Reklama

Reklama

Ponad 1300 kibiców jedzie do Warszawy. Prezes Wisły chciałby zabrać się razem z nimi

Opublikowano: 2 grudnia 2016 06:24
Autor:

Ponad 1300 kibiców jedzie do Warszawy. Prezes Wisły chciałby zabrać się razem z nimi - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport W piątek w Warszawie w 18. kolejce Lotto Ekstraklasy miejscowa Legia podejmować będzie Wisłę. Zdecydowanym faworytem będą gospodarze, jednak kibice z Płocka wierzą, że ich drużyna może w tym meczu sprawić niespodziankę.

Reklama

W piątek w Warszawie w 18. kolejce Lotto Ekstraklasy miejscowa Legia podejmować będzie Wisłę. Zdecydowanym faworytem będą gospodarze, jednak kibice z Płocka wierzą, że ich drużyna może w tym meczu sprawić niespodziankę.

Po ośmiu meczach bez zwycięstwa podopieczni trenera Marcina Kaczmarka zajmują 14. miejsce w ligowej tabeli. Wszyscy w Płocku liczyli, że moment przełamania przyjdzie już w 17. kolejce, kiedy nafciarze podejmowali wicemistrza Polski Piasta Gliwice. Niestety po 90 minutach na tablicy widniał bezbramkowy remis, a beniaminek dopisał do swojego dorobku jedynie punkt.

W piątek czeka ich zadanie najtrudniejsze z możliwych. Legia Warszawa pod skrzydłami Jacka Magiery udowadnia, że wciąż ma szansę powalczyć o obronę mistrzostwa. W sześciu ostatnich meczach warszawianie wygrali pięć razy aplikując rywalom łącznie osiemnaście bramek, tracąc przy tym raptem siedem. Stołeczny klub będzie zdecydowanym faworytem Derbów Mazowsza, jednak Wisła wielokrotnie udowadniała, że potrafi utrzeć nosa nawet teoretycznie dużo silniejszym przeciwnikom.

Przed piątkowym meczem rozmawialiśmy z włodarzami klubu z Łukasiewicza prezesem Jackiem Kruszewskim oraz wiceprezesem Tomaszem Marcem.

Jak zapatruje się główny sternik Wisły Płock na hitowe starcie z Legią Warszawa?

Jacek Kruszewski: Tak jak na każdy inny mecz. Jedziemy tam wygrać. Tak samo jak jechaliśmy do Gdańska, Krakowa czy Poznania. To nie ma znaczenia. Ten zespół jest zdolny wygrywać z każdym. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że jedziemy do obecnie najsilniejszego zespołu w kraju, który radzi sobie bardzo dobrze, jak się okazało, nawet z najlepszymi zespołami świata. Skala trudności jest bardzo duża, ale ja wierzę w naszą ekipę i że przełamanie w końcu przyjdzie. Czy to nastąpi w Warszawie? To się dopiero okaże.

Zwycięstwo z tak dysponowaną Legią byłoby sporym zaskoczeniem.

Zgadza się, jednak my przed nimi nie pękamy. To są tacy sami ludzie, jak my. Również jest ich jedenastu, grają tą samą piłką, strzelają do tych samych bramek, grają na tym samym boisku. Oczywiście nie jedziemy tam w roli faworyta. Ciężko żeby tak było po serii ośmiu meczów bez wygranej. Ale mimo wszystko mam nadzieję, że zespół się mocno zmobilizuje i poukłada sobie wszystko w głowach. Bo według mnie to jest właśnie przyczyną naszych ostatnich wyników.

To znaczy?

Stwarzamy sytuacje w każdym meczu. Często są to sytuacje nawet nie stu, a dwustu procentowe i nie potrafimy ich wykorzystać. Nie jest to wina trenera, kibiców, zarządu. W psychice zawodników pojawiła się blokada, którą trzeba w końcu przełamać. Strzelamy w poprzeczki, nie trafiamy do pustej bramki i to jest nasz największy problem. Potrzebny jest nam sukces, potrzebne jest nam zwycięstwo. Wtedy wszystko się odblokuje i pójdzie w dobrym kierunku. Najlepsza ku temu okazja na boisku mistrza Polski. Ale skala trudności jest niezwykle wysoka. Ja liczę na walkę od pierwszej do ostatniej minuty, na stuprocentowe zaangażowanie. Nawet jeśli nie udałoby się wywieźć z Warszawy punktów, to chcę wierzyć, że ten zespół zostawi na boisku zdrowie i serce.

Pamięta Pan ilu kibiców pojawiło się na meczu w Iławie w 1997 roku?

Właśnie ciężko powiedzieć. To nie był zorganizowany wyjazd, ludzie jechali samochodami osobowymi, pociągiem, busami. Tam na pewno było nas grubo ponad tysiąc. Teraz jeśli nie będzie to największy wyjazd w historii, to zbliżymy się do rekordu. To jest też powód do ogromnej radości, że kibice tak dobrze się mobilizują i wspierają nas w każdym meczu. Mam wielką ochotę, by wybrać się w końcu z nimi na mecz wyjazdowy. Tak, jak to czyniłem przez dobre kilkanaście lat. Niestety obowiązki póki co nie bardzo na to pozwalają, ale myślę, że niebawem na któryś mecz się razem z nimi wybiorę. Oni sami mnie do tego namawiają, chcą żebym znów mógł poczuć ten klimat. Od jakiegoś już czasu jeżdżę jako pracownik klubu, a to na pewno nie jest to samo. Na zakończenie chciałem dodać, że w meczu z Legią musimy dać z siebie wszystko, tak jak w dotychczasowych spotkaniach. Nie można zapominać, że to jest tylko jeden z wielu przeciwników, którzy są jeszcze przed nami. Wcześniej punkty zostały potracone na własne życzenie. W żadnym z meczów nie byliśmy zdominowani przez rywali, może oprócz meczu z Lechem. Tak samo jedziemy na Łazienkowską, na pewno nie jesteśmy na straconej pozycji. Myślę, że niewielu jest takich, którzy stawiają na zwycięstwo Wisły. Ale to może dobrze, bo właśnie z pozycji outsidera możemy rywala czymś zaskoczyć.

***

Osiem meczów bez zwycięstwa. Kiedy uda się w końcu przełamać tę niekorzystną passę?

Tomasz Marzec: Dla nas te wyniki nie są satysfakcjonujące. Staramy się razem ze sztabem szkoleniowym rozmawiać na ten temat z zawodnikami. Szukamy też przyczyn dlaczego nie wygrywamy. Możemy zapewnić, że wyniki przyjdą, mam nadzieję, że już w najbliższy piątek w meczu z Legią Warszawa.

Wisłę czeka bardzo ciężkie spotkanie. Trudno będzie się w tym meczu przełamać.

Każdy widział jak gra ostatnio Legia, zarówno w ekstraklasie, jak i Lidze Mistrzów. Jest przede wszystkim bardzo skuteczna, ale my nie jedziemy tam z podkulonym ogonem. W meczu z Lechią Gdańsk również każdy skazywał nas na pożarcie. A prawda jest taka, że do rzutu karnego nie byliśmy zespołem gorszym. Musimy wyjść na ten mecz niezwykle skoncentrowani. Zespół jest dobrze przygotowany pod każdym względem, dlatego musimy walczyć o zdobycz punktową.

W meczu z Piastem Gliwice debiut w ekstraklasie zaliczył wychowanek Wisły Bartłomiej Sielewski.

Bardzo się cieszę, że Bartek w końcu zadebiutował. Dla mnie gra wychowanków na tym poziomie rozgrywkowym jest bardzo ważna. Bardzo długo czekał na swoją szansę. To był bardzo pozytywny występ w jego wykonaniu, praktycznie bez błędów. A nie jest to łatwo wyjść na boisko po tak długiej przerwie. Obronę ocenia się po tym, czy zespół traci bramki. Piastowi strzelić się nie udało, więc postawę bloku defensywnego oceniam pozytywnie. Bartek zasłużył na brawa, poradził sobie i widać, że ten poziom rozgrywkowy go nie przerasta.

Mecz z Legią będzie szczególnym momentem dla Dominika Furmana, który pierwsze szlify zbierał właśnie w stołecznej drużynie.

Jestem pewien, że Dominik na ten mecz wyjdzie na sto procent zaangażowany, jak w każdym dotychczasowym meczu. Na pewno serce zabije mu mocniej wychodząc na murawę w barwach Wisły Płock a nie Legii. Patrząc na jego profesjonalne podejście i grę, jaką dotychczas prezentował jestem pewien, że odda w tym meczu serce dla Wisły Płock. Ten zawodnik spędził w Legii kilka dobrych lat. To ona go ukształtowała i dzięki niej tak naprawdę w piłce zaistniał. Dlatego patrzy on na stołeczną drużynę inaczej, niż na każdy inny klub. To podobna sytuacja jak na przykład z Łukaszem Sekulskim, który wychował się w Wiśle a obecnie gra w Koronie Kielce. I ten zawodnik na każdym kroku podkreśla przywiązanie do płockiej drużyny.

Drużyna będzie mogła liczyć na bardzo liczną grupę wsparcia. Do Warszawy udaje się przeszło 1300 kibiców z Płocka, wspartych fanami Stomilu Olsztyn. Nie ulega wątpliwości, że dla nich mecz z Legią również jest momentem szczególnym.

Bardzo się cieszę, że przy obecnych wynikach tak duża liczba kibiców decyduje się na wyjazd, by wspierać naszą drużynę. I to nie jest pierwszy raz. Pokazywali wielokrotnie, że można na nich liczyć, i że zawsze są z nami, na dobre i na złe. Nie mogę się doczekać. Piłkarze będą czuli wsparcie fanów. Legia jest dla płocczan rywalem szczególnym. To w końcu derby Mazowsza.

W przypadku wygranej z Legią na pewno znajdą się kibice, którzy szybko wymarzą z pamięci osiem wcześniejszych spotkań bez wygranej. To w końcu dla nich rywal szczególny.

Wszystkie osiem ostatnich spotkań pójdzie w zapomnienie, jeśli Wisła Płock na koniec sezonu się utrzyma. Oczywiście dla niektórych kibiców mecz z Legią jest arcyważny. Ale my jako klub nie możemy patrzeć na to, że to dla nas najważniejszy mecz w sezonie. Dla nas kluczowym meczem sezonu będzie ten, który zadecyduje o zrealizowaniu celu, jakim jest utrzymanie w ekstraklasie. Musimy zachować chłodną głowę. Jeśli udałoby się wygrać w piątek, to z pewnością na chwilę zapomnimy o tych kilku wcześniejszych niepowodzeniach. Ale za chwile czekają nas kolejne, równie ważne dwa mecze z Ruchem Chorzów i Jagiellonią Białystok. Do końca sezonu jeszcze kilkanaście spotkań i musimy zrobić wszystko, żeby zrealizować nasz cel. Nie patrzymy z kim, tylko po co gramy.

 

Przewidywany skład Wisły:

Kiełpin ? Stefańczyk, Sielewski, Bozić, Stępiński ? Rogalski, Furman ? Wlazło, Iliev, Reca ? Kante.

Początek Derbów Mazowsza o godzinie 20:30.

 

 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (14)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.