Reklama

Reklama

Dworzec na finiszu. A co ze starą kładką?

Opublikowano: 12 listopada 2014 16:38
Autor:

Dworzec na finiszu. A co ze starą kładką? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Nie ruszyliśmy tylko dwóch słupów. Zostały na pamiątkę po starym dworcu – mówił Radosław Bednarski ze spółki Rynek, który na około godzinę zmienił profesję na przewodnika wycieczek. Otwarcie nowego dworca, zieloniutkiego niczym trawa na wiosnę powinno nastąpić już z początkiem grudnia. Czy będzie miał jakąś nazwę? Tego na razie nie zdradzono.

Reklama

- Nie ruszyliśmy tylko dwóch słupów. Zostały na pamiątkę po starym dworcu – mówił Radosław Bednarski ze spółki Rynex, który dzisiaj na około godzinę zmienił profesję na przewodnika wycieczek. Otwarcie nowego dworca, zieloniutkiego niczym trawa na wiosnę, powinno nastąpić na początku grudnia. Czy będzie miał jakąś nazwę? Tego na razie nie zdradzono.

Stary dworzec służył płocczanom przez lata. Był obskurny, odrapany, przywodzący na myśl zamierzchłe czasy PRL-u. Nawet dzisiaj nieco żartowano, ponieważ w nowym wnętrzu pojawi się także coś w rodzaju dawnego bistro, a jeśli ktoś pamięta „Misia” Stanisława Barei, ten z pewnością skojarzy słynną scenę ze stolikami, gdzie sztućce były do stołów przytwierdzane łańcuchem.

Teraz prace dobiegają końca, ale od początku były prowadzone w szaleńczym tempie. Budowa rozpoczęła się w kwietniu tego roku, co oznacza, że wykonawcy pozostawiono raptem 8 miesięcy. Jak wyrobić się w tak krótkim terminie? – To chyba rekord świata – żartowano. – W grudniu zamierzamy otworzyć piękny i nowoczesny, ocieplany obiekt, ale przede wszystkim funkcjonalny – zapewniał wiceprezydent Krzysztof Izmajłowicz podczas konferencji prasowej. Będzie to możliwe jeśli w drugiej połowie listopada pomyślnie przejdzie wszystkie odbiory techniczne.

W dalszym ciągu pozostaje problem części zależnej od PKP PLK. – Mamy od nich zapewnienie, że istniejąca obecnie kładka nad torami przejdzie modernizację (może nawet pojawi się winda), podobnie jak perony kolejowe – uspokajał Izmajłowicz. Inwestycje miały zostać wpisane do realizacji w plany na lata 2016-2020.

– Jest jakieś światełko w tunelu, w tym odnośnie stworzenia połączenia kolejowego z Warszawą – dodawali, co byłoby z wielką korzyścią dla wszystkich płocczan dojeżdżających do prac lub na uczelnię do stolicy. Problem w tym, że miasto ze swojej strony zrobiło już wszystko co możliwe. – My jesteśmy przygotowani do uruchomienia ruchu kolejowego, reszta zależy już od PKP – tłumaczył Piotr Popik z Agencji Rozwoju Mazowsza, natomiast wiceprezydent trochę półżartem dodawał, że miasto zamierza nękać PKP do skutku.

Przed budynkiem przeszklonego dworca rozpięto zieloną wiatę stanowiącą zadaszenie dla 12 stanowisk dla autobusów. Wytyczono już wszystkie miejsca do odjazdów, przy których stanęły ławeczki (szkoda tylko, że te są metalowe). Tuż pod nią będą się przemieszczały busy, autobusy przelotowe i dalekobieżne oraz taksówki. Do zrobienia zostało jeszcze oświetlenie, co powinno zostać dokończone w przeciągu tygodnia. Nie zapomniano o rowerzystach, również w kontekście miejskiej wypożyczalni rowerów, gdyby ta powstała w niedalekiej przyszłości.

W środku roboty wykończeniowe jeszcze trwają. W pomieszczeniach panuje specyficzny zapach, a do przyszłej toalety (również z zielonymi elementami) trzeba na razie dostawać slalomem wokół materiałów budowlanych. Na podłogach niektóre płytki wyróżniają się charakterystycznymi wypukłościami z myślą o osobach niewidomych i niedowidzących. Ponadto obiekt będzie monitorowany.

Obok kas biletowych, zaplanowano 12 obiektów handlowo-usługowych z branży odzieżowej, gastronomicznej, pojawi się ciastkarnia, fryzjer, kiosk z gazetami i jedno biuro podróży. Obecnie wszystko jest na etapie podpisywania umów. Radosław Bednarski .nie chciał zdradzać bliższych szczegółów dopóki te nie zostaną dopięte na przysłowiowy ostatni guzik. – Staraliśmy się jednak tak dobierać najemców, żeby branże się nie powtarzały – wyjaśniał. Wychodzi na to, że nie zobaczymy żadnego ze starych najemców.

Z dołu, tuż przy przyszłej recepcji, wejdziemy po schodach lub podjedziemy windą do części hotelowej. W największej sali, z której widok rozpościera się zarówno na dolne części dworca, jak i na perony, wkrótce zostaną dostawione stoliki kawowe, a w jednej z bocznych części stanowiska komputerowe z dostępem do szybkiego łącza internetowego (WiFi powinno objąć swoim zasięgiem cały obiekt). Ściany ozdobią fototapety z Płockiem (w pokojach zawisną czarno-białe fotografie miasta). Gdyby ktoś obawiał się hałasu, to Bednarski zapewniał, że zadbano o wygłuszenie pomieszczeń, więc wszyscy będą spać spokojnie.

Z długiego korytarza z zielono-szarą wykładziną wejdziemy do 32 dwuosobowych pokoi z oddzielnymi toaletami (także z niedużym tarasem), przy czym dwa są podwójne, oraz do aneksu kuchennego. Wyposażenie na razie nie zostało w pełni skompletowane. Meble są raczej proste i standardowe. Można sobie za to ustawić temperaturę wedle własnego uznania. Okrągłe fotele na stelażu w większości z nich są jeszcze w pudłach lub zafoliowane, podobnie jak materace. Ile za nie zapłacimy? Ponoć to właśnie cena, tuż obok jakości, ma posłużyć za wabik.

Pierwszy autobus wyruszy z dworca przypuszczalnie na początku stycznia. Grudniowe otwarcie obiektu umożliwi najemcom dokonanie niezbędnej aranżacji wnętrz w części usługowej.

– Płocki stary dworzec powstał w 1965 roku – przypominał dziennikarzom prezes Bednarski, ale jakoś nikomu łezka nie zakręciła się w oku z rozrzewnienia. Od ładnych paru lat nie przynosił miastu chluby, ale był powodem do wstydu. Wreszcie udało się przejąć obskurny budynek od PKP i można było zacząć myśleć, co dalej.

W maju 2013 r. obiekt przekazano spółce Rynex, natomiast na początku tego roku doszło do podpisania umowy z europejskiego mechanizmu Jessica na dofinansowanie inwestycji na kwotę 10 mln zł. W rzeczywistości łącznie sięgnięto w Płocku po 38 mln zł, co dało nam drugą w Polsce, zaraz po Warszawie, lokatę pod względem wykorzystania środków. Z tego kapitału zrewitalizowano już halę BudMatu na terenie po dawnej Fabryce Maszyn Żniwnych, a wkrótce stanie nowa hala usługowo-naprawcza dla Komunikacji Miejskiej.

W tym przypadku obowiązuje formuła zwrotna. – Pojawiły się tu wątpliwości, aby nie doszło do niepotrzebnego obciążania miejskiego budżetu – przyznawał Popik. – Ostatecznie zwyciężyło jednak przekonanie, że wspólnie z Ratuszem zbudujemy kawałek historii.

Spłata zaciągniętej, niskooprocentowanej pożyczki powinna nastąpić w 2016 roku. Przedstawiciele spółki liczą, że obiekt do tego czasu zdąży na siebie zarobić i starczy na spłatę zobowiązań.

Fot. Portal Płock

Więcej zdjęć w naszej galerii:

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (13)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.