O problemach w polskiej sieci sklepów Dino mówi się już od miesięcy.
Sprawa odbiła się szerokim echem po interwencji posła Adriana Zandberga (Razem), za którego wpuszczenie na zaplecze sklepu zwolniono kierowniczkę sochaczewskiego Dino. W przestrzeni medialnej pojawiło się także sporo zdjęć i relacji osób zatrudnionych przez firmę, które wskazywały m.in. na rażąco niskie temperatury w sklepach i w magazynach.
Alarmujące sygnały spowodowały falę zawiadomień do PIP oraz początek konfliktu związkowców z zarządem. W jego rozwiązaniu pomóc miały mediacje, które odbyły się 7 kwietnia. Niestety, nie przyniosły oczekiwanego skutku.
- Arogancja, brak znajomości przepisów prawa oraz brak przygotowania merytorycznego – tak zaprezentowali się przedstawiciele Dino Polska. Na spotkaniu nie przedstawiono dokumentów, które powinny stanowić podstawę negocjacji. Postulaty dotyczące wzrostu wynagrodzeń oraz utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych zostały zignorowane - opisuje OPZZ Konfederacja Pracy.
Przewodniczący Wojciech Jendrusiak w rozmowie z portalem KCI dodał, że odpowiedź na spór zbiorowy, postulaty i rokowania powinna pojawić się do 30 grudnia.
Jest zapowiedź strajku
W związku z tym coraz bardziej realne staje się widmo ogólnopolskiego strajku.
- Strajk wydaje się konieczny, ponieważ nie widzimy żadnego przełomu, sytuacja nie rokuje rozwiązaniem sporu zbiorowego i podpisaniem porozumienia. Zamiast prowadzić dialog, zarząd Dino zaostrza konflikt - dodał Jendrusiak.
Jego termin ma zostać wyznaczony jeszcze przed drugą turą mediacji - w najbliższy poniedziałek, a więc 13 kwietnia.
Jak miałby wyglądać?
- Strajk byłby dwugodzinny, a handel w sklepach Dino całkowicie wstrzymany. Będziemy też prowadzić w tym czasie kampanię informacyjną - zapowiedział przewodniczący.
Dokładna data oraz szczegóły mają zostać ogłoszone tuż po weekendzie.
Komentarze (0)