Reklama

Reklama

Arabski piknik na Podolszycach. Sympatycznie, bez kontrowersji

Opublikowano: 26 sierpnia 2016 14:25
Autor:

Arabski piknik na Podolszycach. Sympatycznie, bez kontrowersji - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Arabskie tańce Sindbada i Szeherezady, koń arabski, opowieści ubranej w tradycyjną sheilę i abaję Sawsan o dalekich Emiratach Arabskich - najmłodsi płocczanie wraz ze swoimi rodzicami bawili się na pikniku arabskim w 11. już wakacyjnej podróży wirtualnej z biblioteką na Podolszycach.

Reklama

Arabskie tańce Sindbada i Szeherezady, koń arabski, opowieści ubranej w tradycyjną sheilę i abaję Sawsan o dalekich Emiratach Arabskich - najmłodsi płocczanie wraz ze swoimi rodzicami bawili się na pikniku arabskim w 11. już wakacyjnej podróży wirtualnej z biblioteką na Podolszycach.

Mały Sindbad w turbanie oprowadzał po Dubaju, księżniczka Jasmine pod okiem Dżina naturalnych rozmiarów uczyła o skromnym stroju na plażę i w miejscach publicznych, a Szeherezada opowiadała baśnie „Tysiąca i jednej nocy” - w ten sposób maluchy z Podolszyc  spędzały wakacje z biblioteką. Już po raz jedenasty panie bibliotekarki z filii nr 8 Książnicy Płockiej zabrały uczestników w wirtualną podróż. Tym razem dzieci poznawały kulturę, literaturę, zwyczaje i kuchnię Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

To, co poznały podczas  wirtualnej podróży, przedstawiały w czwartek swoim rodzicom, dziadkom, a także gościom m.in. szefowej Ksiąznicy Joannie Banasiak, nowej dyrektorce SP23 Liliannie Tomaszewskiej, radnej miejskiej i osiedlowej w jednej osobie, czyli Małgorzacie Struzik, a także prezesowi spółdzielni Lechowi Chodkowskiemu i Markowi Bębeniście z Ratusza. Były tańce, turbany, lalki Barbie w arabskich strojach, statek piratów,  a także nocowanie w rozstawionym na terenie szkoły namiocie. 

Obyło się bez kontrowersji - nie poruszano żadnych tematów, którymi dziś żyje świat - omijano kwestie związane z islamem czy kryzysem imigracyjnym w Europie.

Prawdziwa Arabka - Sawsan Abbas Alawi, czyli pani sekretarz z ambasady Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ubrana w tradycyjny muzułmański strój kobiecy - sheilę i abaję, po angielsku opowiadała o swoim kraju, o arabskiej kawie i daktylach. Maluchy wydawały się najbardziej zainteresowane wielbłądzimi garbami, w którym zwierzęta przemierzające pustynię magazynują zapasy na wypadek pragnienia (wielbłąda wprawdzie nie było, ale faunę kojarzącą się z krajami arabskimi reprezentował koń arabski, służąc swym grzbietem).

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (23)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.