Reklama

Reklama

Niemiecka maszyna rozjechała nafciarzy

Opublikowano: ndz, 11 paź 2015 15:28
Autor:

Niemiecka maszyna rozjechała nafciarzy - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport To był prawdziwy nokaut. Już w pierwszej połowie meczu Ligi Mistrzów niemieckie THW Kiel wypracowało sobie dziesięciobramkową przewagę, aby ostatecznie wygrać z Wisłą w Orlen Arenie różnicą 14 punktów.

Reklama

To był prawdziwy nokaut. Już w pierwszej połowie meczu Ligi Mistrzów niemieckie THW Kiel wypracowało sobie dziesięciobramkową przewagę, aby ostatecznie wygrać z Wisłą w Orlen Arenie różnicą 14 punktów.

Zanim rozpoczął się pojedynek na placu gry, kibice mogli obejrzeć trofeum, które otrzymają zwycięzcy Mistrzostw Europy 2016. Płock był bowiem pierwszym – po Warszawie – miastem na trasie Trophy Tour Euro 2016. Przy okazji w Orlen Arenie pojawił się wiceprezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce Marcin Herra, który mówiąc o kibicach Wisły, rozpływał się wręcz w pochwałach. – Nieprzypadkowo Płock znalazł się na początku naszej trasy promującej Euro 2016. To miasto ma wspaniałe tradycje związane z piłką ręczną – mówił Marcin Herra. – Ma również doskonałych kibiców, którzy w Orlen Arenie potrafią wraz ze swoją drużyną stworzyć wspaniałe widowisko.

Chwilę później, tuż przed rozpoczęciem oficjalnej przedmeczowej prezentacji, na boisku pojawił się Jacek Krawiec, prezes PKN Orlen, który przekazał kibicom informację o przedłużeniu umowy sponsoringowej Sekcją Piłki Ręcznej Wisła Płock do 2019 roku. A później przyszedł czas na mecz...

– Pogłoska o mojej śmierci była przesadzona – miał powiedzieć Mark Twain, ujrzawszy swój nekrolog w jednej z gazet. Słowa autora „Przygód Tomka Sawyera” i „Przygód Hucka Finna” mógliby po meczu w Orlen Arenie zacytować goście z Kilonii.

Dwudziestokrotni mistrzowie Niemiec przed sezonem 2015/2016 doznali poważnych ubytków kadrowych. Kolejnych zawodników z gry wyeliminowały kontuzje. Początek sezonu – delikatnie mówiąc – nie był dla THW szczególnie udany. „Zebry” doznały kilku zaskakująco wysokich porażek. Dało się więc słyszeć przebąkiwania o kryzysie.

W pogłoski o słabej formie Marko Vujina, Domagoja Duvnjaka, czy Niklasa Landina uwierzyli chyba również gracze Orlen Wisły. Jeszcze nigdy nafciarze nie wydawali się tak pewni siebie przed konfrontacją z jakimkolwiek zespołem niemieckim, jak tym razem. Niestety, boiskowa rzeczywistość brutalnie zweryfikowała wszelkie nadzieje na zwycięską powtórkę sprzed dziesięciu lat, gdy nafciarze po raz pierwszy i ostatni w swej historii wygrali z „Zebrami”.

Jako pierwszy dał o sobie znać Niklas Landin, błyskotliwymi interwencjami uświadamiając płockich zawodników, że wciąż należy do najlepszych na świecie w swoim fachu. Pomogli mu w tym defensorzy THW, mocno utrudniając miejscowym dochodzenie do dogodnych pozycji  rzutowych. Swoją klasę pokazywał również Joan Canelas, nękający Rodrigo Corralesa początkowo z rzutów karnych, później również z gry.

Gościom wychodziło niemal wszystko, miejscowi zaś byli totalnie bezradni. Orlen Wisła pierwszego gola zdobyła dopiero w dziesiątej minucie, gdy ekipa z Kiel miała na swoim koncie już pięć goli. Po kwadransie gry trener Manolo Cadenas po raz drugi wziął czas, co dość jednoznacznie świadczy o bezradności gospodarzy.

– Grało się nam bardzo ciężko. Po dziesięciu minutach gry byliśmy praktycznie poza meczem – nie ukrywał na pomeczowej konferencji prasowej trener Manolo Cadenas. – Przygotowywaliśmy się z nadzieją, że jesteśmy w stanie powalczyć o korzystny rezultat. To jednak nie był nasz dzień. Przepraszam kibiców za tak słaby występ z THW Kiel.

Chociaż po pierwszej połowie Niemcy prowadzili już dziesięcioma bramkami, kibice nie tracili wiary w możliwość odwrócenia losów meczu. Niestety, można było odnieść wrażenie, że wiara opuściła zawodników Orlen Wisły, którzy rozegrali jeden z najsłabszych pucharowych meczów w ostatnich latach.

Na wyróżnienie zasłużył jedynie najmłodszy w zespole Mateusz Piechowski, który grając drugi raz po powrocie na boisko, walczył z rutynowanymi rywalami bez kompleksów. Zdobył dwa gole, wywalczył kilka rzutów karnych, odesłał na ławkę kar Rene Toft Hansena. Ambitna gra młodego kołowego nie może jednak przesłonić fatalnego wrażenia, które pozostawił po sobie cały zespół z Płocka.

– Jestem bardzo zadowolony. Cieszy mnie wynik, ale jeszcze bardziej cieszy mnie postawa całego zespołu – przyznał Alfred Gislason, trener THW. – Świetnie graliśmy w obronie, a w bramce genialny wręcz był Niclas Landin. Mogliśmy dzięki niemu wyprowadzić wiele szybkich ataków, zdobywając łatwe bramki. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz graliśmy tak dobrze.

 

Orlen Wisła Płock - THW Kiel 23:37 (8:18)

Wisła: Corrales, Wichary - Kwiatkowski, Daszek 4, Racotea, Wiśniewski 1, Pusica, Ghionea 2, Rocha, Piechowski 2, Zelenović 2, Montoro 1, Tarabochia 3, Konitz 1, Nikcević 4, Żytnikow 3.

THW: Landin, Katsigiannis - Duvnjak 2, Toft Hansen 3, Mamelund 2, Sprenger 1, Weinhold 1, Dissinger 3, Ekberg 5, Canellas 10, Dahmke 3, Vujin 7, Oprea.

Kary: Wisła - 8 min., THW - 12 min. 

Sędziowie: M. Johansson, S. Kliko (Szwecja).

 

 

Fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (3)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.