Zamknij
REKLAMA

Dlaczego naprawy powypadkowe są drogie?

11:26, 05.09.2018 | E.L
Skomentuj
REKLAMA

Internet pełen jest historii o tym, jak to rzekomo nieuczciwie warsztat wycenił naprawę powypadkową, bo ktoś znajomy, kto zajmuje się hobbystycznie mechaniką, zrobił to samo pięć razy taniej w swoim garażu. Otóż nie – nie zrobił tego samego. Oburzenie na serwisy często wynika z kompletnego niezrozumienia, czym jest naprawa powypadkowa.

Uszkodzona karoseria? A może nie tylko?

Auto po wypadku rzadko trafia jedynie na lakiernię. Taka procedura jest dobra po szkodach parkingowych, ale też nie wszystkich. Po kolizji czy innym zdarzeniu drogowym pierwszym krokiem jest sprawdzenie auta przez rzeczoznawcę. Energie przekazywane przez zderzające się pojazdy są naprawdę olbrzymie i to, że widoczne jest tylko wgniecenie drzwi czy ramy nie oznacza, że nie powstały żadne usterki mechaniczne. Blacharz tego nie oceni – oto pierwsze źródło różnicy kosztów: wycena rzeczywistej skali zniszczeń, zwykle związana z dokładną, bardzo profesjonalną diagnostyką różnych elementów pojazdu.

Nie naprawisz, jeśli nie rozłożysz

Mechanicy z prowarsztat.pl tłumaczą, że naprawa czegokolwiek bez demontażu pewnych elementów jest zwykle niemożliwa. Teoretycznie istnieją nawet metody pozwalające na naprawy blacharskie bez demontażu drzwi, jednak w praktyce nie dają one zwykle tak dobrych efektów, jak pełna procedura przeprowadzona od A do Z. Współczesne samochody są na tyle skomplikowane, że demontaż części jest po prostu niezbędny, aby w trakcie serwisowania nie doszło do uszkodzenia innych elementów. Zdarza się, że po poważniejszej kolizji samochód trzeba rozebrać do blachy, żeby dotrzeć do wszystkich uszkodzonych miejsc i prawidłowo je zabezpieczyć. Ta procedura zajmuje wiele czasu, a to głównie za czas płaci się w serwisach.

Liczy się technologia

Właściciele starszych aut do niedawna skłonni byli wykonywać naprawy na najtańszych częściach i materiałach. Jednak powoli się to zmienia i dziesięcio- oraz dwudziestoletnie auta są nareszcie traktowane tak, jak powinny. Ma to jednak swoją cenę: lanie Turdusa do silnika czy malowanie pędzlem, zamiast pistoletem pozwalają sporo oszczędzić, a przynajmniej dają jakieś pozorne oszczędności. Celem naprawy powypadkowej jest jednak przywrócenie auta do stanu fabrycznego, a nie tylko przedwypadkowego. Tutaj więc wyboru nie ma – trzeba użyć lepszych lakierów i nakładać je w komorach lakierniczych z prawdziwego zdarzenia. Uszkodzone części można wymieniać na zamienniki, ale nie na najtańszą tandetę, tylko na części, których jakość będzie porównywalna z oryginałami.

Cena rośnie, jednak warto pamiętać, że po takiej naprawie samochód naprawdę będzie wyglądał i działał lepiej przez długi czas, a prowizorka odstawiona na przydomowym parkingu zażegna problem na bardzo krótki czas.

(E.L)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA