Reklama

Reklama

Kamil Sylwestrzak o Cracovii, sportach walki i germanistyce [WYWIAD]

Opublikowano: pt, 12 maj 2017 17:11
Autor:

Kamil Sylwestrzak o Cracovii, sportach walki i germanistyce [WYWIAD] - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Porażka 0:1 w Krakowie i efektowne 4:1 w rewanżu przy Łukasiewicza. Jak będzie w trzecim, ligowym starciu Wisły z Cracovią? Odpowiedź poznamy już sobotę o 20:30. O meczu z Cracovią i nie tylko, porozmawialiśmy z obrońcą nafciarzy Kamilem Sylwestrzakiem.

Reklama

Porażka 0:1 w Krakowie i efektowne 4:1 w rewanżu przy Łukasiewicza. Jak będzie w trzecim, ligowym starciu Wisły z Cracovią? Odpowiedź poznamy już sobotę o 20:30. O meczu z Cracovią i nie tylko, porozmawialiśmy z obrońcą nafciarzy Kamilem Sylwestrzakiem.

Dziewiąte miejsce i 24 punkty to obecny dorobek Wisły Płock w rozgrywkach Lotto Ekstraklasy. Warto podkreślić, że to wynik lepszy od dotychczasowych rezultatów Korony Kielce, Bruk-Bet Termaliki, Pogoni Szczecin (wszystkie po 21 punktów) czy Wisły Kraków (23 punkty), czyli drużyn, które walczą o najwyższe cele w grupie mistrzowskiej. Płocczanie szans na zajęcie lokaty lepszej niż dziewiąta niestety nie mają, jednak bez wątpienia najwyższe miejsce w grupie spadkowej byłoby dla klubu wielkim sukcesem. Warto przypomnieć, że rekordowe, czwarte miejsce w elicie płocczanie zajęli w 2005 roku. Rok wcześniej uplasowali się na piątej pozycji, a dziewiąta lokata w obecnym sezonie byłaby trzecim, najlepszym wynikiem w historii Wisły Płock. Warunkiem jest jednak korzystny wynik w sobotę.

Ekipa prowadzona przez Jacka Zielińskiego nieco uspokoiła swoją sytuację w tabeli dzięki ostatniemu zwycięstwu. W poprzedniej kolejce Cracovia pewnie pokonała Arkę Gdynia 2:0, wypracowując sobie miejscami 70-procentowe posiadanie piłki. Daje jej to na ten moment jedenaste miejsce w tabeli i cztery punkty straty do beniaminka z Płocka.

W drużynie z Łukasiewicza jedyną niewiadomą jest występ kontuzjowanego ostatnio Seweryna Kiełpina. Bramkarz nie wystąpił w dwóch ostatnich meczach, jednak z powodzeniem zastąpił go Mateusz Kryczka. Młody golkiper zebrał bardzo pozytywne noty po występach z Ruchem Chorzów i Górnikiem Łęczna i wydaje się, że to on stanie między słupkami płockiej bramki również w sobotnim spotkaniu. Wszyscy pozostali zawodnicy są do dyspozycji trenera Marcina Kaczmarka. Nie ma też mowy o zawieszeniach za nadmiar żółtych kartek.

Sporym osłabieniem przyjezdnych będzie absencja czołowego napastnika Pasów Krzysztofa Piątka, który mecz z Wisłą obejrzy najprawdopodobniej w telewizji. Strzelec dziesięciu bramek podczas meczu z Arką obejrzał czwartą żółtą kartkę, która automatycznie eliminuje go z gry przeciwko płockiej ekipie.

O meczu z Cracovią oraz Górnikiem Łęczna oraz o dotychczasowej karierze na chwilę przed pierwszym gwizdkiem rozmawialiśmy z bocznym defensorem z Łukasiewicza Kamilem Sylwestrzakiem.

Mecz Wisły z Górnikiem Łęczna z pewnością mógł podobać się kibicom. Pięć bramek, dobre tempo, sporo kontrowersji i trzy punkty na koncie Wisły.

Kamil Sylwestrzak: To był ciężki mecz. Przede wszystkim ze względu na wagę spotkania. Każdy z nas zdawał sobie sprawę, że musimy wygrać, ale również, że Górnik zrobi wszystko, żeby nas pokonać. Wiedzieliśmy na jakim etapie sezonu jesteśmy. Najważniejsze, że to my się cieszyliśmy z trzech punktów po meczu. A podkreślam, że był to naprawdę bardzo trudny przeciwnik, notabene znajdujący się obecnie w wyśmienitej dyspozycji.

Chyba nie masz wątpliwości, że Górnik udowodnił, że zasłużył na pozostanie w ekstraklasie.

Jak najbardziej. Trener Smuda zrobił kawał dobrej roboty. Razem z zawodnikami oczywiście, bo nie można przecież wszystkich orderów przypisywać trenerowi. Ten człowiek bardzo dużo tam zmienił, przede wszystkim poukładał grę Górnika. To bardzo mocny przeciwnik, ciężki dla każdego.

Teraz czeka was trzecie w tym sezonie starcie z Cracovią.

Chcemy to wygrać, jak z resztą każdy kolejny mecz. Po pierwsze nie jesteśmy jeszcze pewni utrzymania. Może już spory krok wykonaliśmy, ale patrząc na szanse matematyczne jeszcze 100-procentowej pewności nie mamy. Bez względu jednak na to, czy będziemy ten pewnik już mieli, w każdym meczu chcemy wygrywać. Wisła ma zająć jak najwyższe miejsce, ale na chwilę obecną skupiamy się właśnie na Cracovii. Gwarantuję, że zrobimy wszystko, żeby w sobotę cieszyć się z trzech punktów.

Sporym osłabieniem Pasów będzie brak pauzującego Krzysztofa Piątka.

Cracovia to dobry zespół, mający w swoim składzie dobrych zawodników. To też niewygodny przeciwnik. My musimy zagrać na najwyższych obrotach i na maksymalnym poziomie. Nie ma co wyróżniać poszczególnych zawodników z krakowskiej ekipy. Każdy z nas zdaje sobie sprawę jaką siłą dysponuje Cracovia i jak dobrzy zawodnicy tam grają. Z drugiej strony my też wiemy, jakim my jesteśmy zespołem. Poza tym gramy u siebie, co jest naszym atutem.

Zostawmy na chwilę rozgrywki ekstraklasy. Pewnie mało kto wie, że twój brat Radosław również jest piłkarzem. Co ciekawe - również gra w obronie. Reprezentuje obecnie barwy drugoligowej Siarki Tarnobrzeg.

Zgadza się. Radek ostatnio strzelił bramkę w meczu z Polonią Warszawa. Notabene pierwszą w sezonie, więc w domu była ogromna radość. Ale tak serio to trochę szkoda, bo nieco oddaliła im się szansa na awans do pierwszej ligi. Siarka przegrała ostatnio dwa mecze, a drużyny z przodu wygrywały. Przed tymi kolejkami mieli realne szanse żeby podskoczyć i włączyć się do walki. Zobaczymy co będzie po sezonie, co będzie działo się w klubie. Kibicuję mu z całego serca i wiem, że zasługuje na dużo lepsze miejsce, niż druga liga.

Krążą słuchy, że przed grą w piłkę zajmowałeś się nieco innym sportem.

Na początku biegałem (śmiech). To, o czym mówisz, było dopiero nieco później. Zacząłem trenować sztuki walki dopiero, kiedy poszedłem na studia do Gorzowa.

Co studiowałeś?

Zacząłem od AWF-u, a skończyłem… na germanistyce (śmiech).

Skończyłeś?

Nie, został mi jeden niezliczony egzamin z drugiego roku i cały trzeci rok, ale przyznam szczerze, że było fajnie. Miło wspominam ten okres.

Wracając do sportów walki…

Faktycznie, trochę się tym bawiłem. Przede wszystkim to lubię. Zacząłem od kick-boxingu w Gorzowie. Potem „liznąłem” również Ju Jitsu. Liznąłem, ponieważ zdecydowanie wolałem sporty „uderzane”. Później, kiedy moja żona, wtedy jeszcze dziewczyna, przeniosła się na studia do Poznania zacząłem trenować Muay tai w Kohorcie. Ale nie można tego nazwać systematycznym treningiem. Kiedy byłem u dziewczyny, trenowałem dzień w dzień przez dwa miesiące. Później wracałem do siebie i trenowałem raz, dwa razy w tygodniu. Lubię to i nawet teraz od czasu do czasu zdarza mi się do tego wrócić, chwilę potrenować.

Czyli lubisz uderzyć do bramki i uderzyć…

…w tarczę. (śmiech)

Potem na poważnie zająłeś się piłką.

Wydaje mi się, że profesjonalizmu po raz pierwszy doświadczyłem w Głogowie. Chrobry to świetny klub ze znakomitym zapleczem. Powiedziałbym nawet, że na tamte czasy o wiele bardziej przygotowany na piłkę na wyższym poziomie, niż Chojniczanka Chojnice. Dalej uważam, że to idealnie miejsce, żeby się rozwijać, aby się wybić, pokazać na wyższym szczeblu. To klub, który spokojnie, jeśli chodzi o zaplecze, mógłby grać w ekstraklasie. Mimo tego, że odszedłem z Głowa do Chojnic uważam, że był to dla mnie okres bardzo cenny.

Potem był krótki epizod w Chojniczance.

To było bardzo szybkie pół roku. Wiedziałem od początku, po co się tam pojawiłem. Pojechałem tam, aby trafić do ekstraklasy. Od razu miałem jasno nakreślony cel, podobnie jak dyrektor sportowy i trener. Oni wiedzieli, czego ja oczekuję. Wszystko się idealnie ułożyło, tak jak sobie zaplanowaliśmy.

Potem trafiłeś w końcu do ekstraklasy, do Korony Kielce. Ten okres wspominasz chyba najlepiej.

Zgadza się. To były świetne cztery lata. Najważniejsze, że z ciągłym progresem. Więc nie mogę powiedzieć złego słowa.

W Koronie doszło do dosyć niecodziennej sytuacji. Trener Bartoszek wywalczył z drużyną awans do grupy mistrzowskiej, jednak okazuje się, że będzie musiał się pożegnać z posadą.

To smutne, że tak się dzieje. Zostawiłem tam wielu przyjaciół i mam z nimi kontakt. Wiadomo, że na chwilę obecną nie są to moje klocki, ale uważam, że ta sytuacja jest trochę nie w porządku. Zobaczymy jaki to przyniesie skutek. Dla nas, jako osób postronnych, to wydaje się nierealne. Mówię tutaj o zmianie trenera. Jest nowy właściciel i to on decyduje. Jeśli to przyniesie skutek, to prędzej czy później wszyscy to zaakceptują – zarówno ludzie z klubu, jak i osoby, które śledzą losy Korony. Stworzyli tam coś fajnego. Coś, co być może z odejściem trenera Bartoszka się skończy. Patrząc na to w jakim miejscu była drużyna, kiedy ten człowiek obejmował stery, to obecny wynik można nazwać ogromnym sukcesem. Mi osobiście szkoda jest tego trenera i chłopaków, bo jednak byli zżyci, otwarcie mówili, że to ich ojciec. Po ludzku mi ich szkoda. Ale taka jest piłka. Ona rządzi się swoimi prawami.

 

Przewidywany skład Wisły Płock:

 Kryczka – Stefańczyk, Szymiński, Byrtek, Sylwestrzak – Rogalski, Furman – Merebashvili, Iliev, Reca – Kante.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.