Reklama

Dobre pół godziny Wisły. Na mistrzów Polski to jednak za mało

Opublikowano: ndz, 11 mar 2018 15:37
Autor:

Dobre pół godziny Wisły. Na mistrzów Polski to jednak za mało  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport W pierwszej połowie podopieczni Piotra Przybeckiego udowadniali, że dobra dyspozycja w meczach z Vardarem Skopje czy Barceloną to nie przypadek. Po zmianie stron na parkiet wyszedł jednak zupełnie inny zespół i ostatecznie Wisła wysoko przegrała w Kielcach.

W pierwszej połowie podopieczni Piotra Przybeckiego udowadniali, że dobra dyspozycja w meczach z Vardarem Skopje czy Barceloną to nie przypadek. Po zmianie stron na parkiet wyszedł jednak zupełnie inny zespół i ostatecznie Wisła wysoko przegrała w Kielcach. 

Teoretycznie dzisiejsze spotkanie w Hali Legionów nie miało zbyt dużego znaczenia. Vive mają zapewnione pierwsze miejsce w grupie granatowej, a Nafciarzy liderowania w pomarańczowej mógłby pozbawić tylko kataklizm. Z drugiej strony święta wojna pomiędzy Płockiem a Kielcami to coś więcej niż zwykły mecz ligowy, mimo iż w ostatnich latach to zawodnicy ze świętokrzyskiego dominują na krajowym podwórku. 

Zdecydowanym faworytem byli gospodarze, ale Nafciarze nie przyjechali do Kielc po jak najniższy wymiar kary. Pierwsza połowa to świetne tempo z obu stron. Gra w obronie nie funkcjonowała dobrze w żadnym zespole, a bramkarze grali na bardzo niskim poziomie skuteczności. Widowisko na tym nie cierpiało, bo raz za razem padały bramki. Obrona Wisły miała ogromne problemy z zatrzymaniem Deana Bombaca, a rzuty karne bezbłędnie egzekwował Karol Bielecki.

Wisła odpowiadała jednak gospodarzom, a po kwadransie kielecka drużyna się zacięła. Nafciarze przechwycili kilka piłek w obronie i sprawnie wypracowali trzybramkową przewagę. Podopieczni Piotra Przybeckiego grali naprawdę dobrze, aż do 27. minuty. Valentin Ghionea nierozważnie zaatakował twarz Michała Jureckiego i sędziowie pokazali Rumunowi czerwoną kartkę. Była to zła wiadomość dla Nafciarzy, bo Michał Daszek nie był jeszcze w pełni sił po kontuzji. Przez ostatnie trzy minuty pierwszej połowy Vive zdołało zmniejszyć przewagę do zaledwie jednej bramki (17:18).

Druga połowa zaczęła się dla gości fatalnie. Błyskawicznie do remisu doprowadził Bombac, a w dodatku w trzy minuty na ławce kar usiedli De Toledo i Tarabochia. Okres gry w podwójnym osłabieniu udało się przetrwać, ale później było już tylko gorzej. Mistrzowie Polski zagęścili obronę, kilka rzutów odbił też Sławomir Szmal. Wiślakom zdobywanie kolejnych bramek przychodziło z ogromnym problemem i to gospodarze na kwadrans przed końcem wypracowali przewagę. Nafciarzy stać było jedynie na pojedyncze zrywy, a to zdecydowanie za mało na osiągnięcie dobrego wyniku w Kielcach. Gospodarze nie pozwolili się dogonić, a pod koniec Alex Dujszebajew jeszcze ją powiększył. Skończyło się na 36:30. 

PGE Vive Kielce - Orlen Wisła Płock 36:30 (17:18)

Wisła: Borbely, Morawski, Wichary – Krajewski 5, T.Gębala 3, Racotea 2, Toledo 5, Ghionea 3(1k), M.Gębala, Duarte 4, Źabić 4(1k), Mihić 2, Daszek 1, Tarabochia 1, Ivić, Obradović

Vive: Kielce: Szmal, Wałach – Jachlewski 2, Kus, M. Jurecki 4, Zorman 2, Bielecki 8, Štrlek 2, Aguinagalde 3, Jurkiewicz, Bombac 5, Djukić 1, Dujszebajew 6, Janc 1, Lijewski 2. 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE