Reklama

Reklama

Jarmark Tumski już za nami, kolekcjonerów coraz mniej

Opublikowano: pon, 5 cze 2017 06:16
Autor:

Jarmark Tumski już za nami, kolekcjonerów coraz mniej - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Z Jarmarkiem Tumskim było dokładnie tak, jak powiedział prezydent Płocka w trakcie otwarcia imprezy, zaczęło się od garstki pasjonatów z Pawłem Mieszkowiczem na czele. Tylko ile osób dostrzega różnicę między Jarmarkiem Tumskim sprzed kilku lat, a tym obecnym?

Reklama

Z Jarmarkiem Tumskim było dokładnie tak, jak powiedział prezydent Płocka w trakcie otwarcia imprezy, zaczęło się od garstki pasjonatów z Pawłem Mieszkowiczem na czele. Tylko ile osób dostrzega różnicę między Jarmarkiem Tumskim sprzed kilku lat, a tym obecnym?

Z czasem przyjaciół do pomocy przy Jarmarku Tumskim przybywało. Jarmark wrastał w to miasto, jako impreza z myślą o kolekcjonerach. Zakorzeniał się w nim stopniowo i obtaczał się w stałe elementy, jak jarmarkowe krówki, wydawany „Ekspress Tumski”, koncerty kataryniarzy, doczekał się nawet własnej piosenki. Z tego zestawu zostali jedynie kataryniarze.

[YT]https://youtu.be/D9wsrNhcKH8[/YT]

Przy kolejnych edycjach nie brakowało chętnych, którzy chcieli skorzystać z popularności tej dużej imprezy, która przyciągała setki płocczan. Próbowali z tego korzystać politycy w trakcie kampanii wyborczej, firmy zatrudniające osoby od roznoszenia ulotek, nie dało się także uniknąć chińskich wyrobów. Coraz mocniejszy głos należał do miasta w kwestiach organizacyjnych, w rezultacie od dwóch lat Paweł Mieszkowicz i członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego stali się reprezentantami marki, którą wykreowali, lecz nie są już tymi, którzy ustalają przebieg. Jarmark ma teraz ambasadora, jest nim Bohdan Kowalczyk, prezes Polskiej Federacji Organizacji Kolekcjonerskich. Paweł Mieszkowicz wciąż przyznaje, że „ciągnie wilka do lasu”, więc spaceruje, rozgląda się, porównuje jako kolekcjoner to, co wystawiają przyjezdni. Punktuje czy są tam filateliści, numizmatycy...

Jarmark rozrósł się, sięgając już od Nowego Rynku aż po Stary Rynek. Już w zeszłym roku zauważalny był przypływ przedmiotów seryjnych, bazarowych. Chociaż co roku wskazuje się na liczby dotyczące kolekcjonerów, aby przekonać o ich obecności, tych wydaje się coraz mniej w wyznaczonej dla nich strefie na części ulicy Tumskiej. W tym roku przybyło wypełniaczy (chociażby w postaci stoisk z nowościami książkowymi). U tych faktycznych kolekcjonerów czasem pojawiały się informacje, że czegoś poszukują, lecz takich było niewiele. Jarmark ma więc wyrobioną markę, na której bazuje, jednak profil imprezy zaczyna przesuwać się ku imprezie, na której jest „mydło i powidło” łącznie z tanimi podróbkami markowych perfum, które będą sąsiadowały ze stoiskiem z faktycznym rękodziełem.

Kolekcjonerów, takich prawdziwych, z zapałem, pasją i wiedzą - nie ma co się czarować - po prostu ubywa. W regulaminie imprezy przewidziano, iż „kolekcjonerzy otrzymują bezpłatne miejsce na terenie Jarmarku po przesłaniu na adres Biura IX Jarmarku Tumskiego kserokopii lub skanu legitymacji członkowskiej stowarzyszenia kolekcjonerskiego wraz z potwierdzeniem opłaconej składki członkowskiej za 2017 rok”. W sytuacji, kiedy tych kolekcjonerów jest coraz mniej, jednocześnie nie dopuszcza się osób bez takiej legitymacji. Legitymacja okazuje się przesądzającym kryterium. Ten przypadek dotyczył kolekcjonera z Łodzi, który w internecie prowadzi galerię z polskimi plakatami artystycznymi, malarstwem oraz wyrobami ze szkła. Przyjeżdżał co roku nawet dzień wcześniej, aby spotkać się z mieszkającym w Płocku artystą, Ryszardem Koskiem. Był u nas, jako wystawca i kolekcjoner, począwszy od drugiej do ósmej edycji Jarmarku Tumskiego. W tym roku po raz pierwszy został gościem z powodu braku legitymacji członkowskiej stowarzyszenia kolekcjonerskiego, na którą oczekuje się kilka miesięcy. Co więc z kolekcjonerami, którzy nie nie chcą przynależeć do żadnego zrzeszenia? Jemu zależało na stoisku z daszkiem, który chroniłby plakaty od różnych niespodzianek związanych z pogodą.

Łodzianin opowiada, że rozdziela tu dwie działalności, pierwszą jest galeria w internecie, drugą to promocja polskiego plakatu poprzez obecność na takich imprezach, jak ta nasza. Wymienia również kolejne, na które się lada moment wybiera. Zwraca uwagę na coraz to mniejszą liczbę kolekcjonerów na płockim Jarmarku Tumskim, którzy po prostu giną wśród pozostałych stoisk. Akurat w tym roku jego nieobecność oznaczała, że nie było ani jednego miejsca czy to w strefie kolekcjonerskiej, czy handlowej z dziełami sztuki współczesnej, z plakatami, które oferował, a także ze sztuką art brut, gdyż i tą udostępniał na swoim stoisku. Sprzedawał po niższej cenie, aby zachęcić do posiadania u siebie na ścianie czegoś unikatowego, dzieła sztuki. Dla kolekcjonera Jarmark to bowiem szansa na opowiedzenie o swojej pasji, podzielenie się nią z innymi. Niestety w tym roku los dla polskiego plakatu nie był łaskawy na Jarmarku Tumskim. Jednocześnie cały czas podkreśla sympatyczną atmosferę, rozmowy z Mirosławem Łakomskim czy z Pawłem Mieszkowiczem. Dlatego też przyjechał w tym roku, obiecał też sobie, że wróci do nas za rok, doceniając te wzajemne spotkania i rozmowy o sztuce polskiego plakatu. Chyba największą siłą, jaka w tej imprezie drzemie, są właśnie te wzajemne kontakty. Płocczanie wielokrotnie szukali wystawców już sprawdzonych, od których kupili coś przy poprzednich edycjach. Podchodzili nawet tylko po to, aby się przywitać.

Nie zapomnijmy też o „Kurierze Tumskim”, bezpłatnej gazetce Jarmarku Tumskiego, zwłaszcza o drugim numerze z soboty. Pismo „przygotowują pracownicy Magistratu, Muzeum Mazowieckiego i Książnicy Płockiej” i zastępuje „Ekspress Tumski”, przy okazji stało się objętościowo szczuplejsze. Przy opracowaniu drugiego numeru najwyraźniej już nikt nie pamiętał o umieszczeniu w nim ciekawostek z dziejów miasta, w czym dawniej celował wspomniany „Ekspress Tumski”. Zamiast tego czytelnicy otrzymali garść informacji o budżecie obywatelskim, "nowej ulicy Dobrzykowskiej" i mogli przeczytać wywiad z prezydentem miasta o nabrzeżu, programie „Mieszkaniach na start”, obwodnicy czy też o drogach rowerowych. Sytuację odrobinę ratował tekst o wystawie towarzyszącej Jarmarkowi „Fortuny złotem, srebrem i papierem opisane” i informacje z rubryki „Wieści z dawnego Płocka”. Jeśli już uznano za stosowne promocję miejskich przedsięwzięć, to czy nie można było tego zrobić w formie dodatku do „Kuriera Tumskiego”? Z pewnością jakiś miejski kolekcjoner mógłby podpowiedzieć tematy do raptem czterostronicowego pisma.

 

Zobaczcie zdjęcia z otwarcia tegorocznego Jarmarku Tumskiego - TUTAJ >

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (20)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.