Przed szkołą stoi zaledwie garstka uczniów, cicho rozmawiają, bo egzamin jeszcze trwa. Ci, którzy wyszli, nie reagują zbytnio żywiołowo. Miny też mają nietęgie.
- Jakoś poszło, ale chyba dosyć średnio – mówi Marcin z klasy z profilu matematycznym. – Egzamin okazał się trudniejszy niż zeszłoroczny. Spodziewałem się, że skończę wcześniej. Wciąż mam wątpliwości, co do niektórych uzyskanych wyników. Aż trzy zadania dotyczyły prawdopodobieństwa.
Zupełnie inne zdanie miały Ola i Paulina, które spotkałam akurat w trakcie omawiania poszczególnych zadań. – Łatwo było, w porównaniu do wczorajszego egzaminu z polskiego. Tylko wyniki czasem wychodziły dziwne. Ale w sumie byliśmy dobrze przygotowani przez nauczycieli.
Zaczynają podawać konkretne liczby uzyskane po pierwiastkowaniu, porównując uzyskane wyniki. Przysłuchująca się im dziewczyna z klasy humanistycznej niemalże zaczyna tańczyć z radości i wymachiwać rękami w stylu Kazimierza Marcinkiewicza z jego słynnym „Yes, yes, yes”.
Dziewczyny muszą jeszcze zdać egzaminy z angielskiego i z chemii na poziomie rozszerzonym. Ustnego z polskiego szczególnie się nie obawiają. – My mamy lepiej, teraz jest o wiele łatwiej przygotować prezentację. W przyszłym roku pojawią się pytania, polecą zanalizować jakiś wiersz albo, co gorsza, obraz.
Widzę, jak powoli uchodzi z nich stres. Rozluźniają się. Są w dobrej myśli, choć do wyników jeszcze długa droga. Powodzenia na kolejnych egzaminach!
Fot. Portal Płock
Czytaj też:





