Reklama

Tylko dla kibiców o mocnych nerwach

Opublikowano:
Autor:

Tylko dla kibiców o mocnych nerwach - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Świetnie spisująca się na wyjazdach Wisła dużo gorzej radzi sobie na własnym boisku. Tym razem zaledwie zremisowała ze Stalą Rzeszów. I może mówić o sporym szczęściu, że uniknęła porażki.

Świetnie spisująca się na wyjazdach Wisła dużo gorzej radzi sobie na własnym boisku. Tym razem zaledwie zremisowała ze Stalą Rzeszów. I może mówić o sporym szczęściu, że uniknęła porażki.

– Ktoś mógłby powiedzieć, że to tylko frazesy, ale jeśli nie da się wygrać meczu,trzeba go przynajmniej zremisować. A nam w pojedynku ze Stalą kompletnie nic nie wychodziło – przyznał na pomeczowej konferencji prasowej trener gospodarzy Marcin Kaczmarek. – Najgorsze jest to, że chociaż do końca sezonu jeszcze bardzo daleko, jednak niektórzy już dawno „awansowali” nasz zespół do pierwszej ligi.

Początki meczu były nawet dość obiecujące. Niestety, z biegiem czasu było coraz gorzej. Co z tego, że to Wisła była częściej przy piłce, że jej gracze z większą łatwością przedostawali się pod pole karne rywali, skoro nie potrafili tego we właściwy sposób spożytkować.

Stali tymczasem wystarczył jeden wypad do przodu, chwila nieuwagi płockich obrońców, główka Daniela Koczona i nieszczęście było gotowe. Do końca pierwszej połowy nie udało się wyrównać. Jedynym powodem do radości dla kibiców był fakt, że Stal nie prowadziła wyżej, bo okazje ku temu miała. I to całkiem niezłe.

Po przerwie niewiele się zmieniło. Znowu gospodarze zaczęli od kilku mocnych ataków, ale i tym razem nie dały one spodziewanych efektów. W końcu trener Marcin Kaczmarek postanowił dokonać kilku roszad w składzie. Jedna z nich okazała się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Filipa Burkhardta zastąpił Łukasz Sekulski i to właśnie po jego główce piłka wtoczyła się do siatki, chociaż Tomasz Wietecha usiłować przekonywać arbitra, że gola nie było.

Po wyrównującym golu kibice zaczęli mieć nadzieję, że Wisła zdobędzie jeszcze co najmniej jednego gola i będzie świętować kolejne zwycięstwo. Niestety, stało się inaczej. Bliżsi szczęścia byli goście. Na szczęście im też się nie powiodło. – Jeżeli będziemy grali tak jak ze Stalą, nie mamy co marzyć o awansie – przyznał Marcin Kaczmarek. – Dlatego musimy myśleć, analizować, myśleć, analizować.

Wisła Płock – Stal Rzeszów

Bramki: Sekulski (74.) dla Wisły oraz Koczon (23.) dla Stali

Wisła: Szczepankiewicz – Nadolski, Magdoń, Radić, Mysona (56. Grudzień) – Sielewski, Burkhardt (61. Sekulski), Janus, Hiszpański – Dziedzic (82. Kalista), Krzywicki

Stal: Wietecha – Duda, Jędryas, Nakrośius, Krzysztoń – Prokić (76. Maca), Pawłowicz, Kovjenić, Persona – Lisańczuk (89. Szela), Koczon (87. Górecki)

Żółte kartki: Magdoń (Wisła) oraz Lisańczuk i Pawłowicz (Stal)

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE