Reklama

Ciekawie i emocjonująco na stadionie Wisły

Opublikowano:
Autor:

Ciekawie i emocjonująco na stadionie Wisły - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Niezwykle ciekawe i trzymające w napięciu spotkanie Wisły z Radomiakiem zakończyło się remisem 2:2, po którym płocczanie spadli na drugie miejsce.

Niezwykle ciekawe i trzymające w napięciu spotkanie Wisły z Radomiakiem zakończyło się remisem 2:2, po którym płocczanie spadli na drugie miejsce.

Zanim sędzia zagwizdał po raz pierwszy, kibice i piłkarze uczcili minutą ciszy pamięć Bernarda Szymańskiego, znakomitego pedagoga, przez wiele lat związanego z płockim sportem, który rzadko opuszczał mecze piłki nożnej rozgrywane na stadionie im. Kazimierza Górskiego.

W jedenastej minucie po akcji lewą stroną Tomasz Grudzień popisał się pięknym technicznym uderzeniem pod poprzeczkę. Niestety, Dominik Budzyński, chociaż stał na piątym metrze, zdołał sparować piłkę na rzut rożny.

Gospodarze usiłowali rozerwać obronę Radomiaka, atakując raz lewą, a raz prawą stroną. Na pewno nie można było im odmówić ambicji i zaangażowania, ale skuteczność po raz kolejny nie była ich najmocniejszą stroną.

Zespół z Radomia pozwolił miejscowym wyszumieć się w pierwszym kwadransie, po czym sam zaczął coraz groźniej atakować. Jako pierwszy Daniela Szczepankiewicza strzałem z dystansu sprawdził Piotr Wlazło, a później Krystian Puton. Na szczęście w obu przypadkach skończyło się jedynie na strachu.

W 32. minucie goście objęli jednak prowadzenie, kiedy Brazylijczyk Leandro popisał się dokładnym uderzeniem z narożnika pola karnego, nie dając płockiemu bramkarzowi szans na skuteczną interwencję.

Goście w pierwszej połowie stworzyli jeszcze kilka groźnych sytuacji. O największym pechu mógł mówić zdobywca pierwszego gola, bo po jego strzale piła trafiła w słupek.

Wisła tymczasem w tej fazie gry tylko raz była naprawdę blisko zdobycia gola. Krzysztof Janus bez większych problemów poradził sobie z Łukaszem Wójcikiem i zagrał płasko na trzeci metr, gdzie wbiegali Łukasz Sekulski i Filip Burkhardt. Niestety, żaden z nich nie zdołał sięgnąć piłki.

Kilka minut po przerwie nieprawdopodobnie zakotłowało się tuż przed bramką radomian. Jakim cudem piłka nie wylądowała w siatce przyjezdnych? - to pytanie, na które odpowiedź jest praktycznie niemożliwa.

Wyraźnie było jednak widać, że Wisła w drugiej połowie jest dużo bardziej bojowo nastawiona niż przed przerwą. Nie udało się raz, więc gospodarze chwilę później podjęli kolejną próbę. Strzał Łukasza Sekulskiego został jednak zablokowany. Trzeba więc było próbować dalej. I w końcu się udało. Filip Burkhardt popisał się niezwykle efektownym strzałem z dystansu zza linii pola karnego i bramkarz gości mógł co najwyżej odprowadzić wzrokiem lecącą do siatki piłkę.

Radomiak niemal natychmiast po stracie bramki ruszył do przodu, nie zamierzając rezygnować z wywiezienia kompletu punktów z boiska kolejnego kandydata do awansu (w niedzielę radomianie ograli w Łowiczu tamtejszego Pelikana).

Dwie akcje przyjezdnych narobiły wiele zamieszania pod płocką bramką, ale szkód żadnych Wiśle nie wyrządziły. Wisła tymczasem wybrała się do przodu raz, ale za to skutecznie. Filip Burkhardt w końcu dośrodkował z rzutu rożnego tak, jak się tego od niego oczekuje, a Marko Radić głową ulokował piłkę w siatce.

Przegrywający przyjezdni natarli z jeszcze większym impetem. I w końcu dopięli swego. Piotr Wlazło egzekwował rzut rożny zza narożnika pola karnego. Nie uderzył wprawdzie mocno, ale niesamowicie precyzyjnie. I płocki bramkarz musiał wyjmować piłkę z siatki.

Żaden z zespołów nie zamierzał rezygnować ze zdobycia zwycięskiego gola i dzięki temu mecz trzymał w wielkim napięciu aż do końca przedłużonego czasu gry. Ale wynik się już nie zmienił.

Drużyna prowadzona przez trenera Marcina Kaczmarka wiosną nie przegrała wprawdzie żadnego meczu, ale przez remisy straciła już sporo punktów. O ile po weekendowej kolejce zdołała jeszcze zachować pozycję lidera, to w środę - niestety - ją straciła. Wprawdzie Pelikan w Stalowej Woli z tamtejszą Stalą 0:1, ale Puszcza Niepołomice pokonała 1:0 Olimpię Elbląg i zrównała się z Wisłą punktami. Mecze między tymi zespołami zakończyły się remisami 1:1, ale Puszcza prowadzi, ponieważ ma minimalnie lepszy bilans bramkowy.

Wisła Płock – Radomiak Radom 2:2 (0:1)

Bramki: Burkhardt (57.) i Radić (66.)dla Wisły oraz Leandro (33.) i Wlazły (77.) dla Radomiaka

Wisła: Szczepankiewicz – Nadolski, Magdoń, Radić, Mysona – Góralski, Sielewski (46. Dziedzic), Janus, Burkhardt, Grudzień (74. Hiszpański) – Sekulski (63. Krzywicki)

Radomiak: Budzyński – Cieciura, Ciach, Świdziński, Wójcik – Odunka (63. Byszewski), Figiel, Wlazło, Radecki (61. Pach), Puton – Leandro

Żółte kartki: Grudzień, Burkhardt (Wisła) Figiel, Radecki, Pach, Byszewski (Radomiak)

Sędziował: Tomasz Białek (Gorzów Wielkopolski)
Widzów: ok. 1.300 (117 z Radomia)





fot. Tomasz Miecznik / Portal Płock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE