Reklama

Horror w Orlen Arenie. Marcin Wichary bohaterem!

Opublikowano:
Autor:

Horror w Orlen Arenie. Marcin Wichary bohaterem! - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Sport Nikt w Płocku nie spodziewał się chyba takiego spotkania z MMTS-em. Nafciarze na 7 minut przed końcem prowadzili różnicą pięciu trafień a mimo to zwycięzcę poznaliśmy dopiero po dogrywce i rzutach karnych. Bohaterem został Marcin Wichary, który obronił jeden z rzutów karnych.

Nikt w Płocku nie spodziewał się chyba takiego spotkania z MMTS-em. Nafciarze na 7 minut przed końcem prowadzili różnicą pięciu trafień a mimo to zwycięzcę poznaliśmy dopiero po dogrywce i rzutach karnych. Bohaterem został Marcin Wichary, który obronił jeden z rzutów karnych.

MMTS od początku spotkania udowadniał, że jego dobre wyniki w tym sezonie to nie przypadek. Co prawda wiślacy prowadzili różnicą kilku trafień, ale szczególnie w ataku goście nie pozwalali na zbyt dużo wicemistrzom Polski.

Do przerwy nafciarze wygrywali 17:12. Po zmianie stron kwidzynianie gonili wynik, momentami byli bardzo blisko remisu, ale płocczanom udawało się ponownie odskakiwać na kilka bramek.

Kiedy w 53. minucie było 30:25 dla gospodarzy wydawało się, że Wisła z małymi problemami, ale odniesie kolejne zwycięstwo. Niestety ostatnie chwile meczu należały bezwzględnie do przyjezdnych, którzy rzucili 5 bramek, płocczanie nie odpowiedzieli ani razu i tak nie licznie zgromadzeni kibice byli świadkami pierwszej dogrywki w wykonaniu Wisły w Orlen Arenie. Przypomnijmy, że w obecnej formule rozgrywek nie ma remisów. Jeśli po regulaminowym czasie gry obie drużyny mają na koncie taką samą ilość bramek to jest rozgrywana dogrywka 2x5min, następnie karne.

Dodatkowe 10 minut spotkania również nie wyłoniło zwycięzcy, choć serca fanów płockiego zespołu na pewno zadrżały gdy w ostatniej minucie Kriegier oddał rzut, który mógłby dać dwubramkowe prowadzenie MMTS-owi i w konsekwencji zwycięstwo.

Przyjezdni do rzutów karnych podeszli bez jakiejkolwiek presji. Podopieczni Patryka Rombla już cieszyli się ze zdobytego punktu na bardzo trudnym terenie. Na rozstrzygnięcie meczu musieliśmy czekać do samego końca. Zarówno Corralesowi jak i Morawskiemu nie udało się odbić choćby jednego rzutu z 7 metrów, na szczęście zawodnicy w niebieskich koszulkach również okazywali się bezbłędni w tym elemencie. Dopiero Marcin Wichary, który pojawił się na parkiecie w 4. serii rzutów, zdołał odbić rzut Pereta. Formalności chwilę później dopełnił Lovro Mihić i Wisła po bardzo emocjonującym meczu zdobyła komplet punktów (2). MMTS za remis w podstawowym czasie gry otrzymał 1 punkt. 

Powiedzieli po meczu:

Patryk Rombel (trener MMTS Kwidzyn): Jestem bardzo dumny i zadowolony z tego, co dzisiaj zaprezentowali moi zawodnicy. Zostawili na boisku masę zdrowia, dokładając do tego w drugiej połowie chłodne głowy, czego nam brakowało szczególnie na początku tej części meczu, kiedy popełniliśmy sporo błędów. Myślę, że po zmianie stron był to właśnie taki zespół, jaki wszyscy chcą oglądać, a widowisko było takie, jakie było. Kibice zobaczyli fajny mecz. Jesteśmy trochę pionierami w tej lidze, bo pierwszą dogrywkę również my zagraliśmy, dzisiaj zagraliśmy pierwsze karne. Podsumowując, należy pogratulować Wiśle chłodnych głów przy karnych, mają dzięki temu dwa punkty. My cieszymy się z jednego, bo przed meczem niewielu widziało nas w roli drużyny, która wywozi stąd jakikolwiek punkt.

Kamil Krieger (MMTS Kwidzyn): Nic nie zapowiadało takiego wyniku z przebiegu całego spotkania. Po pierwszej połowie przegrywaliśmy pięcioma bramkami i dopiero w okolicach 40. min. zaczęliśmy wierzyć w siebie. Zaczęliśmy lepiej bronić, grać konsekwentnie, nikt się nie „podpalał” i wykonywaliśmy po prostu założenia trenera. Cieszymy się z tego, że tak ten mecz się skończył. Być może mielibyśmy jeszcze więcej powodów do radości, gdyby nie moja ostatnia akcja z dogrywki.

Piotr Przybecki (trener Orlen Wisły): Horror z happy endem dla nas, ale naprawdę musieliśmy się napocić, żeby ten mecz wygrać. Na szczęście Marcin Wichary doszedł do formy, stanął w bramce i obronił najważniejszy karny w tym meczu (śmiech). Trzeba sobie jasno powiedzieć, że sami sobie zgotowaliśmy ten los, oczywiście nic nie ujmując graczom MMTS, którzy zagrali dzisiaj dobre zawody. My prowadząc ten mecz w drugiej połowie straciliśmy nad nim kontrolę. Na przestrzeni całego spotkania popełniliśmy bodajże dwadzieścia błędów – takich prostych, nie zawsze wymuszonych, a to może się czasami skończyć tragicznie. Na szczęście ten zespół jest bardzo walczący, za co dziękuję zawodnikom. Wydaje mi się, że gdzieś odbiły się na nas ostatnie spotkania i krótkie przerwy między nimi, ale z drugiej strony jesteśmy na to przygotowani i takie mecze w domu powinniśmy kontrolować.

Rodrigo Corrales (Orlen Wisła): Naszym celem było od początku kontrolować ten mecz. Chcieliśmy wypracować sobie przewagę w pierwszej połowie i umiejętnie prowadzić grę po zmianie stron. Być może pojawiło się u nas zmęczenie, ale najważniejsze, że drużyna pokazała charakter i że walczyliśmy do końca. Każdy z zawodników coś wniósł dzisiaj. Marcin Wichary nie grał cały mecz, ale wszedł na ostatniego karnego i go obronił. Każdy z nas chce grać i wnosić coś dobrego do drużyny i to jest bardzo dobre.

 

Orlen Wisła Płock - MMTS Kwidzyn 39:37 po karnych (17:12; 30:30; 34:34)

Wisła: A.Morawski, R.Corrales 2, M. Wichary -  M. Daszek 5, L. Mihić 5, A. Wiśniewski 1, V. Ghionea 4, T. Rocha 4, M. Gębala 1, J. Toledo 2, M. Pušica 2, M. Tarabochia 1, S. Ivić 4, T. Gębala 1, G. Duarte 2, D. Zhitnikov.

MMTS: K. Szczecina, P. Kiepulski, A. Nogowski 5, G. Szczepański 2, M. Seroka 6, K. Janikowski 3, M.Peret 4, M. Potoczny 3, A. Ossowski, A. Guziewicz, P. Genda 3, P. Rosiak, T. Klinger, M. Szpera 2, K. Krieger 4, M. Pilitowski 2.

Kary: Orlen Wisła 8 min. - MMTS 12 min.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE