Reklama

Reklama

Czy dojdzie do likwidacji placówek dla dzieci? Rodzice się niepokoją

Opublikowano: śr, 12 gru 2018 17:00
Autor:

Czy dojdzie do likwidacji placówek dla dzieci? Rodzice się niepokoją - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Co się stanie z miejskimi świetlicami, w tym z tą na ul. Sienkiewicza? Czy czeka je likwidacja, ponieważ frekwencja wśród dzieci nie jest za wysoka i generują niewspółmierne koszty? Radni w środę w auli ratusza skorzystali z okazji i zapytali o plany wiceprezydenta Romana Siemiątkowskiego.

Reklama

Co się stanie z miejskimi świetlicami, w tym z tą na ul. Sienkiewicza? Czy czeka je likwidacja, ponieważ frekwencja wśród dzieci nie jest za wysoka i generują niewspółmierne koszty? Radni w środę w auli ratusza skorzystali z okazji i zapytali o plany wiceprezydenta Romana Siemiątkowskiego.

W środę radni Prawa i Sprawiedliwości upomnieli się o świetlicę miejską nr 3 dla dzieci przy ul. Sienkiewicza. Pisaliśmy niedawno o tej sytuacji. Towarzystwu Przyjaciół Dzieci, które ją prowadzi korzystając ze środków miasta pozyskiwanych w konkursach, liczy się z jej zamknięciem. Może zabraknąć wystarczającej kwoty pieniędzy na jej dalsze prowadzenie. Chodzi o kwotę ok. 30 tys. zł. 

[ZT]21029[/ZT]

– Jest potrzeba, aby ta świetlica dalej funkcjonowała – mówiła dziś radna Wioletta Kulpa. – A analizując budżet w pozycji dotyczącej współpracy z organizacjami pozarządowymi, z instytucjami w zakresie pomocy społecznej oraz wspierania rodziny, wychodzi, że zwiększyliście państwo kwotę o ok. 300 tys. zł w stosunku do 2018 r. Zwracam się do państwa o to, aby ta świetlica mogła nadal funkcjonować, a dzieci mogły do niej uczęszczać. Proszę również, aby nie przenosić tych dzieci do innych świetlic. Tu nie chodzi o dużą kwotę w stosunku do budżetu i możliwości finansowych.

Wiceprezydent Roman Siemiątkowski przypominał, że w tym roku kończą się umowy na prowadzenie świetlic środowiskowych, w tym wspomnianej świetlicy przy ul. Sienkiewicza. Ogłoszono konkurs, dziś był ostatni dzień na składanie ofert.

– Analizujemy funkcjonowanie świetlic i koszty ich utrzymania. Frekwencja wśród dzieci sięga ok. 50 proc., a koszty są dość wysokie. Ale nie o to tu chodzi – zapewniał radnych. – TPD zadeklarowało, że rezygnuje z prowadzenia tej świetlicy. A jednak dziś okazało się, że oferta na dalsze prowadzenie tej świetlicy wpłynęła, zostanie więc wzięta pod uwagę. W tej sytuacji, być może po racjonalizacji kosztów, będziemy się nad tym zastanawiać – zastrzegał – ale ta świetlica pewnie dalej będzie funkcjonowała.

Wypowiedź nie usatysfakcjonowała radnego Marka Krysztofiaka, którego interpelacja w tej sprawie ukazała się 4 grudnia. Tłumaczył, że trafił do niego list od rodziców dzieci uczęszczających do tej świetlicy. Także do naszej redakcji napisała jedna z mam. Później skontaktowaliśmy się m.in. z prezeską TPD, Joanną Olczak. Ona jednak zapewniała nas już kilka dni temu, że mają przygotowaną ofertę i złożą ją do Urzędu Miasta Płocka w wyznaczonym terminie. Dodawała również, iż powiadomiono ich, że więcej pieniędzy nie dostaną.

– Pan wiceprezydent powiedział przed chwilą, że TPD miało nie składać ofert do konkursu, lecz w ostatniej chwili złożyło. A w interpelacji wytłumaczyłem dlaczego – mówił radny PiS. W uzasadnieniu interpelacji napisał, że brak szans w konkursie wynika z tego, że ratusz musi "spłacać zawieszone na czas wyborów kredyty". – Dostali informację od prominentnego pracownika Ratusza, że mają nie składać, bo i tak tych pieniędzy nie dostaną, a ta świetlica jest do zamknięcia. Stąd w ostatniej chwili złożono ofertę. Chodziło też o likwidację innych świetlic. Przynajmniej tak pisemnie mnie poinformowano. Ale rozumiem, że decyzja zapadła i ten pomysł z likwidacją świetlic, a już na pewno tej konkretnej, upadł i ta placówka nadal będzie istniała. To było dziwne panie prezydencie, że skoro jeszcze nie było konkursu, a oni już wiedzieli, że nie mają szans składać, bo i tak nie zostaną wybrani. Na tym polegał problem.

Roman Siemiątkowski odparł, że trudno mu się do tego odnieść. – Bo to jest takie bardzo ogólne.

Krysztofiak w takim razie zapytał, czy ma podać konkretne nazwisko. – Dobrze, możemy później porozmawiać, proszę bardzo – stwierdził zastępca prezydenta Nowakowskiego. – Nie było żadnej decyzji o likwidacji. Wykonano analizę wewnętrzną w zakresie kosztów funkcjonowania, a te przedstawiają się różnie, zależnie od świetlicy. Ale tam, gdzie nie ma mowy o przydzieleniu innego lokalu do świetlicy, nie mamy żadnej propozycji, to nie ma mowy o likwidacji. A te świetlice są jednak potrzebne, korzysta z nich spora grupa dzieci. Tylko przypomnę sytuację ze świetlicą na ul. Słodowej, którą chcieliśmy przenieść na ul. Norwida, gdzie można było przyjąć więcej dzieci. Były wielkie protesty, w tym niektórych radnych, i mieszkańców, aby tam absolutnie nie robić świetlicy. I ta świetlica została na Słodowej dla 15 dzieci, a mogła być dla 30. A teraz jest odruch w drugą stronę, bo ktoś gdzieś powiedział, że będzie do likwidacji i jest obrona świetlicy. Nie, nie będziemy niczego likwidować, co jest potrzebne i służy dzieciom. Uspokajam, że bardzo uważnie się pochylamy nad tą sprawą i będą to decyzje dobre dla dzieci.

Radny nie pojmował jednak skąd te pogłoski wśród rodziców. Siemiątkowski dodawał, że to plotka. – Nie było żadnej decyzji o likwidacji jakiejkolwiek świetlicy – powtarzał wiceprezydent ds. polityki społecznej.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (6)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.