Reklama

Reklama

Paryskie gwiazdy za mocne dla Wisły. Awans się oddala

Opublikowano: ndz, 5 mar 2017 19:44
Autor:

Paryskie gwiazdy za mocne dla Wisły. Awans się oddala - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Nafciarze postawili paryskim gwiazdom twarde warunki, ale sił wystarczyło tylko na 40 minut rywalizacji. Mimo świetnej postawy Rodrigo Corralesa Mistrzowie Francji wygrali 29:25.

Reklama

Nafciarze postawili paryskim gwiazdom twarde warunki, ale sił wystarczyło tylko na 40 minut rywalizacji. Mimo świetnej postawy Rodrigo Corralesa Mistrzowie Francji wygrali 29:25. 

Spotkanie z Paris Saint-German było dla podopiecznych Piotra Przybeckiego arcyważne w kontekście awansu do dalszej fazy rozgrywek. Zwycięstwo lub remis gwarantowały grę dalej, ale porażka oznacza, że z Orlen Wisła aby grać dalej, prawdopodobnie będzie musiała wrócić z Katalonii z punktami.

Pierwsza połowa zaczęła się nieco nerwowo, ale szybciej otrząsnęli się Nafciarze. Gospodarze grali twardo w obronie i nie zostawali zbyt dużo miejsca rozgrywającym rywali. W 12. minucie efektowną przerzutką popisał się Lovro Mihić, a po chwili dzięki obronie Rodrigo Corralesa skrzydłowy wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie 6:4. Gości w grze utrzymywał Uwe Gensheimer, który nie mylił się z lewego skrzydła. Po kilku minutach szkoleniowiec gości wziął jednak czas – po 15 minutach gry jego zespół atakował z 56% skutecznością.

Mistrzowie Francji zaczęli grać lepiej, tym bardziej że płocczanie dostawali kolejne wykluczenia. Zrobiło się więcej miejsca dla Mikkela Hansena, który mógł posłać petardę na bramkę Wisły. Duńczyk nie mógł jednak rozwinąć skrzydeł i po chwili usiadł na ławce.

Nafciarze też zaczęli grać mniej skutecznie, zwłaszcza Dimitri Zhitnikov, który w pierwszej odsłonie zaledwie raz pokonał Omeyera (przy czterech próbach). Na szczęście gospodarzy świetnie bronił też Corrales, ale nawet Hiszpan nie mógł odbić każdej piłki. W 26. minucie wyrównał Luc Abalo, a chwilę później Daniel Narcisse wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Pod koniec pierwszej połowy doszło do nietypowej sytuacji. Delegat zasugerował arbitrom, że Adam Wiśniewski przekroczył linię boczną. Słoweńscy sędziowie ukarali Gadżeta dwuminutową karą. Wcześniej na 120 sekund odesłany został też Tomasz Gębala, więc Nafciarze grali w podwójnym osłabieniu. Ścianę w bramce postawił jednak Corrales i dzięki kolejnej świetnej interwencji Hiszpana Orlen Wisła przegrywała tylko 11:14.

Przerwa podziałała na płocczan motywująco, bo już po niespełna pięciu minutach drugiej części spotkania na tablicy wyświetlał się remis po 15. Paryżanie szybko wrzucili jednak wyższy bieg i momentalnie odskoczyli na trzy bramki. Podopiecznym Piotra Przybeckiego udało się jeszcze raz zbliżyć do rywali, bowiem to gościom przyszło grać w podwójnym osłabieniu - w ferworze walki Nikola Karabatić uderzył w twarz Zhitnikova. W Orlen Arenie zawrzało, a kibice domagali się niebieskiej kartki dla rywala. Sędziowie się naradzali, ale zdecydowali się jedynie na dwuminutowe wykluczenie. Nafciarzom udało się jednak wygrać ten okres i w 40. minucie przegrywali już tylko jedną bramką.

Wiceliderzy tabeli szybko jednak odrobili stratę,  a nawet ją powiększyli. Na 13 minut przed końcem gospodarze przegrywali już 20:24. Trenerzy Wisły poprosili o przerwę. Nafciarzy dopadła jednak strzelecka niemoc, którą przerwał dopiero Tomasz Gębala. Niestety, było już za późno. Na zegarze pozostawało jednak niespełna 10 minut i odrobienie czterech bramek straty okazało się niemożliwe. Tym bardziej, że PSG nie zwalniało tempa. Nie mylili się Luka Karabatić i Xavier Barachet. Nafciarze walczyli do końca, ale nie wystarczyło to do urwania punktów mistrzom Francji. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 25:29.

Przed meczem na kibiców czekała jeszcze jedna niespodzianka. W Orlen Arenie pojawił się legendarny bramkarz Wisły Andrzej Marszałek, w towarzystwie Rafała Kowalskiego i Mariusza Piotrowskiego, autorów książki „Szacun. Andrzej Marszałek”. Popularny Biban podpisywał książki i pozował do zdjęć z fanami. 

W ostatnim meczu fazy grupowej Wiślacy zmierzą się na wyjeździe z FC Barceloną. To spotkanie odbędzie się 11 marca o 20:00. 

Orlen Wisła Płock - Paris Saint-Germain 25:29 (11:14)

Orlen Wisła Płock: Ivić 6, Mihić 3, Duarte 3, Daszek 2, Tarabochia 2, Maciej Gębala 2, Tomasz Gębala 2, Zhitnikov 2, Wiśniewski 1, Rocha 1, Ghionea 1, Pusica, Racotea, Corrales, Wichary,

Paris Saint-Germain: Gensheimer 7, Abalo 5, Luka Karabatić 5, Barachet 4, Nikola Karabatić 3, Hansen 2, Narcisse 2, Stepancić 2, Mollgaard, Accambray, Nielsen, Omeyer. 

Po meczu powiedzieli:

Zvonimir Serdarušić (trener PSG): To był dla nas trudny mecz tak jak się spodziewałem. Wiedzieliśmy, że ostatni pojedynek ORLEN Wisła gra na wyjeździe z Barceloną i może być taka sytuacja, że nie wyjdzie z grupy. Mimo że nasza sytuacja była korzystniejsza, bo mimo przegranych dzisiaj i za tydzień pozostalibyśmy na drugim miejscu, to jako trener liczyłem na sukces i przy jednoczesnym zwycięstwie Barcelony w Kilonii chciałem zachować szanse na pierwsze miejsce. Jak widać obie drużyny miały dzisiaj o co grać i to było widać od pierwszych minut na boisku.

Xavier Barachet (PSG): Jestem bardzo dumny z tego zwycięstwa. Spodziewaliśmy się trudnego meczu tym bardziej, że wiele klasowych drużyn straciło już tutaj punkty lub miały bardzo trudne zadanie. Do samego końca spotkanie było bardzo wyrównane tak, jak się spodziewaliśmy. Jestem zadowolony, bo ciężko walczyliśmy przez całe spotkanie, czego brakowało w ostatnim naszym pojedynku. Naszym celem wciąż pozostaje pierwsze miejsce w grupie.

Piotr Przybecki (trener ORLEN Wisły Płock): Myślę, że PSG zasłużyło na zwycięstwo. Chcieliśmy zacząć to spotkanie z determinacją, sercem do walki i w pierwszych dwudziestu minutach widzieliśmy jedną z najlepszych naszych obron. Nie utrzymaliśmy jednak tego poziomu do końca pierwszej połowy i PSG wyszło na prowadzenie, zdobywając pięć kolejnych bramek. Oczywiście oglądaliśmy ostatni występ PSG i muszę przyznać, że dzisiaj oglądaliśmy zupełnie inne oblicze tej drużyny. Jestem smutny z powodu wyniku, ale mamy jeszcze jedną szansę przed sobą. Nie jedziemy do Barcelony żeby przegrać, tylko szukać swojej szansy na punkty. To nie będzie łatwe, ale wciąż wierzymy. Dzisiaj jestem zadowolony z części naszego występu, ale jednocześnie popełniliśmy kilka prostych błędów, na przykład podczas powrotu z ataku do obrony i zmianach, co wykorzystało PSG stosując „szybkie środki” i kontry.

Dan-Emil Racotea (ORLEN Wisła Płock): Walczyliśmy przez cały mecz, ale jednocześnie popełniliśmy proste błędy. Oczywiście nie możemy cieszyć się z wyniku. Od poniedziałku przygotowujemy się do następnego meczu. To Liga Mistrzów i tutaj trudno przewidzieć końcowy wynik. Jeśli tylko pojawi się szansa na zwycięstwo w Barcelonie, na pewno ją wykorzystamy.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (9)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.