Reklama

Reklama

Pedofilia w Kościele. Mocne słowa biskupa

Opublikowano: 23 czerwca 2014 10:39
Autor:

Pedofilia w Kościele. Mocne słowa biskupa  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości W Krakowie po raz pierwszy odprawiono nabożeństwo pokutne za grzechy pedofilii w polskim Kościele. W imieniu hierarchów za grzechy molestowania seksualnego przeprosił biskup płocki Piotr Libera. - My, biskupi zbyt często zamiast postawić na pierwszym miejscu dobro dzieci dawaliśmy się zwieść oszustwu, dwulicowości i mechanizmom negacji sprawców zbrodni pedofilii - przyznawał ordynariusz diecezji płockiej.

Reklama

W Krakowie odprawiono nabożeństwo pokutne za grzechy pedofilii w polskim Kościele. W imieniu hierarchów za przypadki molestowania seksualnego przeprosił biskup płocki Piotr Libera. - My, biskupi zbyt często zamiast postawić na pierwszym miejscu dobro dzieci dawaliśmy się zwieść oszustwu, dwulicowości i mechanizmom negacji sprawców zbrodni pedofilii - przyznawał ordynariusz diecezji płockiej.

To pierwsze tego typu nabożeństwo w naszym kraju - polscy biskupi zgromadzeni w Krakowie na międzynarodowej konferencji duchownych, która ma na celu przeciwdziałaniu przypadkom wykorzystywania seksualnego nieletnich przez duchownych, rozpoczęli obrady nabożeństwem.

W słowie do wiernych biskup Piotr Libera, który przewodniczył nabożeństwu, nawiązał do swoich początków w Płocku - objął diecezję mniej więcej w momencie, w którym wstrząsały nią potężne skandale pedofilskie. Wtedy właśnie na jaw wyszły wstrząsające fakty: molestowanie kleryków w Niższym i Wyższym Seminarium Duchownym, istnienie potężnego lobby homoseksualnego i wysoko postawionych księży protektorów, przypadki wykorzystywania seksualnego w parafiach diecezji...

Słowo biskupa zabrzmiało naprawdę mocno. Hierarcha przekonywał, że nic nie usprawiedliwia grzechu pedofilii i nic nie zwalnia Kościoła od zapobiegania takim przypadkom. Przedstawił też obszerny fragment świadectwa osoby molestowanej przez księdza, który robił zdjęcia intymnych części ciała swojej ofiary.

- Czy może być straszniejsze wyznanie? - pytał retorycznie biskup. - I czy wysłuchanie ofiar oraz uczciwe nazwanie zbrodni, które miały miejsce w Kościele w tej kwestii, nie jest najbardziej podstawowym, elementarnym obowiązkiem? A pewna część naszego Kościoła wciąż nie potrafi – niestety - tego uznać i uczynić.

Bo Kościół - przekonywał dalej biskup - powinien bić się w pierś nie tylko z samego faktu istnienia w jego szeregach kapłanów, którzy dopuszczają się tego przestępstwa, ale również dlatego, że nierzadko biskupi lekceważyli doniesienia albo co gorsza starali się ukryć przypadki wykorzystywania seksualnego.

- Kiedy przypadki seksualnego wykorzystywania dzieci w katolickich instytucjach na Zachodzie zaczęły przedostawać się do opinii publicznej, większość biskupów i innych odpowiedzialnych uzna­ła, że chodzi o odosobnione incydenty - wskazywał hierarcha. - „Rzeczywiście - przyznawali biskupi - to smutne, że doszło do tego, ale to wyjątek". Potem mówiono: „To problem Ameryki". Potem: „To problem kra­jów anglosaskich". Potem: „To problem Zachodu". Granice przesuwano coraz dalej i dalej, byleby tylko móc powiedzieć: „Nas to nie dotyczy".

A że dotyczy, boleśnie przekonuje się współczesny Kościół.  - Wykorzystywanie i zaniedbywanie dzieci nas dotyczy! - grzmiał biskup. - I wyznajemy to nie po to tylko, żeby odzyskać mityczną wiarygodność Kościoła! I nie po to, żeby zrobić unik przed kolejnym ciosem! Czynimy to, bo tak trzeba! Czynimy, aby zachować solidarność ze zranionym człowiekiem; wyrazić mu głębokie współczucie; ratować w nim to, co da się uratować; poznać cierpienie, z jakim często nie umie on sobie poradzić, gdyż jego wiara i zaufanie do Kościoła zostały zdradzone.

Ordynariusz diecezji płockiej nawiązał też do słów papieża Benedykta XVI i jego Listu Pasterskiego do Katolików w Irlandii.  - Dołączamy się do tego głosu, czynimy go naszym tu, w Krakowie, tu, w Polsce! - mówił biskup. - Zawstydzeni i skruszeni prosimy o przebaczenie. Prosimy Boga i prosimy ludzi skrzywdzonych przez kapłanów.

Do winy powinni przyznać się też kościelni przełożeni.  - My, biskupi, wyznajemy ponadto, że zbyt często – zamiast postawić na pierwszym miejscu dobro dzieci - dawaliśmy się zwieść oszustwu, dwulicowości i „mechanizmom negacji” sprawców zbrodni pedofilii - przyznawał bp Libera.  - Nazbyt często ulegaliśmy stosowanym przez nich mechanizmom obronnym: wmawianiu, że był to tylko „pojedynczy wypadek"; że dziecko „nachodziło” sprawcę i „usiłowało uwieść”; że stało się tak, ponieważ „za dużo wypił”; że „to już się nie powtórzy"; że „wyspowiadał się i dawno z tym skończył”.

Ważne słowa padły też odnośnie przyjmowania do seminariów kandydatów do kapłaństwa. Biskup wskazywał, że dziś, gdy Kościół zmaga się z kryzysem powołań, do seminariów zbyt często przyjmowano "mężczyzn niedojrzałych, z problemami o charakterze seksualnym".  Nie wolno się zgadzać na taką pobłażliwość. - Jak słusznie ostrzegał George Weigel, połączenie dewiacyjnej seksualności z permisywnym otoczeniem kulturowym dało katastrofalne skutki - ostrzegał biskup. - Nie wolno nam popełnić podobnego błędu!

Choć biskup nie powołał się wprost na Instrukcję Stolicy Apostolskiej z 2005 r., warto przypomnieć, że to właśnie zakaz przyjmowania do seminariów i wyświęcania na księży homoseksualistów był jedną z pierwszych decyzji  papieża Benedykta XVI.

Wydaje się, że nie przez przypadek to właśnie biskup płocki przewodniczył nabożeństwu w Krakowie. Przypomnijmy: z problemem pedofilii, efebofilii, a przede wszystkim potężnego lobby homoseksualnego wśród duchownych, które w wielu przypadkach odpowiada za przestępstwa i ich tuszowanie, płocki Kościół stara się zmierzyć od kilku lat. Zresztą diecezja płocka była pierwszą, w której częściowo starano się złamać zmowę milczenia m in. po miażdżących publikacjach z lat 2007-2008 we „Wprost” czy „Rzeczpospolitej”, w których czarno na białym opisane były skandale pedofilskie m.in. w seminarium duchownym w Płocku i innych miejscowościach diecezji jak Gostynin, Płońsk, Przasnysz, Pułtusk.

Ale do zrobienia cały czas jest bardzo dużo - mimo że znane dziś przypadki wykorzystywania seksualnego dzieci, głównie chłopców, sięgają nawet lat 70. ub. wieku, dopiero kilka lat temu zaczęto o mówić o tym dramacie głośno. Na światło dzienne nadal wychodzą nieznane dotąd przypadki seksualnego wykorzystywania dzieci, wielu pedofilów nigdy nie ukarano, a niestety zdarza się również, że duchowni uznawani np. za protektorów homoseksualistów w sutannach wciąż odgrywają ważne role w Kościele.

Czytaj też:


Fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.