Wcześniej w Turnieju Noworocznym Polacy zremisowali z Węgrami po 27 i wygrali ze Słowacją 30:25. W niedzielnym meczu z Czechami trener reprezentacji Polski od początku wpuścił na plac gry głównie zawodników rezerwowych, w bramce stanął Marcin Wichary, od 1. minuty grali także Adam Wiśniewski (w sumie 4 bramki) i Kamil Syprzak, pod koniec pierwszej połowy wszedł Michał Kubisztal.
Widać było duży brak zgrania po stronie naszej kadry, Polacy popełniali sporo błędów, niecelnie podawali, słabo wyglądała współpraca z kołem. W efekcie nie grający rewelacji Czesi wygrywali do przerwy dwoma bramkami.
W drugiej części gry niemiecki trener Polski Michael Biegler dokonał kilku zmian i nasza kadra już po pięciu minutach wygrywała 15:13. Później spotkanie się nieco wyrównało, ale w 50. minucie Polska prowadziła zdecydowanie 22:18. Kilka minut przestoju sprawiło, że Czesi doszli na 22:22.
Trener Biegler poprosił o czas. Poskutkowało, Polacy wyszli na 25:23, Czesi dołożyli jeszcze jedną bramkę kilka sekund przed końcem, ale to Polska wygrała mecz 25:24 i cały Turniej Noworoczny. Już za kilka dni nasi reprezentanci polecą do Hiszpanii na mistrzostwa świata. W grupie mamy
Polska - Czechy 25:24 (10:12)
Polska: Wichary, Szmal -
Najwięcej bramek dla Czechów: Motl 9 (2/2), Sulc 3.
