Reklama

Reklama

Hit czy gniot? Kasia Szczucka o filmie "Life"

Opublikowano: czw, 30 mar 2017 12:48
Autor:

Hit czy gniot? Kasia Szczucka o filmie "Life" - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Chrupot popcornu - ustał czy trwał w najlepsze? Kasia Szczucka podpowiada, czy warto wybrać się do kina na grany obecnie w kinie thriller science fiction, czy lepiej nie marnować cennych godzin życia.

Reklama

Chrupot popcornu - ustał czy trwał w najlepsze? Kasia Szczucka podpowiada, czy warto wybrać się do kina na grany obecnie w kinie thriller science fiction, czy lepiej nie marnować cennych godzin życia.

"Life" to jeden spośród granych aktualnie w płockich kinach filmów. Co myśli o nim recenzująca filmowe nowości miłośniczka X muzy? Poleci go czy odradzi?

[YT]https://youtu.be/vugao2pbAA8[/YT]

- Kasia Szczucka o filmie "Life"

Thriller science-fiction to oddzielna kategoria gatunku filmowego zwanego dreszczowcem. Tutaj zło przybiera postać nieobliczalnego stwora, o wielkiej inteligencji i odrażającym wyglądzie, którego do zamkniętej przestrzeni statku kosmicznego sprowadzają, mniej lub bardziej świadomie, sami pasażerowie. W konsekwencji z pozycji kinowego fotela obserwujemy krwawą jatkę, co jakiś czas wydając stłumione okrzyki strachu i zastanawiając się, dlaczego bohaterowie filmu w starciu z tym czymś są dużo głupsi od nas. My zamknęlibyśmy się w szczelnej kapsule i zamiast włazić potworowi w drogę poczekalibyśmy, aż sam zdechnie. Pozostaje nam jedynie obstawianie kolejności, w której postaci pożegnają się z życiem, bo prawdopodobieństwo happy endu jest bliskie zera. Jak widać zapotrzebowanie widza na irracjonalny lęk nie maleje, czego przykładem jest „Life”.

Film firmowali swoją twarzą Jake Gylenhall i Ryan Reynolds, obaj panowie już wyrobili sobie markę w Hollywood, dając nadzieję na dobre widowisko. Przyzwyczailiśmy się, że tematyka kosmiczna pojawia się w repertuarze kinowym kilka razy w roku, a obrazy takie jak „Interstellar”, Nolana, czy „Marsjanin” Scotta wyniosły ją na wyższy poziom. Niestety, „Life” nie zaspokoił moich oczekiwań, z ekranu powiało nudą i rozczarowaniem.

Szwedzki reżyser Daniel Espinosa miał ambicję stworzyć dzieło będące psychologicznym thrillerem sci-fi. Coś pomiędzy „Obcym” a „Grawitacją”. Niestety, nie udało się. Powstał film tak potwornie schematyczny, że już w połowie możemy się domyślać finału. Nienarzucająca się, jak na ten rodzaj gatunku, ilość efektów specjalnych miała zwrócić uwagę widza na psychologiczny rys postaci, ich motywację do wzięcia udziału w tej niebezpiecznej misji. Jednak w obliczu szalejącego na pokładzie potwora o wdzięcznym imieniu Calvin ten wątek wydaje się być nienaturalnie doklejony. Ekranowe łzy nie powodują wzruszenia, a dowcipy nie wywołują śmiechu, brakuje wyraźnego suspensu, do tego zakończenie niezbyt zaskakuje. Większe emocje wzbudził we mnie emitowany przed filmem zwiastun „Obcy: Przymierze” niż ponad stuminutowy „Life”.

To zdecydowanie film dla niezbyt wymagających wielbicieli gatunku, odpowiedni na sobotni kinowy wieczór w dobrym towarzystwie i koniecznie z kubełkiem popcornu.

Film można obejrzeć w kinie Helios. Sprawdźcie repertuar.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (4)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.