Reklama

Reklama

Krzyczmy: musi powstać centrum onkologii!

Opublikowano: wt, 28 cze 2016 16:36
Autor:

Krzyczmy: musi powstać centrum onkologii! - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Dane są bezlitosne - płocczanie częściej niż inni umierają na raka płuc. - Delikatne apele nic nie dały, dziś musimy krzyczeć: w Płocku musi powstać centrum onkologii! - apelował przewodniczący rady miasta. I prezydent, i radni wszystkich opcji, byli jednomyślni, co nieczęsto się zdarza.

Reklama

Dane są bezlitosne - płocczanie częściej niż inni umierają na raka płuc. - Delikatne apele nic nie dały, dziś musimy krzyczeć: w Płocku musi powstać centrum onkologii! - apelował przewodniczący rady miasta. I prezydent, i radni wszystkich opcji, byli jednomyślni, co nieczęsto się zdarza.

W trakcie wtorkowej sesji radni mieli przyjąć wspólny apel w sprawie utworzenia w Płocku centrum onkologii. Jako pierwszy przemawiał autor apelu przewodniczący Artur Jaroszewski, który zwrócił się do prezydenta, aby dodać jeden punkt do porządku obrad w trybie, jak zastrzegł, dosyć nagłym. - Kilka miesięcy temu ministerstwo zdrowia opublikowało mapy potrzeb zdrowotnych w zakresie onkologii z podziałem na województwa – przypominał opisywany już przez nas dokument. - Lektura tego obszernego materiału zmusza mnie, abyśmy nie pozostawili tego bez echa.

Jest gorzej niż na Śląsku

Radny wskazywał na braki w aparaturze specjalistycznej przy jednoczesnym wyższym niż w innych miastach wskaźniku umieralności na nowotwory złośliwe. - Najwyższy wskaźnik umieralności na nowotwory ogółem ma miasto Płock, następnie powiat płocki i sierpecki - mówił radny. - Dominują zgony na nowotwory tchawicy, oskrzela i płuca. Biorąc pod uwagę inne miasta z działalnością przemysłową, w tym z Górnego Śląska, wskaźniki umieralności są niższe niż dla Płocka. Albo to nie pyły PM 10 zabijają płockie płuca albo dokonywane pomiary nie są zbyt wiarygodne, skoro niższe wskaźniki niż dla Płocka cechują Kraków i Nowy Sącz. Więc co zabija płockie płuca? To, co nas wyróżnia, to przemysł petrochemiczno-rafineryjny.

A radioterapii nie ma

Radny przekonuje, że trzeba stworzyć w Płocku wysokospecjalistyczne możliwości leczenia chorych przy pomocy radioterapii, w której wykorzystuje się akceleratory. W Płocku nie ma jednak żadnego. Jak twierdzi prof. Julian Malicki, dyrektor Wielkopolskiego Centrum Onkologii, w Polsce 52 proc. pacjentów onkologicznych potrzebuje radioterapii. Jeśli dotarcie do ośrodka zajmuje mu ponad godzinę, często rezygnują z leczenia.

Urządzenia do radioterapii finansowane są z różnych źródeł: z państwowego budżetu, budżetów wojewódzkich, z wykorzystaniem unijnego dofinansowania, ze środków własnych szpitala, dzięki prywatnym sponsorom, a dopiero na końcu z budżetów gminnych.

- Dlaczego w Płocku nie ma akceleratora, to już pytanie retoryczne – mówił Jaroszewski. I pytał: - Dlaczego nie zadbało o to ministerstwo zdrowia, nie zareagował rząd, kolejne parlamenty, sejmik wojewódzki, Urząd Miasta Płocka? - pytał radny. - Zgodnie z „Mapami potrzeb onkologicznych” w Płocku miałyby pojawić się dwa akceleratory. Radioterapia powinna rozwijać się w Zamościu (akceleratory już w tym roku), podobnie w Kaliszu, na finiszu już w Jeleniej Górze i we Włocławku (po dwie sztuki w każdym z miast), w 2018 roku w Gorzowie Wielkopolskim, w Siedlcach już zapadła decyzja sejmiku. Czy mazowiecki rzecznik NFZ wie, gdzie leży Płock? - ironizował radny. - Żałuję, że nie mogłem osobiście zadać mu tego pytania, skoro w sierpniu 2015 roku wypowiedział się w ogólnopolskiej prasie: „Podpisanie kontraktu z kolejną placówką położoną blisko Warszawy w niczym nie poprawi sytuacji pacjentów mieszkających na obrzeżach Mazowsza. Byłoby wskazane utworzenie nowych ośrodków w Radomiu i Siedlcach. To rażąco niesprawiedliwe dla Płocka – skwitował przewodniczący. - Czas upływa.

Musimy krzyczeć: w Płocku musi powstać centrum onkologii

Jak mówił przewodniczący rady miasta, w Płocku umiera rocznie na nowotwory koło 350 osób. -  Najwyższa pora na podjęcie decyzji - napominał radny. -  Musi powstać płockie centrum onkologii. A czy już jako placówką samodzielna lub jako filia z wiodących instytutów onkologii, to już sprawa drugorzędna. Dziś już nie możemy mówić delikatnie, tylko głośno krzyczeć. Dotychczasowe delikatne apele na nikim najwyraźniej nie zrobiły wrażenia - uważa radny.

Tuż po nim przemawiał wiceprezydent Roman Siemiątkowski. Przywołał rozmowy sprzed kilku lat na budowę nowej siedziby szpitala z częścią przeznaczoną na radioterapię, z których - jak pisaliśmy - nic nie wyszło. Podkreślał, że do utworzenia w Płocku placówki na wzór Centrum Onkologii w Warszawie najpierw potrzebujemy zgody ministerstwa zdrowia i zapewnienia kontraktu z NFZ. Poza pieniędzmi, wspomniał jeszcze o problemie znalezienia odpowiedniego personelu.

Nikt nie wyłoży 120 mln zł, by zostać bez kontraktu

Z kolei dyrektor szpitala na Winiarach Stanisław Kwiatkowski również wspominał o planach zakładu radioterapii, które również skończyły się fiaskiem. Umowę na dzierżawę gruntu podpisano w 2013 roku, aby powstał ośrodek leczenia chorób nowotworowych, ale firma, z którą zawarto umowę, potrzebowała kontraktu z NFZ. - Tymczasem NFZ nie organizuje odpowiednich konkursów, nie dając gwarancji zakontraktowania – kontynuował dyrektor. - Gdyby co roku ogłaszano konkursy, już byśmy mieli taki ośrodek. Nikt jednak nie wyłoży 120 mln zł, aby później nie uzyskać kontraktu, a później na własny koszt będzie leczył pacjenta z chorobami nowotworowymi, który waha się od 18 do 25 tys. zł.

Dyrektor zapewniał, że szpital zabiega o środki na nowy sprzęt, ale jest to trudne. - Bierzemy udział w konkursach ogłaszanych przez rządy Norwegii i Szwajcarii, aby aparatura diagnostyczna była nowoczesna. Nie ma w Płocku radioterapeutów, kilku czy kilkunastu jest w Warszawie. Jeśli NFZ nie podpisze umowy intencyjnej, będzie bardzo ciężko. Przypominam, że chodzi o 120 mln zł. Popieramy apel, aby jak najszybciej podpisać listy intencyjne i takie zakontraktowanie z NFZ w Płocku zaistniało.

- Czy ten NFZ to jakiś twór, od którego nic nie możemy uzyskać? – głos zabrała radna Pis Wioletta Kulpa. - Przecież NFZ zależy od ministerstwa zdrowia. To jak to funkcjonowało przed 2011 rokiem, kiedy zastopowano środki na kontrakty? Zderza mi się ta kwota z tą na stadion na wzór stadionu Cracovii. Tam także wpisano 120 mln zł.

Wszystko super, a nad kominem grzyb atomowy

Radny SLD Wojciech Hetkowski ponownie przywołał obecność w Płocku tak dużego zakładu, jak Orlen. - Wciąż obracamy wokół średnich danych. Zwykle wszystko jest super. Niedawno miałem okazję przelatywać niewielkim samolotem nad terenem Płocka. Widziałem nad kominem ogromną chmurę w postaci grzyba atomowego. W ten sposób problem onkologiczny staje się problemem po prostu wielkim. Byłem w stołecznym centrum onkologii, które przypominało poczekalnię na dworcu w Pekinie. Ludzie tracą tam nadzieję, czy się wreszcie dostaną do specjalisty. Orlen nie zrobił dla Płocka nic, poza sporadycznym współfinansowaniem. A ktoś, kto przejeźdża, widzi znaczek „Orlen dla Płocka”. Koncern publicznie informuje, że kwoty są tajemnicą. My jednak znamy te kwoty. To nie jest aluzja do przewodniczącej Kulpy, która, jak mam nadzieję, zmieni podejście. To nie atak na prezesa Jasińskiego, tylko na wszystkie władze, że nie potrafiły dostrzec tak istotnego problemu. Dlaczego nikt nie walnął pięścią w stół, dość wydawania na rajdy przygodowe dla kilku panów? Niech Orlen weźmie na siebie ten ciężar i ten obowiązek. - apelował radny. - Mieszkańcy powinni być objęci obowiązkowymi badaniami. Są prostsze i tańsze metody profilaktyki, które dadzą szansę wczesnego wykrycia zagrożenia dla naszego zdrowia. Skandaliczną sprawą jest brak poruszenia tego problemu przez jakąkolwiek władzę. Nie odpuszczajmy, wykorzystajmy wszystkie możliwości i usiądźmy z Orlenem do rozmów. Poprośmy nawet pierwszą damę, aby objęła program patronatem albo nazwijmy program imieniem wielkiego Polaka. Byleby coś z tego wyszło.

- Nie wiem, czy Orlen ma w statucie spółki wpisaną możliwość takiego wsparcia finansowego. Podobnie wątpię, czy dałoby radę z pomocą fundacji „Orlen Dar Serca”, skoro chodzi o 120 mln zł – odparła radna PSL Małgorzata Struzik. Artur Jaroszewski odczytał treść apelu. Wpisano do treści konieczność zakontraktowania przez NFZ.

Tylko bez wyrywania sobie ośrodka

- To nie kwestia wyrywania, który szpital miałby otworzyć w Płocku ośrodek, dlatego chciałabym poznać stanowisko prezydenta – odezwała się przewodnicząca klubu PiS. - Jeśli jeden szpital miałby konkurować z drugim szpitalem, to nic dobrego z tego nie wyjdzie.

Swoje poparcie dla apelu wyraził prezydent Andrzej Nowakowski. - Dziękuję Arturowi Jaroszewskiemu, którego z początku samotna walka, a później już coraz mniej samotna, doprowadziła do dzisiejszego apelu - powiedział prezydent. - Statystyki jednoznacznie wskazują na tego rodzaju potrzebę. NFZ płaci za konkretne procedury.

Również prezydent przypominał o próbach stworzenia ośrodka radioterapii i zakupu akceleratorów do współpracy ze spółką Radiology Therapeutie Center Poland (RTCP). - Już wówczas zdawaliśmy sobie sprawę, że będą trudności z personelem - mówił prezydent. - W pewnym momencie partner prywatny po prostu odstąpił bez zagwarantowanego finansowania przez NFZ. Nie wiadomo, co będzie za półtora roku. Równie dobrze NFZ może przestać istnieć. Tu potrzeba kontraktu, konkursów, budynków, personelu i odpowiedniego sprzętu. Analizowaliśmy już nawet możliwość partnerstwa publiczno-prywatnego, ale nie mając pewności, jak będzie dalej finansowana służba zdrowia, żaden partner prywatny dużych pieniędzy nie wyłoży. Niestety, z przyczyn obiektywnych w 2016 roku tych akceleratorów nie będzie. Odnośnie Orlenu, co mocno wybrzmiało w przemówieniu Wojciecha Hetkowskiego, jako miasto jesteśmy otwarci do rozmowy i do podjęcia się konkretnych działań, które zapewniłyby efekty dla mieszkańców Płocka.

Potrzebne pieniądze i częstsze wycieczki do ministra

Artur Jaroszewski, w kontekście kwoty 120 mln zł, przywołał Włocławek, Legnicę (24 mln zł na obiekt), Piłę (trwa budowa filii, szacowany koszt ok. 40 mln zł), Kalisz (ok 34 mln zł), Kalisz, Częstochowę (koszt 34, 5 mln zł, tu nawet z dofinansowaniem unijnym), Jelenią Górę (31 mln zł). - Myślę, że kwota 120 mln zł jest mimo wszystko przeszacowana. Według mnie najgorzej jest na Mazowszu. Być może to specyfika mazowieckiego oddziału NFZ, skoro w innych miastach dogadano się i takie placówki ruszyły. Tu potrzebne jest wspólne działanie obu szpitali, wypracowanie jednego modelu i częste wycieczki, panie prezydencie, do ministra zdrowia i instytucji w Warszawie, bo bez tego się nie obejdzie - na co Andrzej Nowakowski pokiwał głową na zgodę. - Apel kierujemy do instytucji, które mają wpływ na kształtowanie państwowej opieki zdrowotnej.

Prezydent tłumaczył, że kwota powyżej 100 mln zł wzięła się z planów budowy nowego szpitala, o czym kilka lat temu rozmawiano z partnerem prywatnym.

Wyznaczmy do tego jedną osobę

- My się troszeczkę szarpiemy – zauważył radny PiS Tomasz Korga. - Apel apelem, pójdzie w Polskę, może ktoś da odpowiedź. Może lepiej wyznaczmy jedną osobę która będzie się tym zajmowała i pilnowała. To ogromny problem zdrowotny, a kwota 35- 40 mln zł nie stanowi kwoty nie do przeskoczenia.

- Dobrze, że mówimy jednym głosem. Jako miasto, jesteśmy skrzywdzeni i jest to konsekwencja zaniedbań z wielu lat – podsumował dyskusję Artur Jaroszewski.

Uchwałę podjęto jednogłośnie.

Czytaj też:

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (12)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.