Reklama

Reklama

Miasto było sparaliżowane. Czy służby zadziałały jak należy?

Opublikowano: 15 stycznia 2019 15:20
Autor:

Miasto było sparaliżowane. Czy służby zadziałały jak należy? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości W poniedziałek płocczanie przeżyli prawdziwy horror i nie chodzi tu tylko o znienawidzony dzień tygodnia. Przez kilka godzin na ulicach w całym mieście utrzymywała się gołoledź, a przejazd przez miasto niektórym zajmował nawet trzy godziny.

Reklama

W poniedziałek płocczanie przeżyli prawdziwy horror i nie chodzi tu tylko o znienawidzony dzień tygodnia. Przez kilka godzin na ulicach w całym mieście utrzymywała się gołoledź, a przejazd przez miasto niektórym zajmował nawet trzy godziny. 

Załamanie pogody zaczęło się około 14:00. Temperatura gwałtowanie spadła do ok. minus trzech stopni Celsjusza. Zaczął pruszyć śnieg, a po kilkunastu minutach opady były naprawdę intensywne. Trwały około dwóch godzin, a później ulice w całym Płocku pokrył lód. Miasto dosłownie stanęło.

Przejazd niewielkich odcinków zajmował godzinę, a pracownicy Orlenu na Podolszyce potrafili wracać nawet trzy. Autobusy Komunikacji Miejskiej miały gigantyczne, sięgające nawet półtorej godziny opóźnienia, a niektóre kursy po prostu odwołano. Łącznie ponad 120, najwięcej na liniach 3, 19 i 22, czyli tych najczęściej uczęszczanych.

Bezradne były także korporacje taksówkarskie, zwyczajnie nie dając rady ponadprzeciętnej liczbie zgłoszeń. Zdesperowani mieszkańcy niekiedy wybierali... kilkukilometrowe spacery. Sytuacji nie ułatwiał fakt, że wielu kierowców nadal nie zmieniło opon na zimowe, więc taka jazda w poniedziałkowe popołudnie była sportem niemal ekstremalnym. 

Płocczanie mieli prawo się zdenerwować, a pierwszym celem ataków tradycyjnie stają się służby drogowe. Czy jednak słusznie? 

- Zjawisko gwałtownego oblodzenia jezdni jest bardzo trudne do usunięcia w krótkim czasie, m.in. z tego powodu, że wszyscy zwalniają i w tej kolumnie pojazdów jedzie również solarka - obrazuje Hubert Woźniak z zespołu prasowego płockiego Ratusza. - Na ulice wyjechały wszystkie solarki, ale potrzeba czasu na rozpylenie roztworu soli, a ten z kolei potrzebuje czasu na rozpuszczenie lodu. 

Jak dodaje Woźniak, wszelkie procedury zostały zachowane. Pojazdy pracowały ze 100-procentową wydajnością, każdy z nich wyjeżdżał z bazy kilkukrotnie. Niestety, przy takich zjawiskach pogodowych pozostaje tylko bieżące działanie, a ono może trwać. 

- Podobne sytuacje występują przy gwałtownych opadach śniegu. Pługi muszą mieć miejsce, żeby się rozpędzić i odgarnąć śnieg.  Poza błoto śniegowe za chwilę wróci. Wszelkie prace po prostu wymagają czasu.  W poniedziałek walczyliśmy na tyle, na ile mogliśmy- zapewnia. 

Niewykluczone, że sytuacja powtórzy się we wtorkowe popołudnie. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wystosował ostrzeżenie o gołoledzi, m.in. dla Płocka. Synoptycy przewidują opady marznącego deszczu. Ostrzeżenie obowiązuje od wtorku od godz. 18:00 do środy do godz. 9:00. Szansa wystąpienia zjawiska szacowana jest na 70 procent. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (32)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.