Reklama

Afera w lasku brzozowym. 130 tys. w plecy?

Opublikowano:
Autor:

Afera w lasku brzozowym. 130 tys. w plecy? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Prawie 4 mln zł kosztowała inwestycja w tzw. lasku brzozowym na Podolszycach Południe. Teraz okazuje się, że doszło tam do sporych nieprawidłowości. Ile przepłaciliśmy?

Prawie 4 mln zł kosztowała inwestycja w tzw. lasku brzozowym na Podolszycach Południe. Teraz okazuje się, że doszło tam do sporych nieprawidłowości. Ile przepłaciliśmy?

Inwestycją sprzed trzech lat zainteresował się niedawno senator Marek Martynowski. Chodzi o lasek brzozowy obok placu zabaw i na Podolszycach Południe zbudowanego wspólnymi siłami przez miasto, Orlen i Fundację Orlen Dar Serca, który ku uciesze maluchów został oddany do zabawy na jesieni 2010 r. Zagospodarowywanie całego terenu trwało jeszcze dłużej. Do zakończenia inwestycji, czyli do końca 2011 r. w sumie wydano tam blisko 4 mln zł.

Niedawno senator PiS w piśmie skierowanym do prezydenta miasta, zapytał Andrzeja Nowakowskiego o protokół z kontroli nad nadzorującym inwestycję na Podolszycach  Wydziałem Gospodarki Mieniem Komunalnym, przeprowadzonej przez Wydział Kontroli płockiego Urzędu Miasta i dalsze losy sprawy. Jednym słowem  parlamentarzysta chciał wiedzieć, czy faktycznie było coś na rzeczy, a jeśli tak - to czy sprawą zajęły się odpowiednie służby.

Jak się okazuje - ratuszowa kontrola inwestycji prowadzonej pod sam koniec rządów Mirosława Milewskiego faktycznie wykazała nieprawidłowości. Jak odpowiada prezydent Andrzej Nowakowski, kontrola ujawniła m.in., że miasto podpisało z wykonawcą inwestycji, czyli Zakładem Usług Miejskich Muniserwis umowę na realizację inwestycji według stawek roboczogodzin właściwych dla Warszawy, a nie dla Płocka. - To wpłynęło na zawyżony zdaniem kontrolujących koszt realizacji tego projektu - pisze Andrzej Nowakowski.

W protokole, którego kserokopię ktoś miał położyć na wycieraczce domu senatora, czytamy, że wypłacone wynagrodzenie mogło być zawyżone co najmniej o blisko 133 tys. zł.

Zdaniem kontrolujących, nie było kompetentnego nadzoru Wydziału nad Muniserwisem i stąd tyle uchybień.

Ratusz dostał więc czarno na białym informację o sporych nieprawidłowościach, a 133 tys. piechotą nie chodzi. - Uważając, że ta sprawa nie może się skończyć tylko na konsekwencjach pracowniczych, zapytałem, czy prezydent powiadomił odpowiednie służby. Ale z odpowiedzi nie wynika, by tak się stało - mówi Marek Martynowski. - Zatem w ciągu najbliższych dni sam będę musiał zawiadomić o możliwości popełnienia przestępstwa.

Faktycznie, Ratusz nie odpowiada wprost, czy o całej sprawie została powiadomiona policja albo prokuratura.  Pisze tylko, że po kontroli "przeprowadzono dokładną analizę powyższego stanu faktycznego i wdrożono zalecenia pokontrolne zmierzające do wyeliminowania tego typu sytuacji w przyszłości". Dodaje też, że "wyjaśnienie powyższych kwestii było utrudnione ze względu na fakt, iż nie pracują już w urzędzie Miasta Płocka osoby odpowiedzialne wówczas bezpośrednio za nadzór nad realizacją kontrolowanej inwestycji".

Czy kontrola wykazała inne nieprawidłowości? Czy Ratusz zawiadomił odpowiednie służby?  - zapytaliśmy.

- Nie zawsze nieprawidłowości są równoznaczne z przestępstwem - zastrzega Hubert Woźniak z biura prasowego Urzędu Miasta, sygnalizując, że większość kwestionowanej kwoty wróciła już do kasy miasta i obiecuje: -   Przygotujemy szczegółowe wyjaśnienia dotyczące tej sprawy.

Wyjaśnienia czytaj tutaj: Lasek brzozowy. Oddali kasę, więc sprawy nie ma?

Teren obok placu zabaw w lasku brzozowym, fot. Portal Płock, UMP

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE