Reklama

Reklama

OTOZ Animals: Mężczyzna polewał psy olejem napędowym. Wczoraj zeznawał [DRASTYCZNE ZDJĘCIA]

Opublikowano: 19 kwietnia 2018 13:13
Autor:

OTOZ Animals: Mężczyzna polewał psy olejem napędowym. Wczoraj zeznawał [DRASTYCZNE ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Starszy mężczyzna miał polewać swoje psy olejem napędowym - tak twierdzi stowarzyszenie OTOZ Animals, prezentując drastyczne zdjęcia. Sprawa trafiła do sądu. Wczoraj zeznawał właściciel czworonogów. Co powiedział?

Reklama

Starszy mężczyzna miał polewać swoje psy olejem napędowym - tak twierdzi stowarzyszenie OTOZ Animals, prezentując drastyczne zdjęcia. Sprawa trafiła do sądu. Wczoraj zeznawał właściciel czworonogów. Co powiedział?

Oskarżony Maciej R. to starszy mężczyzna, mieszkający na terenie jednej z ościennych gmin. Jak zeznawał przed sądem, w 2015 roku z hotelu adopcyjnego pozyskał sukę. Przez rok nie zauważył, aby miała rany na sierści. Według jego relacji wszystkie psy (bo wówczas było ich więcej) miały dostęp do wody pitnej, cienia, były odpowiednio karmione. Na miesiąc przed odebraniem zauważył że "suka liże się po boku". Była to rana ropna, ale zwierzak do weterynarza zabrany nie został. Mężczyzna sam poradził się lekarza, choć jak zeznał, stać go było na wizytę. Jak tłumaczył, maść zalecona przez weterynarza pomogła, ale krótkotrwale. Zapewniał jednak, że nigdy nie smarował zwierząt ropą. 

- Lekarz zalecił, aby dawać mniej pokarmu mięsnego, a więcej suchej paszy. Karmiłem je jakimiś granulkami - opisywał. - Wszystkie psy miały dostęp do wody w osobnych miskach. Kiedy wypiły, to uzupełniałem. 

Inspektorzy ze stowarzyszenia OTOZ Animals widzieli to jednak inaczej i zabrali sukę. Dwa tygodnie później odbyła się kontrola. Szybko pojawiła się jednak kolejna, która też została szybko odebrana. Jak opisywali inspektorzy, ważyła niespełna 14 kilogramów. 

- Sunia ma rany, była przypięta do łańcucha bez stałego dostępu do wody i pożywienia, wychudzona. Na pytania o przyczyny stanu zdrowia pan R. stwierdził, że suka jest pod opieką weterynarza i nie ma dla niej ratunku - zeznawała Aneta Bartosińska, jedna z inspektorek. - Okazało się, że nie jest pod opieką żadnego lekarza i sam ją leczy, polewając ropą. Ślady na skórze owczarka świadczyły, że była polewana substancją żrącą. W asyście policji została zabrana. 

Jedna z inspektorek przygarnęła sukę i jak opisywała - nigdy nie wróci do pełni zdrowia. Blizny, jakie pozostały po styczności z substancją, nigdy nie porosną sierścią. Zwierzak nie może więc przebywać ani na mrozie, ani na słońcu. 

Opisywane na sali sądowej zdarzenia działy się w dwa lata temu. Od tamtej pory inspektorzy zabrali dwa kolejne zwierzaki, ostatniego na początku kwietnia 2018. Została założona kolejna sprawa, a inspektorzy mają nadzieję na wydanie zakazu posiadania zwierząt. 

W środę sąd odroczył jednak sprawę do czerwca. Biegły ma zbadać pochodzenie ran na ciele psów. 

- Jesteśmy przerażone, że to się po raz kolejny rozciąga w czasie - skomentowała w rozmowie z nami Bartosińska. - Jestem rozczarowana. Jest tyle dowodów, zabranych psiaków, a oskarżony nadal czuje się bezkarny. Na dziś może przyprowadzić kolejnego zwierzaka, a my ratować go za kilka miesięcy. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (4)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.