Reklama

Reklama

Hit czy gniot? Kasia Szczucka o filmie "Przyrzeczenie"

Opublikowano: czw, 11 maj 2017 13:08
Autor:

Hit czy gniot? Kasia Szczucka o filmie "Przyrzeczenie" - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Na ekrany kin trafił film "Przyrzeczenie". Jak ocenia go płocka kinomaniaczka Kasia Szczucka?

Reklama

Na ekrany kin trafił film "Przyrzeczenie". Jak ocenia go płocka kinomaniaczka Kasia Szczucka?

"Przyrzeczenie" to jeden spośród granych aktualnie w płockich kinach filmów. Co myśli o nim recenzująca filmowe nowości miłośniczka X muzy? Poleci go czy odradzi?

[YT]https://youtu.be/6Wf9Ct5EuXU[/YT]

- Kasia Szczucka o „Przyrzeczeniu”

Premierę filmu „Przyrzecznie” zaszczyciły swoją obecnością Cher oraz siostry Kim i Kourtney Kardashian. Pojawiły się nie po to, by promować kolejną płytę czy kolekcję ubrań, ale żeby podkreślić przynależność do 10-milionowej diaspory. Jej członkowie są potomkami Ormian, którym udało się cudem uratować z okrutnej rzezi zgotowanej im przez Turków na początku XX wieku. Po 102 latach od wydarzeń kino amerykańskie podjęło temat w typowy dla siebie sposób: zgromadzono ogromny budżet, starannie wybrano plenery imitujące bliskowschodnie pejzaże, do pracy zaproszono plejadę międzynarodowych gwiazd z Christopherem Balem na czele. Pozostało tylko czekać na wielkie widowisko.

Akcja filmu rozgrywa się w 1915 roku w Stambule. Michael (Oscar Isaac) za pieniądze z posagu swojej narzeczonej przyjeżdża na studia medyczne, by po ich ukończeniu wrócić na prowincję, ożenić się i wieść dostatnie życie. Jednak los postanawia zamieszać w jego planach. Najpierw stawia mu na drodze Anę (Charlotte Le Bon), w której Michael zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Potem jej narzeczonego – amerykańskiego dziennikarza Chrisa (Christian Bale), by na koniec wrzucić ich w sam środek dramatycznych i krwawych wydarzeń, które bezpowrotnie odmienią nie tylko życie bohaterów, ale i całej ludności ormiańskiej zamieszkującej ziemie ówczesnego Imperium Osmańskiego.

Umiejętne przybliżenie faktów historycznych przez pokazanie losów grupki ludzi porusza bardziej niż suche statystyki. Może właśnie dlatego tak wielka odpowiedzialność spoczęła na twórcach „Przyrzeczenia”. Musieli oni bowiem zdecydować, jakich środków wyrazu użyć, by oddać koszmar zagłady półtora miliona ludzi, a jednocześnie nie odstręczyć widzów. Czy umieścić śmierć w tle opowieści, czy obsadzić ją w roli głównej?

Reżyser i scenarzysta Terry George wybrał wersję light. „Przyrzeczenie” nie epatuje brutalnością, z ekranu nie leje się krew, przeciwnie - całość podana jest w strawny, momentami wręcz przesłodzony sposób. Aż się prosiło, żeby zagrać na nostalgicznej nucie. Niestety, poza wygenerowanymi komputerowo krajobrazami, twórcy nie oddali kulturowego kolorytu Ormian, a przede wszystkim tego, co najważniejsze – języka. Do tego dość schematyczny scenariusz i ograne chwyty zapożyczone z innych amerykańskich produkcji powodują, że całość nie rusza tak jak powinna. Nie wyciska łez, nie powoduje emocji, które powinniśmy wynieść ze sobą z kina. Historia straszliwej zbrodni została sprowadzona do poziomu kostiumowego melodramatu. Szkoda zmarnowanego potencjału. 

Film można obejrzeć w NovymKinie Przedwiośnie. Sprawdźcie repertuar.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.