Reklama

Ograli Gwardię. Ligowy debiut Morawskiego

Opublikowano: ndz, 15 wrz 2013 18:52
Autor:

Ograli Gwardię. Ligowy debiut Morawskiego - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport

Najwięcej powodów do zadowolenia po wyjazdowym pojedynku z Gwardią mieli Valentin Ghionea, Adam Morawski i Paweł Paczkowski.

Rumuński prawoskrzydłowy, chociaż tym razem nie musiał biegać po boisku przez pełne 60 minut, zdobył aż 11 bramek. Młody, niezwykle uzdolniony bramkarz dostał szansę debiutu w meczu PGNiG Superligi. Wprawdzie pojawił się na boisku niespełna sześć minut przed końcową syreną, zdołał zaliczyć swoją pierwszą udaną interwencję na tym szczeblu rozgrywek. „Paczas” pojawił się na boisku po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. I swój powrót do gry okrasił trzema bramkami.

Po tym, co działo się w początkowej fazie spotkania można było spodziewać się prawdziwego pogromu. Nie minął jeszcze pierwszy kwadrans meczu, a trener gospodarzy wykorzystał już dwie przysługujące mu przerwy w grze. Nafciarze zdecydowanie dominowali na placu gry, a miejscowi nie mieli praktycznie żadnego pomysłu na grę. Zarówno w defensywie jak i w ataku. Miejscowym niewiele pomagał fakt, że Wisła w Opolu występowała bez nominalnego lewoskrzydłowego.

Dopiero rotacje w składzie gości, na które zdecydował się trener Manolo Cadenas, pozwoliły Gwardii nieco się otrząsnąć, a nawet zdobyć trzy gole z rzędu. Co ciekawe, Paweł Paczkowski wszedł na boisko razem z Bostjanem Kavasem. Boss zagrał na swojej nominalnej pozycji czyli na prawym rozegraniu, Paczas tymczasem powędrował na prawe skrzydło. Trzeba przyznać, że radził sobie na nim zupełnie przyzwoicie.

Po 30 minutach gry Wisła prowadziła różnicą jedenastu oczek i gdyby do końcowej syreny grała z równym zaangażowaniem, bez zwalniania tempa, mogła wręcz zdemolować Gwardię. Na szczęście dla miejscowych trener Manolo Cadenas doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, że już w środę jego zespół będzie musiał stawić czoła dużo silniejszej ekipie Górnika Zabrze, a w przyszłą niedzielę podejmował będzie THW Kiel. Dlatego nakazał swoim podopiecznym, aby nie forsowali zbyt ostrego tempa.

Miejscowi kibice dzięki temu mieli swoje małe święto. Ich zespół wygrał bowiem drugą połowę meczu z aktualnym wicemistrzem Polski i uczestnikiem tegorocznej edycji Velux Ligi Mistrzów. Nie zmienia to jednak faktu, że grająca bez Marcina Wicharego, Ivana Nikcevicia, Adama Wiśniewskiego i Kamila Syprzaka Wisła wygrała w pełni zasłużenie, a co najważniejsze bez zbędnego w takim przypadku przemęczania się.

Gwardia Opole – Orlen Wisła Płock 25:34 (9:20)

Gwardia: Malcher, Fiodor – Swat, Paweł Adamczak 2, Kłoda 3, Drej 4, Piotr Adamczak 3, Płócienniczak 2, Szolc 1, Lasoń 2, Prokop 4, Vukcević, Knop 3, Migała 1

Orlen Wisła: Sego, Morawski – Kwiatkowski, Nenadić 6, Ghionea 11, Jurkiewicz 6, Toromanović 2, Lijewski 1, Milas 2, Eklemović 1, Kavas 2, Paczkowski 3

Fot. Tomasz Paszkiewicz Tomasz Miecznik/Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE