reklama

Wolontariusze przerywają milczenie w sprawie płockiego schroniska: "Chcemy mówić głośno o tym, co dzieje się za jego bramami"

Opublikowano:
Autor:

Wolontariusze przerywają milczenie w sprawie płockiego schroniska: "Chcemy mówić głośno o tym, co dzieje się za jego bramami" - Zdjęcie główne
Autor: Gabriela Bieńkowska
Zobacz
galerię
9
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościKonflikt na linii wolontariusze - dyrekcja płockiego schroniska wciąż trwa. Internauci również nie odpuszczają, a w mediach społecznościowych pojawiają się kolejne zdjęcia i opisy przedstawiające nieprawidłowości w placówce. W czwartek, 5 lutego, obszerne oświadczenie na ten temat opublikowało Stowarzyszenie Udana Adopcja. Udało nam się również dotrzeć do maili, które potwierdzają, że wolontariusze od dawna zwracali uwagę na nieprawidłowości i oferowali swoją pomoc.
reklama

Za sprawą głośnych interwencji m.in. piosenkarki Dody, modelki Joanny Krupy czy posła Łukasza Litewki, warunki w polskich schroniskach stały się niezwykle gorącym tematem. 

Zastrzeżenia wśród wielu osób budzi także sytuacja w placówce w Płocku. 

Oprócz zdjęć, które wywołały niemałe poruszenie w sieci, dochodzi do tego trwający od kilku lat konflikt pomiędzy częścią wolontariuszy a dyrekcją schroniska. 

W czwartek, 5 lutego, Stowarzyszenie Udana Adopcja opublikowało obszerne oświadczenie w tej sprawie. 

- Porozumienie zabraniało nam wypowiadać się o tym co złego dzieje się w schronisku, ale dziś już mamy dość i chcemy mówić głośno o tym co dzieje się za jego bramami - czytamy w komunikacie.

"Pani dyrektor wprowadzała podział na psy lepsze i gorsze"

reklama

Do 31 grudnia 2025 r. wolontariat w płockim schronisku pełniły dwa stowarzyszenia - Udana Adopcja oraz Płock Przyjazny Psom. 

Zdaniem wolontariuszy Udanej Adopcji, podział był widoczny. 

- Schronisko jest podzielone na sektory, z czego w jednym sektorze były psy, którymi opiekowało się nasze stowarzyszenie, natomiast w drugim- Stowarzyszenie Płock Przyjazny Psom, którego prezesem jest pani dyrektor schroniska. Pani Marta Krasuska wprowadzała podział na psy lepsze i gorsze. Lepsze były te pod opieką jej stowarzyszenia, a gorsze nasze, mimo, że zarządzała całym schroniskiem. Dysproporcje polegały na czystości boksów, jakie psy trafiały na którą stronę, częstotliwość wymiany bud oraz ogólna opieka - opisują.

Problemem miało być również utrudnianie adopcji zwierząt.

reklama

- Wiemy, że wiele osób już nawet nie myśli o adopcji zwierzęcia z płockiego schroniska, ponieważ mimo chęci i zapewnia dobrych warunków byli odsyłani z kwitkiem - dodają.

Warunki zwierząt. Wolontariusze podają przykłady konkretnych psów

Stowarzyszenie odniosło się do warunków przebywających tam zwierzaków. 

- W naszej ocenie aktualny stan schroniska nie jest stanem, który normalnie tam występuje. Dopóki pełniliśmy wolontariat, psy nie miały takiej ilości słomy w boksach, zasłonki na budach nie były założone na każdej z nich, a ilość odchodów w boksach jasno wskazywała na to, że nie pochodziły tylko z ostatnich 24 h - komentują.

Jak podkreślają, próśb musiało być wiele, by doszło do zmian. 

reklama

- Przykładem mogą być wielokrotne próby zwrócenia uwagi na starszego owczarka Kazana, który miał sierść w tragicznym stanie - w posklejanych odchodach i filcach. Mimo dwóch wizyt u groomera stan sierści znowu się pogarszał. Okazało się, że otwór budy był mały i umieszczony nisko, co psu przy problemach z kręgosłupem  sprawiało trudność. Prosiliśmy o zmianę boksu lub wymianę budy, by pies mógł swobodnie korzystać ze schronienia jednak trwało to ponad 2 tygodnie, aż wycięto mu w budzie większy otwór - czytamy w oświadczeniu.

Powtarzające się prośby i pytania w tej samej sprawie oraz zły stan Kazana potwierdzają maile, które przedstawiciele Stowarzyszenia wysyłali do dyrekcji schroniska. Fragmenty korespondencji możecie przeczytać w galerii dołączonej do artykułu.

reklama

Czasami jednak nawet kilkukrotne interwencje miały nie przynosić skutku.

- Tak było w przypadku psa Lolasa. Wielokrotnie prosiliśmy o obcięcie mu ekstremalnie długich pazurów, które się zawijają. Po wielu próbach, w końcu dostaliśmy odpowiedź, że pazury nie zostaną obcięte, ponieważ pies jest nie zsocjalizowany. A to lękowy staruszek - piszą.

"Jesteśmy traktowani jak intruzi"

Stowarzyszenie Udana Adopcja uważa, że z gorszym traktowaniem spotykały się nie tylko zwierzęta, ale również sami wolontariusze. 

- Przez Dyrektor Schroniska jesteśmy traktowani jak intruzi. Mamy informacje, że zabrania pracownikom przekazywać nam jakichkolwiek informacji na temat psów. Dyrektor oczerniała nas publicznie, pisząc na swoim profilu facebookowym, że za długo była miła, nazywając nas Udawaną Amnezją - alarmują.

Ich pomoc - w tym oferty zakupu zasłonek, przyniesienia bud czy uzupełniania słomy w boksach- spotykały się z odrzuceniem. Jak wynika z nadesłanych nam maili, dyrektor uznawała działania wolontariuszy za przekraczanie kompetencji.

- Nie wyobrażamy sobie, by kolejny rok naszej działalności miał wyglądać tak samo. Ciągła walka o prawo do pomagania zwierzętom. Wolontariat nie może funkcjonować w atmosferze presji i strachu - oświadczyli.

Co dalej?

Sytuacja jest niezwykle trudna. 

Wolontariusze wciąż nie mogą wejść na teren schroniska i czekają na nowe porozumienia ze spółką PreZero. W oświadczeniu pojawiły się jednak wątpliwości, czy opisywane sytuacje znów się nie powtórzą. 

Podczas ostatniej sesji rady miasta, wolontariuszki Udanej Adopcji poprosiły prezydenta o mediacje w tej sprawie. Andrzej Nowakowski przyjął tę propozycję. O to, czy rozmowy się odbyły, zapytaliśmy prezes stowarzyszenia Annę Dominiak.

- Pomimo publicznej deklaracji, nie doszło do kontaktu ze strony prezydenta, schroniska ani spółki PreZero. Wspomagający nas radca prawny skontaktował się z prezydentem w poniedziałek, a ten poinformował, że na naszą prośbę spotkanie zostało wyznaczone na 9 lutego - przekazała.

Zdradziła również, o co walczy stowarzyszenie.

- Naszym nadrzędnym celem, niezmiennym od początku naszej działalności, jest działanie na rzecz dobra zwierząt i nieustępowanie w walce o ich bezpieczeństwo oraz godne warunki bytowania - podkreśla Dominiak. 

Dodaje przy tym, że zamierzają apelować o zmianę na stanowisku dyrektora płockiego schroniska. 

- Od 3 lat próbujemy porozumieć się z panią dyrektor. Prowadziliśmy rozmowy z zarządem PreZero i dyrektor schroniska, ale nie przyniosły one żadnego skutku - ani w aspekcie dobrostanu zwierząt, ani prawidłowego traktowania wolontariuszy - wyjaśnia.

O zdanie próbowaliśmy zapytać również dyrektor Marty Krasuskiej. Niestety, do momentu publikacji artykułu, nie odpowiedziała na nasze próby kontaktu.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo