Reklama

Reklama

Niebezpieczna akcja.Przenosili węża [FOTO]

Opublikowano: czw, 23 lip 2015 12:10
Autor:

Niebezpieczna akcja.Przenosili węża [FOTO] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości W środę w płockim zoo odbyła się skomplikowana operacja z przenosinami dusiciela. – Jeśli się nie wie, jak to zrobić, wąż może porozrywać skórę albo owinąć się wokół szyi – mówi dyrektor ogrodu, Krzysztof Kelman. Najpierw trzeba więc było pięciometrowego Skalniaka grzecznie poprosić, aby w ogóle raczył wystawić głowę.

Reklama

W środę w płockim zoo odbyła się skomplikowana operacja z przenosinami dusiciela. – Jeśli się nie wie, jak to zrobić, wąż może porozrywać skórę albo owinąć się wokół szyi – mówi dyrektor ogrodu, Krzysztof Kelman. Najpierw trzeba więc było pięciometrowego skalniaka grzecznie poprosić, aby w ogóle raczył wystawić głowę.

Pytona skalnego, zwanego także skalniakiem, na czas remontu pawilonu herpetarium trzeba było przenieść na zaplecze. Teraz prace dobiegły końca, a więc i wąż mógł spokojnie powrócić do swojego lokum. – Ale już na nowo urządzonego – podkreśla dyrektor płockiego zoo, Krzysztof Kelman.

Na pytona, należącego do tej samej grupy węży, co boa czy anakonda, trzeba bardzo uważać. Skalniak mierzy aż pięć metrów. Co prawda nie jest jadowity, może i wydaje się spokojny i raczej powolny, ale w rzeczywistości potrafi być bardzo szybki. Jako przedstawiciel rodziny dusicieli potrafi zabić wytypowaną ofiarę poprzez jej uduszenie.

W środę trzeba było udziału aż ośmiu osób, aby opanować gadzie zapędy. Ustalono, że na jeden metr węża przypadną dwie osoby ze względu na bezpieczeństwo pracowników, którzy wzięli udział w całej operacji.

– Kiedy pyton zaczyna odczuwać stres, broni się wówczas wszelkimi możliwymi sposobami. Zwija się, pręży mięśnie, dlatego lepiej działać umiejętnie i jak najprędzej – opowiada dyrektor. Najpierw trzeba było węża zachęcić do współpracy. Tylko jak to zrobić? – Ano poprosić – śmieje się Krzysztof Kelman. – Zwracać się do niego pieszczotliwymi słowami, a potem, kiedy już w końcu wystawi głowę, tak go za nią odpowiednio złapać, aby nie zdołał się wyślizgnąć – stąd konieczność asekuracji, aby zapobiec ewentualnej tragedii. Niezbędne były grube rękawice i spora ilości materiału do owinięcia węża w trakcie przenosin.

Skalniak waży ponad 50 kg. W myśl starego hasła „wszystkie ręce na pokład”, kiedy już spacer po pawilonie dobiegł końca, zastosowano kolejność odwrotną niż przy jego wyciągnięciu. Tym razem najpierw kawałek po kawałku wciągano ogon póki nie wszedł cały razem z głową do swojego wyeksponowanego mieszkanka. Już możemy go w nim zobaczyć.

Fot. ZOO Płock, profil ogrodu na Facebooku

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.