Reklama

Gigantyczna pijawka na ciele. Z Sobótki!

Opublikowano:
Autor:

Gigantyczna pijawka na ciele. Z Sobótki! - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości Ogromną, czarną, oślizgłą i potwornie nażartą pijawkę nasz czytelnik znalazł na swoim ciele po kąpieli w Sobótce.

Ogromną, czarną, oślizgłą i potwornie nażartą pijawkę nasz czytelnik znalazł na swoim ciele po kąpieli w Sobótce.

Nasz czytelnik odpoczywał z dwojgiem swych maleńkich dzieci nad Sobótką. Po powrocie do domu, położył pociechy na poobiednią drzemkę i poszedł pod prysznic. Nagle jak nie wrzaśnie! Oto do pośladka przyssało mu się coś czarnego i obłego.

- W pierwszej chwili w ogóle nie wiedziałem, co to jest! - opowiada. - Dopiero moja żona stwierdziła, że to chyba pijawka!

Niewiele myśląc nasz czytelnik oderwał grubego jak kciuk, kilkunastocentymetrowego krwiopijcę i rzucił go na podłogę. Na ciele po przyssawce została niewielka ranka. - I z tego niewielkiego zadrapania aż do wieczora sączyła się krew, której nie można było w żaden sposób zatamować - opisuje płocczanin. - Całe szczęście, że pijawka nie przyssała się do naszego dwuletniego synka!

- Nie dostaliśmy dotąd sygnałów o pijawkach w wodach zalewu - przyznaje Piotr Gwóźdź, dyrektor Miejskiego Zespołu Obiektów Sportowych, który zarządza kąpieliskiem na Sobótce.

Niestety, niełatwo dowiedzieć się zbyt wiele o żyjątkach zamieszkujących Sobótkę. Takiej „ewidencji” nie prowadzi ani Wydział Kształtowania Środowiska, ani płocki oddział Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. - Sobótka nie jest objęta prawną formą ochrony przyrody i nie mamy opracowań na temat jej fauny czy flory - przyznaje Grażyna Zielińska z RDOŚ.

Oko w oko z krwiopijcą. Co robić?

Co ciekawe, sama pijawka lekarska jest gatunkiem chronionym - jakby się uprzeć nasz czytelnik mógłby więc zapłacić mandat za zabranie niezbyt urodziwego żyjątka do domu...

Wiadomo też, że pijawki od wieków wykorzystywane są w medycynie  dzięki wydzielanej przez nie hirudynie. - Hirudyna działa przeciwzakrzepowo, hamuje krzepnięcie, dlatego rana długo krwawi - od pięciu do nawet 48 godzin  - wyjaśnia dr inż. Zygmunt Dynowski, hodowca pijawek lekarskich, autor wielu książek i publikacji na temat hirudoterapii, czyli leczenia pijawkami.

- Jednak pijawki lekarskie stosowane w celach leczniczych to specjalnie hodowane okazy, które nie mają kontaktu z żadnymi gatunkami ptaków ani zwierząt i dają gwarancję tzw. sterylności mikrobiologicznej - podkreśla ekspert. - W przypadku dzikich pijawek tej pewności nie ma i kontakt z nimi może być niebezpieczny dla zdrowia ludzi, bo bywają nosicielami groźnych bakterii, które mogą skończyć się sepsą albo poważnymi chorobami - ostrzega znawca.

Bo pijawka, która nasyci się krwią, nie kończy bynajmniej żywota. Powstaje więc pytanie, gdzie się przyssała, zanim mieliśmy wątpliwą przyjemność spotkania z oślizgłym żyjątkiem. A to bywa niebezpieczne.  - Pijawki lekarskie znajdują się w ścisłej symbiozie z bakteriami z gatunku Aeromonas, co może stanowić zagrożenie dla hirudoterapii ze względu na możliwość infekcji - ostrzega Zygmunt Dynowski. Na szczęście - dodaje uspakajająco - groźne powikłania to rzadkie przypadki. Nieco częściej może się zdarzyć niewielkie uczulenie, odczyn może swędzieć i piec.

Lepiej nie liczmy więc na darmowy zabieg hirudoterapii i jeśli już zauważymy oślizgłe stworzenie, postarajmy się go szybko pozbyć. Może nie być łatwo - w początkowej fazie żywienia się naszą krwią pijawka wcale nie jest duża. - Gdy pije, zwiększa swoją masę ciała nawet 500-600-krotnie - mówi biolog.

Przy usuwaniu pijawki najlepiej nie robić tego w sposób,  który zastosował nasz czytelnik, czyli przez nagłe oderwanie. - Nie powinniśmy ciągnąć pijawki, bo może zostawić zęby, które potem będą gniły w ciele - ostrzega ekspert. - Najlepiej potraktować ją środkiem z alkoholem, np. chusteczkami dezynfekującymi przed zastrzykiem albo spirytusem, wtedy sama ucieknie. Można też spróbować posypać ją solą.

Zdaniem naszego rozmówcy, wbrew obiegowej opinii, obecność pijawek w Sobótce nie świadczy o czystości wody. - To nie może być miernik stanu wody - uważa Zygmunt Dynowski. - Pijawka potrafi przystosować się niemal do każdych warunków.

Pijawka miała ponad 10 cm, fot. Czytelnik

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE