Reklama

Plaga ochotek. Są ich miliony!

Opublikowano:
Autor:

Plaga ochotek. Są ich miliony! - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości Ochotki - jak wdzięcznie nazywa się zielone komary, z wdziękiem nie mają nic wspólnego. Są namolne i wyjątkowo irytujące. Dobrze, że nie są w stanie wyrządzić nam żadnej szkody. Gorzej, że właściwie nie ma skutecznego sposobu, by się ich pozbyć.

Ochotki - jak wdzięcznie nazywa się zielone komary, z wdziękiem nie mają nic wspólnego. Są namolne i wyjątkowo irytujące. Dobrze, że nie są w stanie wyrządzić nam żadnej szkody. Gorzej, że właściwie nie ma skutecznego sposobu, by się ich pozbyć.

Chmary komarów to zmora letnich dni - tabuny latających jak wściekłe skrzydlatych stworzeń psują nam krew w żyłach, ale z reguły nie są groźne - nie żywią się krwią ssaków, więc odpada przynajmniej problem swędzących ukąszeń czy przenoszonych chorób. Piszemy „z reguły”, bo zdarza się, że ich gigantyczny wysyp jak chociażby w Nowym Duninowie, gdzie bzyczący rój trzeba usuwać łopatami i szuflami, może nie pozostać bez wpływu na nasze bezpieczeństwo na przykład na drodze. Były przypadki, że z powodu chmary ochotek, które przypominały obfite opady śniegu, dochodziło nawet do wypadków.

Ochotki dają się we znaki również mieszkańcom Płocka. Na zdjęciu zrobionym przez jednego z płocczan w okolicach Jaru Brzeźnicy, widać unoszącą się nad jarem mgłę. Po chwili okazuje się jednak, że dziwną łunę tworzą właśnie miliony ochotek.  O chmarze komarów wpadających do domów mieszkań na widok najmniejszej smugi światła i napisała też nasza czytelniczka z osiedla Łukasiewicza.

Czy jest jakiś sposób na plagę tych stworzeń? Odpowiedź dyrektora płockiego zoo, Krzysztofa Kelmana  nie pozostawia złudzeń: aby ograniczyć wysyp ochotek, trzeba by wyczyścić dno Wisły z zalegającego tam mułu. To właśnie tam lęgną się ochotki. - Są to ochotki, a nie jak się je często mylnie nazywa - jętki, które nie występują w takiej masowej skali - podkreśla Krzysztof Kelman. - Ochotki rozwijają się w mule na dnie Wisły. A ponieważ przez tamę we Włocławku prąd rzeki jest bardzo wolny i w zbiorniku włocławskim woda niemal stoi, muł przykrywający piaszczyste dno rzeki jest duży i co za tym idzie larwy ochotek szybciej się tam mnożą.

Zdaniem Krzysztofa Kelmana, pladze ochotek nie są z kolei winne kormorany, choć faktycznie widać wzrost populacji tych ptaków. - To nie jest taka prosta zależność, że kormorany masowo zjadają ryby, więc ryby nie zjadają ochotek i dlatego mamy do czynienia z plagą. Gdyby tak było, to i kormoranów by nie było, bo szybko zjadłyby wszystkie ryby  - uważa dyrektor zoo.

 Żeby pozbyć się plagi ochotek, trzeba by więc oczyścić dno Wisły z mułu i przyśpieszyć prąd rzeki.  Nieco lepsza wiadomość jest za to taka, że choć towarzystwa zielonych komarów raczej nie unikniemy przez większą część lata, można się spodziewać, że zmasowany atak małych stworzeń nie będzie stałym elementem letniego krajobrazu.  - Wysyp występuje raz na jakiś czas, w zależności od różnych czynników, m.in. pogody - mówi Krzysztof Kelman. - Ze znacznym wysypem mieliśmy do czynienia w czerwcu, ale kto wie, może następny będzie dopiero w sierpniu? Na szczęście ochotki nie żywią się krwią ssaków i nie są w stanie wyrządzić nam żadnej szkody.

Na zdjęciu: chmara ochotek nad Jarem Brzeźnicy, fot. Michał, i nieproszeni goście na suficie po dosłownie kilku minutach od otwarcia okna, fot. czytelniczka. Filmik z osiedla Łukasiewicza

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE