerwach od słuchania taśm – kwitują. Dlatego trzeba walczyć razem i naciskać wszędzie tam, gdzie okaże się to potrzebne. Czy to w Brukseli, czy w Warszawie.

PRM zrzeszyła społeczników, których praca na rzecz lokalnych społeczności miałaby przełożyć się na wyniki w nadchodzących wyborach. Czy do płockiej rady miasta wystartuje zarówno Marek Owsik, szef Spółdzielczego Domu Kultury, czy też Marcin Marzec, radny osiedlowy, a może obaj panowie jednocześnie, wciąż trudno uzyskać jednoznaczną odpowiedź. Podobnie w przypadku wystawienia własnego kandydata na prezydenta, który stanąłby w szranki m. in. z obecnym i z poprzednim włodarzem Płocka.

- To pewne, że PRM wspólnie startuje w wyborach – zaręcza Marcin Marzec z Samorządnych.pl. – We wrześniu odbędzie się nasz ogólnopolski kongres w Warszawie. Wówczas ogłosimy swoich kandydatów do wyborów samorządowych. Wytyczyliśmy sobie dwie ścieżki. Z jednej strony zamierzamy naciskać na poprawę ustawodawstwa ze szczebla krajowego, a drugiej zaczniemy sięgać bardziej oddolnie, próbując zyskać wpływ na kształt ustawodawstwa lokalnego – klaruje.

Na czym zamierzają skupić swoją działalność przez najbliższe miesiące? Jak się okazuje, panowie właśnie przystąpili do przygotowywania programu dla Płocka, który również zamierzają ogłosić we wrześniu. - Może wiechy nie zawiesimy, jak prezydent Andrzej Nowakowski, ponieważ po dachach raczej nie chodzimy – pozwolił sobie Marzec na małą uszczypliwość. - Wolimy stąpać mocno po ziemi. Koniec jednak z dinozaurami. Teraz potrzebujemy powiewu świeżości w polskiej polityce – wyjaśnił jeszcze na koniec rozmowy.

 

Czytaj też:

Fot. Samorządni.pl

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (4)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.