reklama

Lekarz kontra etyk. Nasze duchy wciąż żywe

Opublikowano:
Autor:

Lekarz kontra etyk. Nasze duchy wciąż żywe  - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

WiadomościDość niespodziewany obrót przybrała dyskusja między prof. Bogdanem Chazanem, który po odmowie wykonania aborcji stracił stanowisko dyrektora szpitala w Warszawie, a ks. dr. Andrzejem Kobylińskim, etykiem. Było o presji na lekarzach, języku, wiecznie żywych polskich duchach i sowie Minerwie.

Dość niespodziewany obrót przybrała dyskusja między prof. Bogdanem Chazanem, który po odmowie wykonania aborcji stracił stanowisko dyrektora szpitala w Warszawie, a ks. dr. Andrzejem Kobylińskim, etykiem. Było o presji na lekarzach, języku, wiecznie żywych polskich duchach i sowie Minerwie.

O dyrektorze warszawskiego szpitala św. Rodziny kilka miesięcy temu usłyszała cała Polska. Jego nazwisko odmieniano przez wszystkie przypadki przy niemal każdej  dyskusji na temat głośnej sprawy podpisywania przez polskich lekarzy tzw. deklaracji sumienia.  Gdy decyzją prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, został po odmowie dokonania aborcji ze względów etycznych i niewskazania pacjentce lekarza, który by się tego podjął, zwolniony z funkcji szefa szpitala, któremu szefował od 10 lat. Profesor niemal z dnia na dzień stał się symbolem - paradoksalnie - w równym stopniu dla obrońców życia, jak i dla ich przeciwników, uosabiając to wszystko, co ci pierwsi popierają, a z czym ci drudzy walczą.

W niedzielny wieczór lekarz był gościem płockiej fary. Rozmawiał z nim ks. dr Andrzej Kobyliński, etyk, wykładowca akademicki. Zapowiadano, że spotkanie odbędzie się w salce parafialnej, ale do fary ciągnął taki tłum, że trzeba je było szybko zmienić.

Od początku było jasne, że dyskutanci chcą zejść z utartych torów - nie wałkowano więc po raz enty wszystkich tych kwestii, które od miesięcy przewijają się w mediach. O dziwo, wyklarował się nawet dość zaskakujący dwugłos, który... odzwierciedlił wiecznie żywy polski podział na romantyków i pozytywistów.

Ks. Andrzej Kobyliński: Jak się pan czuje?

Bogdan Chazan: Cóż, nikt nie lubi być zwalniany, tym bardziej jeśli towarzyszy temu otwarty, systematyczny atak i inne formy opresji.

Ks. Andrzej Kobyliński:  Pana zwolnienie zostało poprzedzone cała sekwencją zdarzeń. W styczniu tego roku panował jeszcze pod tym względem spokój. W Kodeksie Etyki Lekarskiej od lat mamy zapis gwarantujący lekarzom wolność sumienia. A jednocześnie w 1996 r. w ustawie pojawia się zapis nakazujący, by lekarz, który z racji sumienia odmawia wykonania aborcji, wskazał takiego, który to zrobi. Ten paradoks, w którym  ustawa de facto znosi klauzulę, trwał przez 17 lat. Czy przez ten czas były próby zmiany tej ustawy?

Bogdan Chazan: Nie było. Myślę, że albo nikomu to nie przeszkadzało, albo te przepisy były omijane. Sam 12 lat temu straciłem stanowisko dyrektora kliniki ginekologiczno-położniczej Instytutu Matki i Dziecka  za odmowę zabicia dziecka z zespołem downa.

Ks. Andrzej Kobyliński:  Ustawa nakazuje lekarzowi, którzy odmówi dokonania aborcji ze względów etycznych, by po pierwsze, wskazał placówkę, w której zostanie przeprowadzona, po drugie, poinformował o tym przełożonych, po trzecie, odnotował ten fakt w dokumentacji medycznej.

Bogdan Chazan: Pomijając nawet kwestie etyczne, to jest bardzo trudne. Nie ma rejestru lekarzy, którzy przeprowadzają aborcję.  Mam otworzyć książkę telefoniczną i dzwonić? Dlatego uważam że nie złamałem prawa.  Ale spójrzmy, jak ogromna jest presja, która ciąży na lekarzach. Paraliżuje ich strach przed utratą pracy, boją się reakcji przełożonych.

Ks. Andrzej Kobyliński: Zasada sprzeciwu sumienia jest przywilejem świata, w którym żyjemy, zachodniej Europy. Bo owo napięcie między sumieniem a prawem stanowionym istnieje od zawsze. Mamy Antygonę Sofoklesa, która stawia wyżej prawo naturalne i Kreona, który kieruje się prawem stanowionym. Europa czerpie z tego dziedzictwa. Pytanie tylko, jak zagwarantować, by ludzie nie cierpieli z powodu swoich przekonań moralnych.

Bogdan Chazan: Klauzula sumienia istnieje obiektywnie, a tylko jej interpretowanie może być rozszerzające albo zwężające. Na przykład o aptekarzy czy pracowników NFZ lub z ich wyłączeniem.

Ks. Andrzej Kobyliński:  Nie do końca się zgodzę.  Sprzeciw sumienia ma rację bytu w Europie, w której dzięki tradycji greckiej, potem chrześcijańskiej, dzięki filozofom liczy się godność osoby ludzkiej. W plemionach pierwotnych czy krajach muzułmańskich jednostka, a więc tym bardziej jej sumienie nie są ważne, liczy się plemię, państwo, rasa.

Bogdan Chazan: Filozofia filozofią, ale praktyka medyczna pokazuje co innego. Już lada chwila każdy ginekolog położnik będzie musiał znać i stosować procedury in vitro. Nie ma wolności, jest przemoc.

Ks. Andrzej Kobyliński: Tak, przez trzy tysiące lat tworzyliśmy sumienie, a teraz zapanowała, jak mówił Benedykt XVI, dyktatura relatywizmu.

Bogdan Chazan: I rewolucja kulturowa.

Ks. Andrzej Kobyliński:  Tak, choć my w Polsce nie zauważyliśmy tak naprawdę rewolucji roku 1968 r. Wtedy mieliśmy co innego na głowie - kartki, malucha, mieszkanie w bloku. Dziś, gdy nadchodzi rewolucja neomarksistowska, jesteśmy bezradni pojęciowo.

Ale kazus pana profesora pokazał jeszcze coś, a mianowicie, jak bardzo podzielony jest polski Kościół. W końcu to katolicy zwolnili katolików.Ważne, by pamiętać, że prawo stanowione jest zawsze w konflikcie z zasadą sumienia. To napięcie między nimi jest nieusuwalne i to naturalny stan rzeczy.

Bogdan Chazan: Profesor Tołłoczko zalecał, by jeśli lekarz staje przed konfliktem sumienia i prawa, wybierał sumienie. Choć jednocześnie ostrzegał, że konsekwencje mogą być niekoniecznie dobre. Nie jestem prawnikiem ani filozofem, tylko lekarzem, jednak sądzę, że prawo powinno iść za etyką, nie może jej wyprzedzać.

Ks. Andrzej Kobyliński: Ale relacja sumienie-prawo nie jest czarno-biała. Bo gdybyśmy zajrzeli do sumień np. świadków Jehowy albo muzułmanów, którzy postępują według prawa szariatu, to moglibyśmy się przerazić, czego chcą sumienia tych ludzi. Czasami to prawo stoi w obronie życia…

Bogdan Chazan: Można postawić sobie pytanie, dlaczego w moim przypadku, nawet jeśli przekroczyłem prawo (choć moim zdaniem, nie złamałem go), zostałem zwolniony. Dlaczego nie spotkała mnie mniej surowa kara? Chciano mnie przygwoździć do ziemi i udowodnić, że jestem niczym. Ale cały ten szum przyniósł też dobro. Ludzie zauważyli, że życie ludzkie jest ważne, że nie można ot tak, zabić dziecka, nawet jeśli jest chore.

Ks. Andrzej Kobyliński:  W takich dyskusjach szalenie ważny jest język, jakim się posługujemy. Ja celowo unikam słownictwa religijnego i takiej argumentacji, która odwołuje się do religii. Spójrzmy na polską debatę bioetyczną. Kardynalnym błędem środowisk katolickich jest to, że w debacie nie stawiają na argumenty racjonalne, ale religijne. Tu jest pies pogrzebany, bo w już na starcie ustawiają się na przegranej pozycji.

Bogdan Chazan:  To prawda, że wyzywają nas od katoltalibów, że podsekretarz stanu w ministerstwie zdrowa kpi, że od teraz leczyć będziemy wodą święconą, a ja nie wykonam pewnie cesarskiego cięcia, bo ciało jest święte. Ale moim zdaniem nie da się tego oddzielić. Nie można w pracy opierać się tylko na encyklopedii, a w domu tylko na encyklice.

Ks. Andrzej Kobyliński:  Jednak mówiąc językiem Pisma Świętego nie dotrzemy do inaczej myślących. Musimy podjąć trud przemyślenia tego, co wiemy o świecie na poziomie religii i przetłumaczenia tego na kategorie racjonalne, filozoficzne. To o wiele trudniejsze niż proste powoływanie się na religię.

Bogdan Chazan: Uważam, że powinniśmy przestać skupiać się na tym, co pomyślą o nas inni uczestnicy debaty publicznej, co pomyślą o nas w Europie. Kiedyś zanadto martwiliśmy się, jakie sygnały popłyną z Moskwy, dziś martwimy się, co powie Unia Europejska. Skończmy z tymi kompleksami. Widzę w ludziach pewną tęsknotę za stawianiem spraw po prostu. Może trzeba się narazić, a nie zmiękczać postawę.

Ks. Andrzej Kobyliński: Pełna zgoda co do intencji, ale… właśnie takie stawianie sprawy prowadzi do marginalizacji środowisk katolickich. Nie chodzi o ducha romantyzmu, by wygłosić coś i polec, albo by wycofywać się, zamykać z coraz mniejszym wojskiem, ale o skuteczność.

Bogdan Chazan: Spójrzmy na mój przykład. Mogłem odmówić wykonania aborcji, znaleźć lekarza, który to zrobi. Ale może czasem warto się postawić, nie ślizgać się po problemie?

Ks. Andrzej Kobyliński:  Siła świadectwa, przykładu to bardzo cenny argument. Ale od razu nasuwa się pytanie: czy można żądać od ludzi czynów heroicznych? No nie, to cecha jednostek heroicznych. A więc nie można  z zachowań heroicznych tworzyć normy etycznej.

Jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Od kilku lat można zaobserwować pewne napięcia w społeczeństwie. Boże Narodzenie, Wielkanoc kończą się kłótniami. Coraz trudniej o spokojną rozmowę o kwestiach bioetycznych, dochodzi do polaryzacji postaw. Mamy dżunglę - ci opętani, ci zaściankowi. A przecież Polska, wspólnota, społeczeństwo to też wartości. Polska jak kania dżdżu potrzebuje dialogu, rozmowy.

Bogdan Chazan: ale owa polaryzacja ma też dobre strony, bo dzięki temu niektóre problemy wybrzmiewają mocniej. Spokój, ład społeczny są ważne, ale i najważniejsze jest zbawienie.

 


Po debacie gości przyszedł czas na zadawanie pytań. Nie brakowało tych najtrudniejszych. Jedno z nich dotyczyło cierpienia nieuleczalnie chorego dziecka, które umiera zaraz po urodzeniu, i cierpienia jego matki, która ma donosić taką ciążę i wydać na świat dziecko, które zaraz potem umrze.

Prof. Chazan przypominał historię swojej pacjentki, która mimo faktu, że u jej dziecka zdiagnozowano ciężkie wady rozwojowe, zdecydowała, że chce je urodzić, spojrzeć na nie, a potem ochrzcić i pochować. - Przykład tej kobiety dowodzi, że pogląd wyznawany przez wielu ginekologów mówiący o tym, że donoszenie takiej ciąży to największe nieszczęście, nie jest prawdą, a przynajmniej nie wszechogarniającą - wyjaśniał prof. Chazan. Odniósł się także do cierpień dziecka. - Cierpienia, które odczuwa dziecko podczas aborcji, gdy jest rozkawałkowywane, są większe niż to, które odczuwa po urodzeniu, gdy umiera pod opieką anestezjologów i neonatologów.

Jak podsumował ks. Kobyliński, mimo że niektóre wnioski mogą być przygnębiające, tego typu spotkania mają pomóc zrozumieć, co się dzieje i czego można spodziewać się w przyszłości. Bo pewne zdarzenia są nieuniknione - w najbliższej perspektywie choćby ustawa bioetyczna.

- Odwołam się do porównania Hegla i nocnego lotu sowy Minerwy nad pobojowiskiem - mówił etyk. - Po bitwie nic już nie można zmienić, odwrócić tego, co się stało. Ale można podjąć wysiłek zrozumienia, zanalizowania i zinterpretowania pobojowiska, by lepiej przygotować się do kolejnych walk.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo