Reklama

Reklama

Awantura w autobusie. Kto winny?

Opublikowano: śr, 24 kwi 2013 09:53
Autor:

Awantura w autobusie. Kto winny? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Nasz czytelnik jechał czerwoniakiem, słuchał muzyki na słuchawkach. Nagle patrzy, a inny pasażer rzuca się na drzwi, próbuje je wyważyć, rozewrzeć. Między drzwiami zakleszczył się dziecięcy wózek…

Reklama

Nasz czytelnik jechał czerwoniakiem, słuchał muzyki na słuchawkach. Nagle patrzy, a inny pasażer rzuca się na drzwi, próbuje je wyważyć, rozewrzeć. Między drzwiami zakleszczył się dziecięcy wózek…

Wszystko wydarzyło się w niedzielę wieczorem. Nasz czytelnik jechał „dziewiętnastką”. Jak relacjonuje, początkowo w autobusie było naprawdę sporo ludzi, jedna z pasażerek nie zdążyła przez to wysiąść, ale kierowca nie otworzył jej drzwi i musiała jechać na następny przystanek. Może dlatego gdy przy zakładzie energetycznym doszło do całej sytuacji z wózkiem, pomyślał, że kierowca znów postanowił utrudnić życie swoim pasażerom i nie zdążyli wysiąść. A było tak: płocczanin słuchał muzyki na słuchawkach, nie patrzył, co się dzieje w autobusie. Do czasu, gdy przez muzykę przebiły się wrzaski i walenie w drzwi. Jak opowiada, jeden z pasażerów, który jechał z kobietą i małym dzieckiem, zaczął walić w drzwi, rozwierać je ręką, wręcz wyważać, przekręcił gałkę od awaryjnego, ubliżając kierowcy. - A kierowca zamknął drzwi, przycinając mu nimi wózek z dzieckiem - napisał nasz czytelnik. - Mężczyzna wysiadł i kopał w autobus. Kilkukrotnie. Wcale mu się nie dziwię!

Anna Kicińska, rzeczniczka Komunikacji Miejskiej, której opowiedzieliśmy o całej sprawie, nie kryła oburzenia zachowaniem kierowcy i obiecała sprawę wyjaśnić. Okazało się, że nie będzie trudno, bo w autobusie był monitoring. - Dzięki niemu całą sytuację przy drzwiach mamy jak na dłoni - opowiada Anna Kicińska. - Film jest niemy, nagrały się tylko słowa z kabiny kierowcy, ale nagranie nie pozostawia wątpliwości, jak było naprawdę. Widać na nim, że najpierw kobieta z małym dzieckiem, które płacze, zaczęła się przeciskać w stronę wolnego miejsca. Ponieważ przepychała się dość agresywnie, jakieś dwie panie prawdopodobnie zwróciły jej uwagę. Od tego wszystko się zaczęło.

Bo dwudziestoparolatek, który był z kobietą i dzieckiem, najwyraźniej poczuł się w obowiązku stanąć „w obronie” urażonej ukochanej. - Na nagraniu widać, że zaczyna krzyczeć na te dwie panie, gestykuluje z wściekłością - opowiada Anna Kicińska. - Kobiety poprosiły o pomoc kierowcę autobusu. Kierowca zaapelował o spokój, zagroził, że powiadomi policję. Ale mężczyzna nie reagował, wciąż ubliżał tym kobietom. Kierowca połączył się z dyspozytorem i wezwano policję.

Wtedy właśnie mężczyzna ruszył do środkowych drzwi z wózkiem i prawdopodobnie w tym momencie sytuację zobaczył nasz czytelnik. - Koniecznie chciał otworzyć zamknięte drzwi, szarpał je, wyrywał, dewastował, aż wreszcie otworzył, przycinając wózek. Wtedy kierowca otworzył drzwi, uwalniając wózek. Mężczyzna wysiadł i jeszcze na odchodne kilka razy kopnął w autobus.

Rzeczniczka KM dodaje, że dziecko cały czas było na rękach u mamy. - Z nagrania wynika, że kierowca zachował się prawidłowo. Zapis monitoringu posłuży jako dowód w postępowaniu przeciwko pasażerowi- zapowiada Anna Kicińska.

Połowa spośród ponad 100 autobusów w taborze Komunikacji Miejskiej wyposażona jest w monitoring.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.